Magazyny pełne przed żniwami
Sytuacja na rynku zbóż w Polsce wchodzi w moment krytyczny. Magazyny są nadal pełne ziarna przed żniwami.
– Za trzy miesiące zaczną się żniwa, a u rolników w magazynach zalegają ogromne ilości zbóż. To już pewne, że w nowy sezon wejdziemy z niespotykanym dotąd zapasem, będzie on trzykrotnie większy niż zazwyczaj. – alarmuje Marcin Wroński, zastępca przewodniczącego Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona w woj. kujawsko-pomorskim.
To oznacza kumulację problemów, zarówno finansowych, jak i organizacyjnych. Brak sprzedaży przekłada się bezpośrednio na ograniczoną płynność gospodarstw, ale równie dotkliwy staje się fizyczny brak miejsca na nowe zbiory.
– Niesprzedane zboże to nie tylko mniejsza płynność finansowa gospodarstw, ale i mniej powierzchni magazynowej dla zboża z nowych zbiorów. – podkreśla Wroński.
Nie tylko rynek jest winny. "To po co ministerstwo rolnictwa?
W opinii autora komentarza nie można sprowadzać całej sytuacji wyłącznie do czynników zewnętrznych.
– Nie można całej winy zrzucać na giełdy i sytuację międzynarodową, a to słyszymy na spotkaniach przedstawicieli władzy z rolnikami. – zaznacza Wroński.
W jego ocenie państwo ma realne narzędzia wpływu na rynek, ale nie są one wykorzystywane.
– Rząd i ministerstwo ma bardzo duże możliwości, żeby wpływać na sytuację na rynkach, niestety tego nie robi. Gdyby faktycznie nic nie mogli to po co ministerstwo rolnictwa? – zaznacza Wroński.
Brak rynków zbytu to główny problem
Kluczowym problemem pozostaje brak nowych rynków zbytu. Polska, według Wrońskiego, od lat nie robi postępów w ich otwieraniu, co blokuje eksport i pogłębia nadwyżki.
– Od kilku lat nie widać żadnych efektów w postaci otwierania nowych rynków zbytu na polskie zboże. – ocenia Wroński.
Jak dodaje, bariery są dobrze znane i od lat nierozwiązane. Wiele kierunków eksportowych pozostaje zamkniętych, bo brakuje podstawowych uzgodnień.
– Są one dla nas niedostępne ponieważ nie mamy uzgodnionych z tymi krajami świadectw fitosanitarnych, które są podstawą w handlu zbożem, przedsiębiorcy zajmujący się eksportem nie mają odpowiednich gwarancji dotyczących rozliczeń finansowych i wiele innych. – wylicza.
Polska poza kluczowymi rynkami
Wroński uważa, że brak działań przekłada się na realne ograniczenie możliwości sprzedaży.
– Przez to chociażby duża część Afryki Zachodniej, Środkowej i Północnej jest dla nas niedostępna. – wskazuje.
To właśnie te kierunki mogłyby dziś realnie odciążyć rynek i zmniejszyć presję na ceny. Wroński przywołuje Egipt.
– Od wielu lat eksporterzy zbóż i związki zwracają uwagę na to, że w praktyce zamknięty jest dla nas rynek największego importera pszenicy na świecie. Chodzi o Egipt, który kupuje ponad 13 mln ton pszenicy rocznie. Nasze zboże mogłoby tam trafiać i z powodzeniem konkurować, dlatego minister zamiast siedzieć w beczce, powinien siedzieć w samolocie do Egiptu i tą sprawę w końcu rozwiązać. – zauważa.
Zamiast działań, polityczne objazdy: minister otwiera ziemniakomat
Zdaniem autora komentarza działania podejmowane przez ministra nie odpowiadają skali problemu.
– Zamiast intensyfikacji działań dyplomatycznych i gospodarczych, rolnicy obserwują objazdy ministra po kraju i spotkania o charakterze bardziej politycznym niż gospodarczym. – mówi Wroński. – Minister zamiast uroczyście otwierać ziemniakomat, powinien otwierać nowe rynki zbytu na polskie zboże. – podsumowuje Wroński.
Eksport do Chin miał być szansą: Efekt?
Jeszcze w styczniu pojawiały się sygnały, że jednym z rozwiązań może być eksport polskiego zboża do Chin. Rząd zapowiadał działania, trwały przygotowania formalne, a rynek chiński wskazywano jako priorytetowy.
Wiceminister Małgorzata Gromadzka podkreślała, że eksport nadwyżek jest kluczowy dla stabilizacji cen i że trwają przygotowania formalne, które umożliwią sprzedaż polskiej pszenicy do Chin.
Dziś jednak rolnicy wciąż czekają na konkrety. Nie ma przełomu, nie ma nowych kontraktów, a zboże nadal zalega w magazynach. Zapowiedzi nie przełożyły się na realne odciążenie rynku.
Ardanowski: bez eksportu będzie kryzys
Do sytuacji stale odnosi się także były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który podczas niedawnego spotkania z rolnikami nie pozostawił złudzeń.
– Do żniw z Polski trzeba wywieźć około 10 mln ton zboża. Nie ma takich możliwości przeładunkowych. Wielu rolników wejdzie w nowe żniwa z zapasami w silosach. – alarmuje.
To scenariusz, który dla wielu gospodarstw może oznaczać poważne problemy finansowe. Nadwyżki zboża, ograniczone możliwości eksportowe i presja cenowa tworzą mieszankę, która może doprowadzić do kryzysu w sektorze.
Rolnicy potrzebują decyzji, nie symboli
Sytuacja na rynku zbóż nie pozostawia rolnikom złudzeń. Bez otwierania nowych rynków zbytu problem będzie się tylko pogłębiał. Każdy kolejny miesiąc bez konkretnych działań zwiększa presję na ceny i pogarsza sytuację finansową gospodarstw. Rolnicy nie oczekują działań wizerunkowych rządu, ale konkretnych inicjatyw, które pozwolą im opłacalnie sprzedać zboże, by opróżnić przed żniwami swoje magazyny.
źródło: Marcin Wroński/komentarz odnośnie aktualnej sytuacji na rynku zbóż/; top.agrar.pl; tygodnik-rolniczy
Agnieszka Sawicka
