Mają mało ziemi, a produkują więcej z hektara. Małe gospodarstwa wcale nie są skazane na zniknięcieMagdalena Szymańska
StoryEditormałe gospodarstwa

Mają mało ziemi, a produkują więcej z hektara. Małe gospodarstwa wcale nie są skazane na zniknięcie

02.10.2026., 11:30h

Małe i średnie gospodarstwa nie muszą rywalizować z dużymi wyłącznie skalą produkcji. Wcale nie są skazane na zniknięcie. Ich siłą mogą być intensywne uprawy, świeża żywność sprzedawana blisko domu, bezpośredni kontakt z klientem i większa elastyczność w trudnych sytuacjach.

Taką perspektywę przedstawiają Paulina Sobiesiak-Penszko i Katarzyna Banul-Wójcikowska w rozdziale „Mit 4. Małe i średnie rolnictwo jest nieefektywne i niepotrzebne” z opracowania „Fakty i mity o bezpieczeństwie żywnościowym” Instytutu Strategii Żywnościowej. Autorki polemizują z przekonaniem, że przyszłość rolnictwa należy wyłącznie do dużych, wyspecjalizowanych gospodarstw.

Sama liczba hektarów nie mówi wszystkiego

Małe gospodarstwa często są oceniane przez pryzmat areału, wielkości produkcji i kosztu jednostkowego. W takim porównaniu trudno im rywalizować z dużymi podmiotami nastawionymi na jeden kierunek produkcji.

Autorki opracowania zwracają jednak uwagę, że efektywności nie można mierzyć wyłącznie skalą. Inaczej funkcjonuje gospodarstwo zbożowe na dużym areale, a inaczej niewielka produkcja warzyw, owoców czy ziół. W tym drugim przypadku liczą się także intensywność uprawy, różnorodność produkcji i sposób sprzedaży.

W publikacji przywołano badania wskazujące, że małe gospodarstwa mogą uzyskiwać wyższą produktywność z hektara. Ma to wynikać m.in. z bardziej intensywnej i zróżnicowanej produkcji. Większa część plonu trafia też bezpośrednio do ludzi jako żywność.

Sprzedaż prosto od rolnika daje inną przewagę

Dla wielu małych gospodarstw istotna nie jest walka o miejsce w wielkim łańcuchu dostaw, lecz znalezienie własnego rynku. Sprzedaż w gospodarstwie, na targowisku, lokalnym rynku czy przez krótkie łańcuchy dostaw pozwala rolnikowi dotrzeć do klienta bez części pośredników.

Taki model nie jest prosty. Wymaga przygotowania towaru, czasu na sprzedaż, promocji i kontaktu z odbiorcami. Daje jednak możliwość zaoferowania świeżych produktów oraz zatrzymania w gospodarstwie większej części ceny płaconej przez konsumenta.

Autorki wskazują, że małe i średnie gospodarstwa podtrzymują lokalne rynki żywności. W wielu regionach, zwłaszcza na terenach wiejskich i peryferyjnych, są ważnym źródłem świeżych warzyw, owoców czy produktów zwierzęcych. Jako przykłady takich inicjatyw wymieniono krakowski Targ Pietruszkowy i dolnośląski Targ 130, gdzie lokalni producenci sprzedają żywność ekologiczną i agroekologiczną.

Różnorodność może ograniczać ryzyko

W opracowaniu zwrócono uwagę, że mniejsze gospodarstwa częściej utrzymują bardziej zróżnicowaną produkcję. Dotyczy to także tradycyjnych odmian roślin i lokalnych ras zwierząt, lepiej dostosowanych do warunków danego regionu.

Zdaniem autorek taka różnorodność może mieć znaczenie w obliczu zmian klimatu, chorób i presji szkodników. Gospodarstwo oparte na kilku kierunkach produkcji nie jest bowiem zależne wyłącznie od jednego gatunku, jednej odmiany czy jednego rynku zbytu. To także argument przeciwko systemowi opartemu tylko na koncentracji i monokulturach. Zróżnicowany krajobraz rolniczy może sprzyjać bioróżnorodności i zwiększać stabilność produkcji w dłuższym czasie.

Lokalni producenci mogą pomóc w kryzysie

Bezpieczeństwo żywnościowe nie zależy jedynie od tego, ile żywności uda się wyprodukować. Liczy się również to, czy może ona dotrzeć do odbiorców, gdy pojawiają się problemy z transportem, logistyką lub handlem.

Autorki opracowania oceniają, że lokalne gospodarstwa i krótkie kanały sprzedaży są bardziej elastyczne od silnie scentralizowanych systemów dystrybucji. W razie zakłóceń producent działający blisko odbiorcy może szybciej zmienić sposób sprzedaży lub dostosować ofertę do lokalnych potrzeb.

Nie oznacza to, że małe gospodarstwa mogą zastąpić wielkotowarową produkcję. Mogą ją jednak uzupełniać, zwiększając odporność całego systemu żywnościowego.

To także miejsca pracy i życie na wsi

Mniejsze gospodarstwa pełnią nie tylko funkcję produkcyjną. Są zwykle silnie związane z konkretną miejscowością, współpracują z lokalnymi firmami i tworzą miejsca pracy. Ich znikanie oznaczałoby nie tylko większą koncentrację ziemi, lecz także słabsze lokalne rynki i dalsze wyludnianie części wsi.

Autorki przypominają też, że porównywanie gospodarstw wyłącznie przez koszt produkcji nie uwzględnia skutków środowiskowych intensywnego, uprzemysłowionego rolnictwa. Wśród nich wymieniają degradację gleb, utratę bioróżnorodności, zanieczyszczenie wód i emisje gazów cieplarnianych.

Małe gospodarstwa potrzebują dostępu do rynku

Opracowanie nie pomija barier, z którymi mierzą się mniejsze gospodarstwa. Problemem jest ograniczony dostęp do kapitału, przetwórstwa, stabilnych rynków zbytu i wsparcia instytucjonalnego. Dla części z nich oznacza to funkcjonowanie na granicy opłacalności.

Autorki wskazują, że zamiast uznawać małe i średnie gospodarstwa za niepotrzebne, warto wzmacniać ich dostęp do rynku, przetwórstwa, współpracy i sprzedaży lokalnej. Małe gospodarstwo nie musi wygrywać z dużym liczbą hektarów. Może budować swoją pozycję na tym, czego sama skala nie zapewni: różnorodności, świeżości produktów, elastyczności i relacji z klientem.

Oprac. Agnieszka Sawicka na podst. „Fakty i mity o bezpieczeństwie żywnościowym”, rozdział „Mit 4. Małe i średnie rolnictwo jest nieefektywne i niepotrzebne”, Instytut Strategii Żywnościowej.

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. październik 2026 11:32