”Kiedyś dwa opryski wystarczały. Dziś trzeba siedem”. Rolnicy o walce ze szkodnikamiTomasz Czubiński
StoryEditorgłos rolnika

"Kiedyś wystarczały 2 opryski. Dziś trzeba 7 razy wjechać w pole". Rolnik nie ma złudzeń

26.06.2026., 16:30h

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu ochrona roślin wyglądała zupełnie inaczej. Rolnik wykonywał podstawowe zabiegi i liczył na pogodę. Dziś, jak mówią gospodarze spotkani podczas Dni Pola na Dolnym Śląsku, trzeba jeździć w pole częściej, a mimo to efekt nie zawsze jest taki jak dawniej.

Rolnik Stefan z Sarn Wielkich na Dolnym Śląsku gospodaruje na około 140 hektarach. Na swojej ziemi oraz ziemi w dzierżawie. Uprawia pszenicę, rzepak, jęczmień, pszenżyto i groch. Jego zdaniem jedną z większych zmianą ostatnich lat jest właśnie ochrona roślin.

– Kiedyś dwa opryski wystarczały. Dziś trzeba siedem razy wjechać w pole, żeby utrzymać roślinę. To wszystko kosztuje: paliwo, środki i czas – mówi rolnik.

Rzepak wymaga coraz większej uwagi

Szczególnie dużo pracy wymaga dziś rzepak. Roślina, która przez lata była jedną z ważniejszych upraw w gospodarstwach, obecnie coraz częściej sprawia problemy.

– Jak zaczynałem z ojcem, później sam, to rzepak posiałem, opryskałem na chwasty i koniec. Nic więcej się nie dawało. Żadnej grzybówki, żadnej dodatkowej chemii – wspomina Pan Stefan.

Teraz, jak mówi, sytuacja jest zupełnie inna.

– Na jesień potrafi się kilka razy wjeżdżać, żeby ten rzepak utrzymać.

Rolnik zwraca uwagę, że po wycofaniu części substancji trudniej jest ograniczać presję szkodników.

– Kiedyś środki były mocniejsze. Człowiek zrobił zabieg i widział efekt. Teraz czasami jedziesz, a po chwili znowu jest problem – dodaje. 

Słodyszek wraca szybciej niż kiedyś

Jednym z przykładów jest słodyszek. Dawniej walka z nim była prostsza.

– Kiedyś opryskałeś i było widać. A dzisiaj człowiek robi zabieg i nie zawsze jest tak, jak by chciał – mówi rolnik.

Zdaniem gospodarza nie chodzi tylko o sam środek, ale też o warunki, w jakich rośliny muszą rosnąć.

– Pogoda się zmieniła, szkodniki są inne, a roślina musi być cały czas pilnowana – ocenia.

Koszty rosną, a ceny nie nadążają

Większa liczba zabiegów oznacza większe wydatki. Dochodzą nawozy, paliwo i koszty pracy.

– Nawozy są strasznie drogie. Paliwo też. Środki ochrony roślin kosztują coraz więcej – mówi Pan Stefan.

Rolnik podkreśla, że przy obecnych cenach sprzedaży coraz trudniej jest spokojnie planować.

– Człowiek najpierw liczy, czy produkcja się zamknie. Dopiero później myśli o inwestycjach – relacjonuje.

Nie tylko chemia decyduje o plonie

Podczas Dni Pola często powtarzał się jeden temat: dziś samo zastosowanie środka już nie gwarantuje sukcesu. Liczy się odmiana, termin zabiegu, pogoda i kondycja rośliny.

– Trzeba patrzeć na wszystko. Kiedyś było łatwiej, bo człowiek miał mniej rzeczy do pilnowania – mówili rolnicy.

Nie ukrywali, że obecne gospodarowanie wymaga większej wiedzy niż dawniej.

– Teraz trzeba być cały czas przy tym. Pole nie wybacza błędów – podsumował Pan Stefan.

Dla wielu gospodarzy największym wyzwaniem nie jest już tylko wyprodukowanie plonu, ale takie prowadzenie uprawy, żeby po wszystkich kosztach coś jeszcze zostało.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
26. czerwiec 2026 16:32