Doglebowe lepsze? – to nie jest reguła
Z badań wykonywanych przez firmy chemiczne wynika, że ochroniony plon przez pozbycie się konkurencyjnych chwastów rzepaku herbicydami doglebowymi jest o 20 do 30% wyższy niż przy zastosowaniu herbicydów nalistnych (w porównaniu do kontroli bez odchwaszczania). Oczywiście nie w każdym sezonie tak będzie, bo skuteczność herbicydów doglebowych determinuje uwilgotnienie gleby. Ponadto mimo pewnych utrwalonych opinii, że zabieg powschodowy w rzepaku powinien być korektą, a nie zasadniczą strategią odchwaszczania. Zmienia się. Zmienia się chociażby z powodu oferty nowych herbicydów nalistnych, często zawierających 2–3 substancje czynne, które są bardzo bezpieczne. Mogą być stosowane po wschodach już od 2 liści rzepaku. W tej fazie wiele herbicydów jest dla rzepaku fitotoksyczna.
Może wydawać się, że to odchwaszczanie powschodowe rzepaku powinno dać lepszy rezultat. Nie zawsze, ale przy wykorzystaniu bezpiecznych kilkuskładnikowych herbicydów tak. Widząc siewki chwastów, pod warunkiem, że mamy wiedzę i umiejętność rozpoznawania gatunków, ułatwia trafniejszy wybór substancji czynnych do ich zwalczania. Ale bądźmy szczerzy – miniaturowe siewki często są nie do rozpoznania. W praktyce każdy rolnik zna historię pola i to najlepsza wiedza do wyciągania wniosków, chociażby z obserwacji problemów i ochrony herbicydowej stosowanej w płodozmianie. Zazwyczaj plantatorzy dobrze wiedzą, z jakimi chwastami będą problemy.
Powschodowy – korekta doglebowego
Rzepak to nie kukurydza. Warunki pogodowe jesienią mają inną dynamikę i charakter niż wiosenne. Dlatego zabiegi jesienne odchwaszczania powschodowego rzepaku powinniśmy raczej traktować jako wariant korekcyjny. Można oczywiście od razu połączyć dwie strategie odchwaszczania dawkami dzielonymi herbicydów doglebowych i nalistnych. To bardzo dobry, elastyczny wariant na niepewność warunków pogodowych.
Skuteczność herbicydów w jednym i drugim terminie mocno uzależniona jest od technologii uprawy (tradycyjna, uproszczona), ale najbardziej właśnie od warunków pogodowych i uwilgotnienia gleby. Skuteczność zabiegów powschodowych jest mocno uzależniona od fazy rozwojowej chwastów i fazy rzepaku w momencie wykonywania zabiegu. Oczywiście, kiedy w czasie siewu jest sucho, nie można liczyć na dobre działanie zabiegów doglebowych, a przynajmniej nie wszystkich substancji czynnych i ich formulacji. Poza potrzebną do działania wilgocią ważna jest staranna uprawa i wysokiej klasy sprzęt agrotechniczny.
Pod liść rzepaku herbicyd nie dotrze
Są jednak sposoby na to, aby nawet w warunkach suszy w czasie siewu uzyskać wysoką skuteczność zabiegów doglebowych. To jak ten problem rolnicy rozwiązują pisaliśmy już wcześniej. Najważniejszy warunek to szybki zabieg niezwłocznie po siewie, bardzo dokładnie doprawione pole bez grud i zbryleń gleby i wykonywanie takiego zabiegu nocą, kiedy temperatura jest niższa i ewaporacja spada.
Wróćmy do zasad zabiegów powschodowych, nalistnych, na których skuteczność mocny wpływ wywiera także obsada rzepaku. Jeżeli plantacja jest zasiana gęsto i masa liściowa rzepaku pokrywająca glebę zwiększa się, to maleją szanse na dotarcie substancji czynnych herbicydu do siewek chwastów ukrytych pod rzepakiem. Oczywiście nawet w warunkach bezwietrznych następuje zjawisko znoszenia cieczy roboczej oprysku, ale nie można liczyć na jej dotarcie pod liście rzepaku, na ukryte siewki chwastów. Tak może się zdarzyć szczególnie w sytuacji, kiedy od wschodów rzepaku przez długi okres wykonanie zabiegu herbicydowego uniemożliwia zmiana pogody, nieoczekiwane ciągłe opady itd.
Elastyczna strategia – dawki dzielone
Opisane wyżej sytuacje zdarzały się lokalnie nie raz. Z tych właśnie powodów najczęściej to zabiegi doglebowego odchwaszczania rzepaku są pewniejsze. Dziś wskazujemy możliwość odchwaszczania powschodowego, ale w pierwszej kolejności należy rozważać i wykonywać zabiegi doglebowe.
Jeżeli obawiamy się mniejszej skuteczności zabiegów doglebowych, bo w momencie ich wykonywania gleba jest zbyt sucha, lepiej jest z góry założyć odchwaszczanie zabiegami sekwencyjnymi (dawkami dzielonymi). Lepiej jest w takiej sytuacji wykonać zabieg doglebowy mniejszą dawką, zredukowaną o 1/3 lub 1/2 i w terminie powschodowym, a potem we wczesnej fazie rozwoju rzepaku wykonać zabieg herbicydem nalistnym, także zredukowaną dawką.
Takie podejście sprawdza się na stanowiskach mocno zachwaszczonych i pozwala skorygować dobór herbicydu do zabiegu nalistnego w fazie 3–4 liści rzepaku. Pamiętajmy jednak, że im później wykonamy zabieg odchwaszczania nalistnego w rzepaku, tym większy będzie negatywny wpływ konkurencji chwastów na końcowy plon. Dotyczy to w szczególności sytuacji, kiedy wykonujemy tylko zabiegi powschodowe nalistnie.
Do 3 liści wrażliwy na fitotoksyczność
Decydując się na odchwaszczanie powschodowe musimy liczyć się z kilkoma trudnościami. Jest to m.in. większość substancji o działaniu nalistnym w rzepaku wykazuje pełną skuteczność na chwasty w fazie 2–4 liści właściwych. Jeżeli w momencie osiągnięcia przez rzepak bezpiecznego poziomu rozwoju z uwagi na ewentualną fitotoksyczność, chwasty będą już w bardziej zaawansowanej fazie, będziemy musieli zastosować najwyższe z zalecanych dawek środka.
Chwasty w zaawansowanych fazach wzrostu są mniej wrażliwe na herbicydy. Z drugiej strony, o czym wspomniałem wcześniej, rozwijający się rzepak tworzący rozetę stanowi dla wielu chwastów parasol ochronny, pod który substancja czynna nie dotrze. W takim układzie bardzo dobre warunki do przetrwania zabiegu nalistnego znajduje np. fiołek polny. Jest gatunkiem o niewielkim pokroju, chowającym się pod roślinami rzepaku, ale za to gatunkiem z uwagi na dużą możliwą obsadę bardzo dla rzepaku konkurencyjnym.
Pod dyktando jesiennej pogody
Czynnikiem, który zawsze decyduje o skuteczności zabiegu powschodowego jest pogoda, niestabilna i trudna do przewidzenia jesienią temperatura powietrza i jego wilgotność. Nie można być pewnym, że jesień będzie ciepła. To, że takie jesienie były w ostatnich latach jest dla polskiego klimatu anomalią, a nie regułą. Jesienią temperatury nocą przez kilka dni mogą utrzymywać się na poziomie poniżej 5°C a w dzień poniżej 15°C. Nie są to dobre warunki dla działania wielu herbicydów i jeżeli będziemy przez to oczekiwać poprawy warunków, chwasty szybko przerosną.
Jeżeli zabieg wykonamy, jego skuteczność może być obniżona i musimy liczyć się z ewentualną fitotoksycznością rzepaku. Wskazujemy różne problemy związane z odchwaszczeniem rzepaku, aby dać im radę w praktyce. Od siewu do spoczynku zimowego mamy sporo czasu na odchwaszczanie i zawsze pojawią się dobre okna pogodowe na skuteczne zabiegi. Ale mam w pamięci wyjątkowe sytuacje i telefony od rolników, którzy nie wykonali jesienią odchwaszczania rzepaku. Odpuścili zabieg doglebowy, a po wschodach opady nie pozwoliły wjechać w rzepak. Albo padało, albo wilgotność gleby powodowała grzęźnięcie maszyn.
Oczywiście bezpieczną strategią i na takie sytuacje jest regulowanie zachwaszczenia dawkami dzielonymi z zabiegiem doglebowym i nalistnym. Poleganie tylko na zabiegach powschodowych jest ryzykowne. Oczywiście odrębnym problemem jest zwalczanie po wschodach samosiewów zbóż w rzepaku graminicydami i tutaj też wielu chwali sobie wykonanie dwóch zabiegów sekwencyjnych dawkami dzielonymi.
Marek Kalinowski
