Po gradobiciu zostały tylko badyle. Rolnik z gm. Dorohusk pokazuje zniszczenia
Rolnicy z gm. Dorohusk wciąż szacują straty po gwałtownej burzy z gradobiciem, która przeszła przez powiat chełmski 19 lipca br. Jednym z poszkodowanych jest Paweł Szymański ze Świerż, prowadzący 250-hektarowe gospodarstwo, w którym utrzymuje ok. 100 szt. bydła opasowego. Jak mówi, na części pól nie ma już czego ratować.
– Z tych upraw już raczej nic nie będzie. Zbiło tam wszystko. Stoi sam badyl – relacjonuje rolnik.
Grad zniszczył około 40 ha upraw
Największe straty dotyczą ok. 40 ha pól. Wśród najbardziej zniszczonych upraw znalazły się ok. 20 ha kukurydzy, 1,2 ha tytoniu oraz ok. 20 ha mieszanek zbożowych i owsa.
Choć grad nie padał z jednakową siłą na całym obszarze, tam, gdzie uderzył najmocniej, pozostawił po sobie ogromne zniszczenia.
– Nawałnica nie niosła jednakowych opadów gradu. Są miejsca, że kukurydza jeszcze stoi, ale są i takie, gdzie nie udźwignęła ciężaru spadających gradzin – opowiada.
Kukurydza straciła liście. „Nie ma szansy na przeżycie”
Rolnik podkreśla, że największe szkody w kukurydzy spowodowało nie samo położenie roślin, lecz całkowite zniszczenie liści.
– Kukurydza miała miejscami 1,5 metra wysokości, ale po gradobiciu straciła większość liści. Teraz nie ma szansy na przeżycie. To tak, jakby drzewo straciło większość liści – tłumaczy.
Uszkodzone zostały zarówno plantacje kukurydzy przeznaczonej na ziarno, jak i na kiszonkę.
– Część kukurydzy przeznaczonej do zbioru na ziarno była niższa, więc są miejsca, że jest całkowicie połamana. Teraz poleży i uschnie – dodaje.
Czytaj dalej pod FOTO:
„Tam nie ma czego zbierać”
Duże straty odnotowano również na polach z mieszankami zbożowymi i owsem.
– Tam nie ma czego zbierać. Kłosy leżą na ziemi – mówi Szymański.
Mimo strat rolnik nie traci nadziei
Choć zniszczenia są bardzo duże, gospodarz podkreśla, że skala prowadzonej produkcji daje mu szansę na przetrwanie tego trudnego sezonu.
– Gospodarstwo jest na tyle duże, że jakoś dam sobie radę – przyznaje.
Sobotnia nawałnica najbardziej dotknęła miejscowości Świerże, Zamieście i Okopy w gminie Dorohusk. Jak relacjonowali rolnicy, miejscami grad osiągał wielkość gołębich jaj, a pola po jego przejściu wyglądały jak pokryte śniegiem. Zniszczeniu uległy przede wszystkim zboża, kukurydza, słonecznik i inne uprawy, a wielu gospodarzy mówi wprost, że na części pól tegoroczne żniwa zakończyły się, zanim na dobre zdążyły się rozpocząć.
Czy gmina przyjmuje wnioski o szacowanie szkód?
Jak informuje Radio Bon Ton, wnioski o oszacowanie szkód można składać w urzędzie gminy do 27 lipca br.
Czytaj dalej:
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
