Skutki gradobicia w gm. DorohuskAndrzej Książek
StoryEditorGłos rolnika

Jeszcze w niedzielę liczył na plony. „Dziś został mi tylko badyl”

21.07.2026., 16:30h

– Z tych upraw już raczej nic nie będzie. Zbiło tam wszystko. Stoi sam badyl – mówi Paweł Szymański, rolnik z miejscowości Świerże w gminie Dorohusk. Po niedzielnym gradobiciu stracił ok. 40 ha upraw. Najbardziej ucierpiały kukurydza, tytoń oraz mieszanki zbożowe.

Po gradobiciu zostały tylko badyle. Rolnik z gm. Dorohusk pokazuje zniszczenia

Rolnicy z gm. Dorohusk wciąż szacują straty po gwałtownej burzy z gradobiciem, która przeszła przez powiat chełmski 19 lipca br. Jednym z poszkodowanych jest Paweł Szymański ze Świerż, prowadzący 250-hektarowe gospodarstwo, w którym utrzymuje ok. 100 szt. bydła opasowego. Jak mówi, na części pól nie ma już czego ratować.

– Z tych upraw już raczej nic nie będzie. Zbiło tam wszystko. Stoi sam badyl – relacjonuje rolnik.

Grad zniszczył około 40 ha upraw

Największe straty dotyczą ok. 40 ha pól. Wśród najbardziej zniszczonych upraw znalazły się ok. 20 ha kukurydzy, 1,2 ha tytoniu oraz ok. 20 ha mieszanek zbożowych i owsa.

Choć grad nie padał z jednakową siłą na całym obszarze, tam, gdzie uderzył najmocniej, pozostawił po sobie ogromne zniszczenia.

– Nawałnica nie niosła jednakowych opadów gradu. Są miejsca, że kukurydza jeszcze stoi, ale są i takie, gdzie nie udźwignęła ciężaru spadających gradzin – opowiada.

Kukurydza straciła liście. „Nie ma szansy na przeżycie”

Rolnik podkreśla, że największe szkody w kukurydzy spowodowało nie samo położenie roślin, lecz całkowite zniszczenie liści.

– Kukurydza miała miejscami 1,5 metra wysokości, ale po gradobiciu straciła większość liści. Teraz nie ma szansy na przeżycie. To tak, jakby drzewo straciło większość liści – tłumaczy.

Uszkodzone zostały zarówno plantacje kukurydzy przeznaczonej na ziarno, jak i na kiszonkę.

– Część kukurydzy przeznaczonej do zbioru na ziarno była niższa, więc są miejsca, że jest całkowicie połamana. Teraz poleży i uschnie – dodaje.

Czytaj dalej pod FOTO:

„Tam nie ma czego zbierać”

Duże straty odnotowano również na polach z mieszankami zbożowymi i owsem.

– Tam nie ma czego zbierać. Kłosy leżą na ziemi – mówi Szymański.

Mimo strat rolnik nie traci nadziei

Choć zniszczenia są bardzo duże, gospodarz podkreśla, że skala prowadzonej produkcji daje mu szansę na przetrwanie tego trudnego sezonu.

– Gospodarstwo jest na tyle duże, że jakoś dam sobie radę – przyznaje.

Sobotnia nawałnica najbardziej dotknęła miejscowości Świerże, Zamieście i Okopy w gminie Dorohusk. Jak relacjonowali rolnicy, miejscami grad osiągał wielkość gołębich jaj, a pola po jego przejściu wyglądały jak pokryte śniegiem. Zniszczeniu uległy przede wszystkim zboża, kukurydza, słonecznik i inne uprawy, a wielu gospodarzy mówi wprost, że na części pól tegoroczne żniwa zakończyły się, zanim na dobre zdążyły się rozpocząć.

Czy gmina przyjmuje wnioski o szacowanie szkód?

Jak informuje Radio Bon Ton, wnioski o oszacowanie szkód można składać w urzędzie gminy do 27 lipca br.

Czytaj dalej:

image
Grad na Lubelszczyźnie

Wyszli w pole i zamarli. Z plonów nie zostało prawie nic

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
22. lipiec 2026 09:03