W tegorocznej edycji XXIII Ogólnokrajowego Konkursu Bezpieczne Gospodarstwo Rolne rywalizowało 1151 gospodarstw z całej Polski. Podczas finału w Bednarach pokazano, jak organizacja pracy, nowoczesne technologie i dbałość o gospodarstwo mogą zwiększać bezpieczeństwo rolników i ich rodzin.
Iwona i Krystian Łachowie najlepsi w Polsce. W nagrodę dostali ciągnik
Gospodarstwo Iwony i Krystiana Łachów z Grodzonowic w województwie świętokrzyskim zostało uznane za najbezpieczniejsze gospodarstwo rolne w Polsce w 2026 roku. Wyniki XXIII edycji konkursu ogłoszono 18 września podczas gali finałowej na Międzynarodowej Wystawie Rolniczej Agro Show.
Łachowie prowadzą nowoczesne gospodarstwo rodzinne o powierzchni ponad 100 ha. Specjalizują się w produkcji zbóż, rzepaku i warzyw gruntowych. Dodatkowo świadczą usługi maszynami rolniczymi oraz zajmują się skupem zboża.
Główną nagrodą w konkursie był ciągnik ufundowany przez prezesa KRUS. Podczas gali podkreślano również, że laureaci otrzymują nagrody finansowe oraz inne wyróżnienia.
Drugie miejsce zajął Cezary Rokicki z Białej Rawskiej w województwie łódzkim. Prowadzi 15,8-hektarowe gospodarstwo sadownicze i kontynuuje rodzinną tradycję sięgającą 1937 roku. Specjalizuje się w produkcji jabłek, które przechowywane są w ośmiu komorach z kontrolowaną atmosferą o łącznej pojemności 1000 ton.
Trzecie miejsce przypadło Joannie i Krzysztofowi Nowickim z Pruśców w Wielkopolsce. Ich wielopokoleniowe gospodarstwo mleczne obejmuje 220 ha. Rolnicy utrzymują 300 krów mlecznych oraz około 300 sztuk pozostałego bydła, a produkcja roślinna jest wykorzystywana do przygotowania pasz.
1151 gospodarstw w konkursie. Do finału weszło tylko 16
Konkurs "Bezpieczne Gospodarstwo Rolne" organizowany jest przez KRUS od 2003 roku. Jego celem jest popularyzowanie zasad ochrony zdrowia i życia w gospodarstwach oraz promowanie bezpiecznych rozwiązań w codziennej pracy. W tegorocznej edycji zgłoszono 1151 gospodarstw, a w całej historii konkursu uczestniczyło już ponad 26,5 tys. gospodarstw.
Komisje odwiedziły zgłoszone gospodarstwa i przyglądały się m.in. budynkom, maszynom, instalacjom oraz organizacji codziennej pracy. Do ścisłego finału zakwalifikowano 16 gospodarstw – po jednym z każdego województwa.
Prezes KRUS Tomasz Ślusarczyk podkreślał, że tegoroczny poziom konkursu był wyjątkowo wysoki. – Nie mówimy dzisiaj o wypadkach, mówimy dzisiaj o ludziach, którzy wiedzą jak wypadków unikać – tłumaczył podczas gali.
Zwrócił też uwagę, że udział w konkursie wymaga od rolnika otwartości na ocenę własnego gospodarstwa. Jego zdaniem nagrodzone gospodarstwa mogą być punktem odniesienia dla innych.
– Wszystkie nagrodzone gospodarstwa stają się punktem odniesienia w okolicy. Jesteście najlepszymi ambasadorami bezpieczeństwa – podkreślał Tomasz Ślusarczyk.
Rolnik musi być mechanikiem, producentem i ekonomistą
Podczas finału wiceminister rolnictwa Adam Nowak zwrócił uwagę na specyfikę pracy w gospodarstwie. Rolnik często musi jednocześnie zajmować się produkcją, obsługą maszyn, organizacją pracy i ekonomiczną stroną działalności.
– Rolnicy sami są dla siebie pracodawcą, pracownikiem, usługodawcą – mówił minister.
Jak zaznaczył, gospodarujący na własny rachunek muszą mieć szeroką wiedzę dotyczącą m.in. mechaniki, produkcji roślinnej i zwierzęcej oraz ekonomiki. Jednocześnie często pracują pod presją czasu i w warunkach zmęczenia. Dlatego istotne są ergonomia oraz właściwa organizacja pracy.
Minister zwrócił także uwagę na zmiany, jakie zaszły na polskiej wsi. – Przez te dwadzieścia trzy lata polska wieś zmieniła się fundamentalnie – mówił Adam Nowak.
W jego ocenie gospodarstwa uczestniczące w konkursie pod względem wyposażenia i standardów nie odbiegają od najlepszych gospodarstw w innych krajach Unii Europejskiej.
Zaczynali od 20 ha, dziś mają 80. Stawiają na wspólną organizację pracy
O tym, jak wygląda to w praktyce, opowiadali sami finaliści. Ich gospodarstwa różnią się profilem produkcji i skalą, ale w wielu wypowiedziach powtarzał się jeden element – znaczenie dobrej organizacji pracy.
Dominika i Krzysztof Rudniccy z Dolnego Śląska przejęli gospodarstwo w 2004 roku, gdy miało ono 20 ha. Obecnie gospodarują na 80 ha i zajmują się produkcją roślinną. – Nasze gospodarstwo to przede wszystkim ludzie. Staramy się podejmować decyzje wspólnie – mówili podczas prezentacji.
Rolnicy podkreślali również znaczenie wzajemnej dbałości o bezpieczeństwo i dobrej organizacji. Jak zaznaczyli, bez współpracy gospodarstwo nie będzie właściwie funkcjonowało.
To ważny wniosek dla gospodarstw rodzinnych. Ograniczanie ryzyka nie zaczyna się dopiero w chwili uruchomienia ciągnika czy maszyny. Znaczenie ma także sposób planowania pracy i podział obowiązków.
Gospodarstwo to także dom. Tu szczególnie dbają o bezpieczeństwo dzieci
Na inny aspekt zwrócili uwagę Monika i Paweł Łasicowie z województwa mazowieckiego. Prowadzą 12,5-hektarowe gospodarstwo ogrodnicze, w którym produkują krzewy borówki amerykańskiej oraz sadzonki przeznaczone na plantacje towarowe.
W ich gospodarstwie bezpieczeństwo dotyczy nie tylko osób bezpośrednio pracujących przy produkcji. Gospodarstwo odwiedzają również dzieci, dlatego właściciele chcą, aby było ono uporządkowane, czyste i bezpieczne. Oboje mają także przygotowanie z zakresu pierwszej pomocy.
To szczególnie ważne w gospodarstwach rodzinnych, gdzie przestrzeń produkcyjna często jest jednocześnie miejscem codziennego życia.
104 ha i trzoda chlewna. Automatyczne karmienie ogranicza ryzyko
Przykładem połączenia nowoczesnych technologii z bezpieczeństwem są Paulina i Jacek Mey z Wymokłego w województwie kujawsko-pomorskim. Otrzymali Nagrodę Specjalną Głównego Inspektora Pracy za organizację bezpiecznego cyklu produkcyjnego.
W ich 104-hektarowym gospodarstwie prowadzona jest produkcja roślinna i hodowla trzody chlewnej. Zastosowano tam zautomatyzowane systemy karmienia i wentylacji, które zwiększają zarówno efektywność, jak i bezpieczeństwo pracy.
To przykład pokazujący, że inwestycje w technologie mogą mieć znaczenie nie tylko dla wydajności produkcji. Odpowiednio zastosowana automatyzacja może także ograniczać część obciążeń związanych z wykonywaniem codziennych prac.
Chcieli sprawdzić swoje gospodarstwo na tle innych
Udział w konkursie może być dla gospodarza okazją do spojrzenia na własne gospodarstwo z innej perspektywy. Tak motywację do udziału tłumaczył Krzysztof Markowski z województwa podlaskiego. – Chcieliśmy sprawdzić swoje gospodarstwo na tle innych gospodarstw – mówił.
Markowski wraz z rodziną prowadzi gospodarstwo zajmujące się produkcją roślinną i zwierzęcą. Gospodarstwo przejął z żoną od rodziców w 1990 roku, a od 2000 roku specjalizuje się w hodowli trzody chlewnej w cyklu zamkniętym. Rolnik zachęcał także innych gospodarzy do udziału w konkursie.
PIP: profilaktyka jest kluczowa
Znaczenie prewencji podkreślił także Główny Inspektor Pracy. W liście odczytanym podczas gali wskazano, że konkurs ma budować świadomość zagrożeń zawodowych i popularyzować dobre praktyki służące tworzeniu bezpiecznych i higienicznych warunków pracy.
Państwowa Inspekcja Pracy zwróciła uwagę na znaczenie nowoczesnych rozwiązań, znajomości zasad BHP oraz współpracy rolników z instytucjami zajmującymi się bezpieczeństwem pracy. Systematyczne działania edukacyjne i doradcze mają być ważnym elementem profilaktyki w rolnictwie indywidualnym.
Nie tylko podium. Te gospodarstwa także dostały wyróżnienia
Wyróżnienia specjalne prezesa KRUS otrzymali Kazimiera i Leszek Ciupa z Wołkowian, Aleksandra i Karol Janczewscy z Grobelna, Anna i Michał Galonowie z Jelczy oraz Sylwia Adamska-Sałaj i Tomasz Sałaj z Chociula.
W finale wyróżniono również Dominikę i Krzysztofa Rudnickich, Monikę i Pawła Łasiców, Mariolę i Krzysztofa Markowskich, Annę i Macieja Pelców, Ewę i Sebastiana Stachelków, Adama i Bartłomieja Chowańskich, Annę i Tomasza Sucheckich oraz Iwonę i Mariusza Demczuków.
Krzysztof Zacharuk
