40 stopni ”ugotowało” groch. Rolnik: ta uprawa przestaje się spinaćArtur Brożyna/ahm/a. Sawicka/canva
StoryEditorgłos rolnika

Groch ugotowany przez upały. Rolnik: „W jeden dzień zrobił się biały”

04.08.2026., 18:30h

Miał być ważnym elementem budowy polskiego białka, a dziś rolnicy liczą, czy w ogóle warto go siać. Rolnik uprawiający groch w tym sezonie dostał mocno po kieszeni. Spowodowały to najpierw ekstremalne upały, później niskie ceny i problemy ze sprzedażą. – Przy plonie poniżej dwóch ton z hektara ta uprawa przestaje się spinać – mówi Krzysztof Olejnik, producent rolny z woj. łódzkiego.

Groch siewny miał potencjał

Krzysztof Olejnik, przedstawiciel OOPR i rolnik z woj. łódzkiego, po kilku latach przerwy wrócił do uprawy roślin strączkowych. Jak mówi, wcześniej próbował również z łubinem i soją, ale z czasem z nich zrezygnował.

– Była tutaj pewna przerwa. Przerwa wynikała z totalnej nieopłacalności produkcji. Dodatkowo kwestie presji chorób grzybowych, które w jakimś stopniu niszczyły uprawy łubinu, skutecznie mnie zniechęciły – mówi rolnik.

Jak dodaje, sama uprawa roślin strączkowych nie jest największym problemem.

Nie sztuką jest zasiać rośliny strączkowe, ale sztuką jest je zebrać, osiągnąć zadowalający plon, a nie kosić talerzówką – podkreśla.

W przypadku grochu sytuacja przez pewien czas wyglądała znacznie lepiej.

– Groch potrafił oddać plon rzędu nawet czterech ton. Przy cenach wówczas między 1200 a 1400 zł za tonę. Naprawdę ta uprawa bilansowała się i potrafiła dać godziwy zysk – wspomina.

Cena grochu spadła

Jeszcze kilka sezonów temu uprawa grochu siewnego mogła przynosić rolnikom satysfakcjonujący wynik finansowy. Zdaniem Krzysztofa Olejnika obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej, bo spadły zarówno plony, jak i ceny.

– Myślę, że jeszcze cztery sezony do tyłu faktycznie można było zarobić. Trzy sezony sądzę, że również. W zeszłym roku już była zniżka plonu. W tym roku nastąpił kolejny spadek  zarówno plonu, jak i cen – mówi.

Jak dodaje, w ubiegłym roku za groch można było otrzymać około 1000 zł za tonę.

W tym momencie to jest rząd wielkości 800 zł/t, chociaż nie wiem, czy ta cena jest jeszcze aktualna – zaznacza.

40 stopni ugotowało groch

Zdaniem Krzysztofa Olejnika tegoroczny sezon dla grochu był wyjątkowo trudny przede wszystkim ze względu na ekstremalne temperatury. Rolnik zaznacza, że początek wegetacji nie zapowiadał jeszcze problemów.

– Do pewnego momentu groch rozwijał się optymalnie. Nie był jakoś przerośnięty, to znaczy masa wegetatywna nie była przesadanie okazała, kwitnienie przebiegło bezproblemowo, rośliny zawiązały dużą ilość strąków – mówi.

Później przyszły jednak bardzo wysokie temperatury.

Najbardziej zaważyły na plonie wysokie temperatury, te czerwcowe, czyli 40 stopni, które de facto zakończyły okres wegetacji grochu. Ugotowały groch przez jeden dzień. Zrobił się z zielonego biały – relacjonuje.

Rolnik zwraca uwagę, że takie sytuacje pokazują, jak trudne jest przewidywanie efektu końcowego uprawy.

– Jako rolnicy gramy tutaj na loterii, podejmujemy określone decyzje, nie mając pewności, że będą one dobre – podsumowuje.

Plony grochu też spadły

Wysokie temperatury przełożyły się na wynik końcowy. Jak mówi Krzysztof Olejnik, tegoroczne plony grochu były bardzo zróżnicowane.

Plony w tym roku w zasadzie były od kilkuset kilogramów do dwóch ton – mówi rolnik.

Jego zdaniem przy takich wynikach trudno mówić o zarobku.

To nie ma prawa spinać się w momencie, gdy groch plonuje poniżej dwóch ton – podkreśla.

Rolnik zwraca uwagę, że na plantacjach pojawiały się także inne problemy, m.in. wtórne zachwaszczenie.

– Na to przede wszystkim miały wpływ terminy siewu samego grochu i to, w której fazie on był w momencie, gdy przyszły ponowne opady i pobudziły nasiona chwastów do skiełkowania i wzrostu – tłumaczy.

Jak dodaje, dodatkowe zabiegi oznaczają kolejne koszty.

– Jeżeli wystąpiło wtórne zachwaszczenie, to również trzeba uwzględnić dosuszenie i doczyszczenie plonu. Oczywiście, to po raz kolejny obniża potencjalny zysk z tej uprawy bądź w zasadzie niweluje, uniemożliwia osiągnięcie tego zysku – mówi.

Zdaniem rolnika w tym sezonie wiele gospodarstw mogło wyjść na zero albo nawet dołożyć do produkcji.

– Plony były małe, no to niestety nie ma najmniejszych szans na to, żeby opłacalność grochu w tym roku jakakolwiek była zachowana. Raczej wszyscy wyszliśmy tutaj na zero bądź niektóre gospodarstwa dołożyły do prowadzenia tej uprawy – ocenia.

Coraz mniej skutecznych środków

Kolejnym problemem w uprawie grochu — podobnie jak w innych roślinach — jest ograniczona ochrona chemiczna. Krzysztof Olejnik zwraca uwagę, że rolnicy mają coraz mniej narzędzi do walki ze szkodnikami i chorobami.

Ilość zarejestrowanych środków chemicznych jest mocno ograniczona. Ilość środków pestycydowych spadła, ponieważ część substancji po prostu straciła certyfikację – mówi.

Jak dodaje, problemem jest brak skutecznych zamienników.

Środki chemiczne są wycofywane, nie mamy alternatyw, nie mamy zamienników – zaznacza.

Rolnik zwraca uwagę, że szkodniki i chwasty coraz częściej uodparniają się na dostępne preparaty.

Dochodzi do sytuacji, że chwasty czy szkodniki uodparniają się na środki chemiczne, które stosujemy. I to jest problem – mówi.

Rolnik: „Krajowy Program Białkowy jest tylko z nazwy”

Problem z uprawą grochu nie kończy się na polu. Rolnicy muszą jeszcze znaleźć odbiorcę na zebrany towar, a według rolnika w Polsce nadal brakuje dobrze działającego systemu wykorzystania krajowego białka.

Sama ta forma, która została określona jako "Krajowy Program Białkowy" – to tylko jest z nazwy. To nie jest wdrożone strukturalnie. W zasadzie to nie istnieje – mówi rolnik.

Jak dodaje, dopłata do roślin strączkowych też nie rozwiązuje problemu.

– My – jako rolnicy – nie widzimy absolutnie żadnych zachęt do uprawy tej rośliny, poza płatnością do roślin strączkowych. Bez tej płatności uprawa roślin strączkowych nie byłaby realizowana – zaznacza.

Według Olejnika potrzebny jest przede wszystkim stabilny odbiorca.

– Żeby myśleć o wyższych cenach grochu, musi być na niego popyt. Przede wszystkim wśród pośredników, producentów pasz, samych hodowców. Muszą oni być pewni, że ten towar będzie dostępny w odpowiednich standardach – tłumaczy.

Problemem jest zmniejszająca się liczba gospodarstw utrzymujących zwierzęta.

– Brak zapotrzebowania może wynikać z tego, że coraz więcej gospodarstw kończy przygodę z hodowlą. Szczególnie mówimy tutaj o trzodzie chlewnej – ocenia.

Rolnik zwraca jednak uwagę, że samo wprowadzenie grochu do żywienia zwierząt nie jest takie proste.

– Wdrożenie grochu do struktury warunków żywieniowych zwierząt też nie jest łatwe. To wymagałoby odpowiedniej strategii żywieniowej i de facto odpowiedniego zbilansowania białka, które pochodzi z grochu – wyjaśnia.

„Nie ma baz magazynowych na dziesiątki tysięcy ton”

Nawet jeśli rolnikowi uda się zebrać groch, pozostaje jeszcze pytanie, co zrobić z ziarnem. Rolnik zwraca uwagę, że kolejnym problemem, prócz ceny i plonowania, są taże ograniczone możliwości przechowywania, jakimi dysponują skupy.

– Rolnicy, którzy jako pierwsi skosili groch, nie mieli problemów ze sprzedażą tego materiału. Większość skupów podjęła działanie skupu tego materiału – mówi.

Później sytuacja uległa pogorszeniu.

– W przypadku części gatunków zaprzestano ich skupowania. Wynika to po prostu z ograniczonych możliwości magazynowych skupów – tłumaczy. 

Jak dodaje, skupy nie mają nieograniczonej przestrzeni na przechowywanie towaru.

– Te skupy muszą na bieżąco upłynniać swój towar. Tu nie ma baz magazynowych na dziesiątki tysięcy ton – mówi.

Rolnik zwraca uwagę również na koszty transportu i większą skalę sprzedaży, która nie zawsze rozwiązuje problem.

– Często słyszymy, że nie chcemy się zrzeszać i że, gdybyśmy dysponowali większą ilością towaru, bylibysmy w stanie sprzedać go po wyższej, lepszej cenie – Niekoniecznie  Rynek w tym momencie został na tyle zaburzony, zachwiany przez gigantyczne koszty transportu, że może to się okazać tak zwaną "skórką za wyprawkę" – ocenia.

Groch zostawia dobre stanowisko

Mimo problemów z opłacalnością Krzysztof Olejnik podkreśla, że roślin strączkowych nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat ceny sprzedaży. Ważna jest również ich rola w zmianowaniu.

– My jako rolnicy na pewno uwzględniamy taki aspekt, jak właśnie walory płodozmianu i potencjalny wyższy przyszły plon rośliny następczej – mówi.

Jak dodaje, w swoim gospodarstwie widzi wyraźny efekt po grochu.

– Jestem w stanie stwierdzić wyższe plony rok do roku, czyli – gdy przed plonem jest roślina strączkowa – to roślina następcza plonuje około tonę więcej – tłumaczy.

Rolnik najczęściej po grochu wysiewa zboża, szczególnie dobrze sprawdza się jęczmień.

– Sądzę, że jęczmień w tym roku bardzo dobrze plonował po grochu. W stosunku do innych zbóż na pewno zdecydowanie lepiej – ocenia.

„Bylibyśmy idiotami, gdybyśmy kontynuowali taki cykl produkcji”

Zdaniem Krzysztofa Olejnika przyszłość grochu w Polsce będzie zależała przede wszystkim od tego, czy rolnicy zobaczą w tej uprawie ekonomiczny sens.

Jak mówi, sama chęć uprawy roślin strączkowych może nie wystarczyć, jeśli gospodarstwa będą miały problemy ze sprzedażą i osiągnięciem dodatniego wyniku.

– Jeżeli my, jako rolnicy, w zasadzie męczymy się ze sprzedażą tego typu towaru, który został przez nas wyprodukowany w jednym roku, w drugim, to już w trzecim bylibyśmy, za przeproszeniem, idiotami, gdybyśmy kontynuowali taki cykl produkcji – mówi.

Olejnik obawia się, że bez zmian ze strony państwa powierzchnia upraw strączkowych może się zmniejszać.

Obawiam się, że najprawdopodobniej dojdzie do takiej sytuacji  jeżeli oczywiście ministerstwo nie podejmie jakichś ruchów  że powierzchnia roślin strączkowych uprawianych w Polsce będzie systematycznie spadać – ocenia.

Jego zdaniem część gospodarstw może szukać alternatywy w soi, ale nie wszędzie będzie to możliwe.

– Może być tutaj troszkę przesunięcie w kierunku soi, ale to tylko i wyłącznie w niektórych województwach, takich jak dolnośląskie czy lubuskie – czyli tam, gdzie warunki klimatyczne są bardziej sprzyjające dla tej uprawy – tłumaczy. – Z kolei, tam, gdzie występują przymrozki wiosenne na większą skalę, rolnicy nie zaryzykują uprawy soi – dodaje.

„Czasami ktoś więcej wysiał materiału kwalifikowanego niż zebrał grochu”

Kolejnym problemem w uprawie grochu siewnego są wysokie koszty materiału siewnego, szczególnie gdy rolnik chce korzystać z materiału kwalifikowanego. 

– Jest on od 4 do 5 razy droższy od samego grochu, który my sprzedajemy – mówi rolnik.

W efekcie, przy niskich plonach koszt zakupu nasion stanowi bardzo duże obciążenie.

W wielu przypadkach w tym roku zdarzało się, że ktoś wysiał więcej materiału kwalifikowanego, niż później zebrał samego grochu – zaznacza.

A groch wymaga również odpowiedniej ilości wysiewu, czyli co najmniej 250 kg na hektar. Trudno zatem przy niskich plonach i cenach o dodatni wynik ekonomiczny.

Po suszy rolnicy widzą straty, ale monitoring ich nie pokazuje. "Jesteśmy zieloną wyspą"

Do tego dochodzi spór o obecny system monitorowania suszy przez IUNG, który nie zawsze pokazuje rzeczywistą sytuację na polach.

– Sam monitoring suszy nie liczy takiego parametru, jak uwodnienie gleby. Nie są uwzględniane mapy hydrogeologiczne – mówi Olejnik.

Rolnik krytycznie odnosi się do sytuacji, w której decyzje IUNG-u opierają się wyłącznie na uśrednionych danych.

– IUNG przedstawia sytuację w taki sposób, że posiadając określone dane z poszczególnych punktów zlokalizowanych w różnych częściach kraju, tworzy siatkę, na podstawie której uśrednia wartości. Ale cytując klasyka: jeżeli ja idę z psem i ja idę na dwóch nogach, a on na czterech łapach, to w sumie idziemy średnio na trzech – mówi.

– Wielu rolników z powiatów południowych województwa łódzkiego jest oburzonych sytuacją. Każdy z nas widzi na swoich polach straty spowodowane przez suszę, a monitoring suszy stwierdza, że u nas susza nie wystąpiła. My jesteśmy na zielono – mówi.

Dodaje gorzko: – Jesteśmy zieloną wyspą. 

"Chodzi o szkody w uprawach po wysokich temperaturach"

Krzysztof Olejnik zwraca uwagę, że podczas spotkania zespołu roboczego SUSZA z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim, które odbyło się na początku lipca, poruszony został problem szkód powodowanych przez ekstremalne temperatury.

Jak mówi, rolnicy zwrócili wówczas uwagę, że obecne mechanizmy nie zawsze uwzględniają takie zjawiska, jak długotrwałe fale upałów, które mogą zakończyć wegetację roślin.

– Nakreśliliśmy ministrowi, że na pewno trzeba wprowadzić do zakresu katastrof pogodowych w rolnictwie wysokie temperatury, które po prostu kończą okres wegetacji danych roślin – mówi Olejnik.

Podczas spotkania miała być również mowa o zmianach w sposobie monitorowania tych zjawisk.

– Były przedstawiane pewne tematy względem zmiany monitoringu suszy oraz rejestrowania samych zjawisk pogodowych – tłumaczy.

Rolnik zaznacza jednak, że po spotkaniu rolnicy nadal czekają na dokument, który miał podsumować rozmowy z ministrem.

– Minister zakomunikował, że protokół dostaniemy, że nie stanowi to problemu. Do tej pory protokołu nie otrzymaliśmy – mówi.

Jak dodaje, takie sytuacje budzą rozczarowanie.

– To jest słabe, że nawet jeżeli jest nam coś obiecane na samym spotkaniu, to nie jest później realizowane albo musimy wielokrotnie się upominać czy dopominać tej kwestii – ocenia.

Zdaniem Olejnika kluczowe jest, aby wysokie temperatury zostały uwzględnione w systemie oceny strat.

– Jest potrzeba wprowadzenia takiego kryterium jak anomalia termiczna – podkreśla.

Groch jeszcze zostaje w gospodarstwie, ale rolnik obserwuje sytuację

Czy w przyszłym roku Krzysztof Olejnik zwiększy areał grochu? Zmniejszy? Czy pozostawi go bez zmian? Na to pytanie odpowiada krótko. – Myślę, że pozostanie na tym samym poziomie, czyli 20% moich upraw.

Nie ukrywa jednak, że jeśli sytuacja powtórzy się za rok, może podjąć inną decyzję.

– Jeśli taka sytuacja powtórzy się w przyszłym roku, czyli znów wystąpią trudne warunki pogodowe i nadal nie będzie zachęt do uprawy grochu, m.in. w postaci wyższych cen przy sprzedaży, to nie widzę przyszłości dla tego gatunku w moim gospodarstwie – mówi na zakończenie rozmowy Krzysztof Olejnik.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
04. sierpień 2026 18:32