Ptaki niszczą rolnikom całe hektary. Sejm ruszył z odszkodowaniami, ale jest problemAHM
StoryEditorZniszczone uprawy

Ptaki niszczą rolnikom całe hektary. Sejm ruszył z odszkodowaniami, ale jest problem

09.09.2026., 10:00h
Agnieszka KozłowskaAgnieszka Kozłowska

Czy uda się wreszcie ustanowić prawo, dzięki któremu rolnicy będą mogli uzyskiwać rekompensaty za szkody wyrządzone przez ptaki? Jest taka nadzieja, bowiem Sejm postanowił wreszcie rozpocząć prace nad przepisami w tej kwestii. Zła wiadomość jest taka, że nie wiadomo, czy będą pieniądze na te odszkodowania…

Będą odszkodowania za szkody wyrządzone w uprawach przez dzikie ptactwo?

Marzenia rolników o prawie, które przewiduje odszkodowania za szkody wyrządzone przez dzikie ptactwo mają szansę się ziścić. Sejm zajął się w końcu (w końcu – bo propozycje ustanowienia takich przepisów przebywały w sejmowej zamrażarce od co najmniej roku…) dwoma poselskimi projektami ustaw w tej sprawie: o rekompensatach za szkody wyrządzone przez ptaki oraz o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz niektórych innych ustaw (autorstwa PiS i PSL).

– Oba projekty dotyczą tego samego zagadnienia, które z punktu widzenia rolników prowadzących swoje gospodarstwa jest bardzo istotne, dlatego że w wielu gospodarstwach, na wielu plantacjach, w różnych rodzajach produkcji szkody wyrządzone przez ptaki stanowią ogromne obciążenie dla budżetu rolników, nie tylko w postaci np. fizycznego wyjadania zasianego ziarna, ale także w postaci niszczenia upraw, które jest dokonywane przez ptaki, z którymi z kolei nic de facto nie można zrobić, dlatego że są prawnie chronione, nie można ich eliminować chociażby przez redukcję. Wydaje się, że oba te projekty są zasadne, na pewno tak jest. Oba dotyczą tej samej kwestii i zawierają rozwiązania oczekiwane przez rolników. Dzisiaj bardzo często podnoszą to oni w wielu miejscach, na spotkaniach, w rozmowach z nami, politykami. Sygnalizują to również związki, organizacje rolnicze, w tym izby rolnicze, żeby takim rolnikom, którzy ponieśli straty z tytułu szkód wyrządzonych przez ptaki, wypłacić rekompensaty albo odszkodowania – informował posłów o istocie sprawy Mirosław Maliszewski, w imieniu połączonych komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi dodając: – Z różnych powodów, m.in. budżetowych, w ciągu minionych kilku, kilkunastu lat projekty te nie mogły się doczekać finalnego przegłosowania przez Sejm. Mam nadzieję, że teraz tak się stanie.

Jak nietrudno się domyślić – ostatecznie do dalszych prac zarekomendowano projekt PSL.

PiS: Jesteśmy za tym prawem, ale mamy wątpliwości co do propozycji PSL

Jarosław Zieliński w imieniu PiS zaznaczył, że jego ugrupowanie poprze proponowane prawo, przede wszystkim dlatego, że wspiera rolników i rybaków, którzy od lat ponoszą realne straty powodowane przez ptaki, a państwo do tej pory pozostawiało ich z tym problemem samych. Ale ma wątpliwości co do skuteczności zaproponowanych przez PSL przepisów.

– Prawo i Sprawiedliwość jako pierwsze w tej kadencji złożyło projekt ustawy dotyczący rekompensat za szkody wyrządzone przez ptaki. Zrobiliśmy to już w styczniu 2024 r. Zaproponowaliśmy osobny, kompleksowy system rekompensat, system, który od początku do końca był skonstruowany z punktu widzenia i w interesie rolnika. Za szacowanie szkód i wypłatę rekompensat miał odpowiadać Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, a w całym procesie mieli uczestniczyć przedstawiciele izb rolniczych i ośrodków doradztwa rolniczego, czyli instytucji, które znają rolnictwo, znają gospodarstwa i wiedzą, jak wyglądają straty w praktyce. Niestety nasz projekt przez bardzo długi czas czekał na procedowanie. Dopiero po kilkunastu miesiącach Polskie Stronnictwo Ludowe przedstawiło własny, konkurencyjny projekt. Ostatecznie większość sejmowa zdecydowała, że dalsze prace będą prowadzone w oparciu właśnie o propozycję PSL-u – przypomniał najpierw poseł.

Dalej stwierdził, że „naszym zdaniem jest to rozwiązanie gorsze od tego, które zaproponowaliśmy”.

– Chcieliśmy stworzyć odrębny system rekompensat za szkody wyrządzone przez ptaki. Obecna większość wybrała inną drogę. Postanowiono oprzeć ten mechanizm na ustawie o ochronie przyrody, czyli ustawie, za którą odpowiada minister właściwy do spraw klimatu i środowiska. Tu widzimy zasadnicze ryzyko. Szkody powodowane przez żurawie, gęsi, kormorany czy czaple są dla rolnika przede wszystkim problemem gospodarczym. Jeżeli ptaki zniszczą zasiew albo spowodują straty w gospodarstwie rybackim, rolnik oczekuje, że szkoda szybko zostanie oszacowana, i oczekuje uczciwej rekompensaty. Tymczasem wybrano system, który będzie funkcjonował na styku rolnictwa i ochrony przyrody. To oznaczać może ryzyko kolejnych sporów pomiędzy rolnikami a instytucjami podległymi ministrowi klimatu. Obawiam się, że ten konflikt będziemy obserwowali jeszcze nieraz. Szkoda, że właśnie taką drogę wybrano, ale tak się stało – stwierdził poseł Zieliński.

Katalog gatunków ptaków objętych odszkodowaniami rozszerzony

Zaznaczył, że mimo tych zastrzeżeń „dostrzegamy, że ustawa idzie w dobrym kierunku, o który Prawo i Sprawiedliwość zabiegało do początku tej kadencji”.

– Katalog gatunków objętych systemem rekompensat został rozszerzony. Obejmuje m.in. żurawie, dzikie gęsi, łabędzie, kruki, czaple siwe czy kormorany czarne. Szacowaniem szkód i wypłatą odszkodowań ma zajmować się KOWR, a w procesie mają uczestniczyć również izby rolnicze i jednostki doradztwa rolniczego. To są rozwiązania właściwe i potrzebne. Mamy jednak poważne wątpliwości, czy przyjęta konstrukcja prawna okaże się wystarczająco skuteczna. Może się okazać, że życie szybko pokaże jej słabości i że za kilka miesięcy albo za rok ponownie będziemy musieli na tej sali dyskutować nad tymi rozwiązaniami, aby tę ustawę poprawiać – dodał poseł Zieliński.

Brakuje zabezpieczenia finansowego dla przepisów ws. ptaków

Wątpliwości co do konstrukcji zaproponowanych przepisów miał też Ryszard Bartosik z Rozwój Plus.

– Nie widzimy odpowiedniego zabezpieczenia finansowego, jeśli chodzi o rekompensaty dla rolników. Przypomnę, że szkody wyrządzone przez ptactwo, które jest pod ochroną, są bardzo duże. Czasami mamy do czynienia z przypadkami, kiedy w kilka, kilkanaście minut zniszczone zostaje kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt hektarów upraw. Rolnicy nie mogą sobie z tym poradzić. Mają ogromne, ogromne szkody. Wątpliwości budzi skomplikowana procedura oceny tych szkód, a także to, że ministerstwem wiodącym i ministerstwem, przez które ta ustawa będzie zarządzana, jest ministerstwo klimatu. Uważamy, że powinno to być ministerstwo rolnictwa, bo tak naprawdę poszkodowany jest rolnik, a nie przyroda. I tutaj ministerstwo rolnictwa powinno mieć pieczę nad tą ustawą. Niestety stało się inaczej. Obawiamy się również o to, że całą procedurę odszkodowawczą będą przeprowadzały różne instytucje, ośrodki wsparcia, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, ale również ODR. KOWR mieści się przeważnie w mieście wojewódzkim, jest bardzo daleko od rolnika i to będzie komplikowało bezpośredni kontakt rolnika z tą instytucją. Inaczej jest, jeśli dzierżawimy ziemię, a inaczej jest, jeśli ubiegamy się o jakiekolwiek rekompensaty. A taką instytucją pośredniczącą będzie ODR, który jest w każdym powiecie. I trzeba było się zastanowić nad tym, czy ODR nie powinien od samego początku do końca przeprowadzać całej procedury odszkodowawczej – wymieniał poseł Bartosik.

Oliwiecka: „Dobre prawo musi być precyzyjne”

Do poruszonej przez byłego wiceministra rolnictwa kwestii finansów nawiązała w swojej wypowiedzi poseł Barbara Oliwiecka (klub Centrum): – W toku prac komisji przedyskutowaliśmy i wypracowaliśmy poprawki, które wprowadzają rozwiązania bardziej odpowiedzialne finansowo niż te, które były w pierwotnych projektach. Nie rozszerzamy projektu o utracone korzyści, bo ich wyliczenie jest bardzo trudne, hipotetyczne i mogłoby prowadzić do sporów oraz nadużyć, dobre prawo musi zaś być precyzyjne. Pozostajemy więc przy rekompensowaniu szkody rzeczywistej. Wprowadzamy jasne źródło finansowania nowych odszkodowań za szkody wyrządzone przez ptaki. Za oględziny, szacowanie szkód, ustalanie wysokości odszkodowania i jego wypłatę będzie odpowiadał właściwy dyrektor oddziału terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Środki na ten cel również będą pochodziły z pieniędzy pozostających w dyspozycji KOWR-u. To ważne, bo nie tylko tworzymy nowe uprawnienie, ale również wskazujemy konkretną instytucję i konkretne źródło finansowania – tłumaczyła.

Ustawa bez gwranacji wypłaty odszkodowań?

Te wyjaśnienia nie przekonały jednak posła Jarosława Sachajki (Demokracja Bezpośrednia).

– PSL w swoim projekcie wyliczył przecież, że system będzie kosztował ok. 60 mln zł rocznie, a w trudniejszych latach nawet ok. 75 mln zł. Sam projekt wskazywał, że potrzebne będą dodatkowe środki budżetowe. A co trafiło dzisiaj pod obrady? Ustawa mówi: KOWR będzie oglądał szkody, szacował je, ustalał wysokość odszkodowania i wypłacał pieniądze. Tylko w ustawie nie ma gwarantowanych pieniędzy na te wypłaty. Właśnie tutaj wychodzi cała filozofia PSL-u. Tak zrobić, żeby wyglądało, że się zrobiło. Tak dać, żeby nie było wiadomo, z czego się daje. Najpierw przez lata mówili rolnikom: Macie rację, państwo powinno wam płacić. Potem doszli do władzy i projekt jest dopiero po 3 latach. Na końcu zaś uchwalają prawo do odszkodowania bez gwarancji finansowej. Ustawa pusta, aż dudni. My ją poprzemy, bo idea jest słuszna. Żądamy jednak od ministra rolnictwa odpowiedzi na pytanie: Ile konkretnie pieniędzy jest zabezpieczonych na 2027 r. na odszkodowania za szkody wyrządzone przez ptaki? W jakiej części budżetu są one zapisane? Czy minister zagwarantuje dzisiaj z tej mównicy, że każdy rolnik otrzyma odszkodowanie za szkody wyrządzone przez zwierzęta prawnie chronione? – pytał Jarosław Sachajko.

Nie będzie odszkodowań za szkody spowodowane przez wilki nocą?

Niestety, jak wynika z wypowiedzi wiceminister klimatu i środowiska Urszuli Zielińskiej, nie wiadomo, czy będą pieniądze na te odszkodowania. Zaznaczając, że co do zasady zgadza się z tym, że za szkody powodowane przez ptaku powinny być wypłacane odszkodowania, zwróciła uwagę, że projekt ustawy wnosi o wykreślenie z art. 126 ust. 11 ustawy o ochronie przyrody słowa: rzeczywiste szkody w odniesieniu do szkód, co spowoduje, że to odszkodowanie będzie obejmowało również potencjalne utracone korzyści. A to już może być dużym problemem.

– Dodatkowo projekt proponuje usunięcie zapisu, który stanowi, że odszkodowanie nie przysługuje za szkody wyrządzone przez wilki, niedźwiedzie czy rysie w pogłowiu zwierząt gospodarskich, gdy te były pozostawione bez opieki, mówiąc krótko: na noc, w okresie od zachodu do wschodu słońca. Co to oznacza w praktyce? Że rolnik zostawiający powiedzmy stado owiec na noc bez opieki, bez żadnego zabezpieczenia, z automatu dostaje odszkodowanie w momencie, kiedy temu stadu coś się stanie. I tutaj chcę zauważyć, że jest to niezgodne np. z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 21 lipca 2014 r., który opowiedział się przeciwko całkowitej automatyzacji refundacji szkód, zwracając uwagę na to, że działania odszkodowawcze Skarbu Państwa winny być powiązane z oceną działań prewencyjnych podejmowanych przez właścicieli i posiadaczy mienia, w którym zaistniała szkoda – stwierdziła wiceminister Zielińska.

A to – w ocenie resortu klimatu i środowiska – idzie za daleko.

– Podkreślam, że absolutnie popieramy ten kierunek, ale bez automatyzacji, która byłaby niezgodna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, bez pokrywania automatycznie szkód potencjalnych, czyli potencjalnych korzyści, których takie stado, pozostawione na noc i zjedzone przez wilki, mogłoby rolnikowi przez całe życie tego stada dostarczyć. W naszej opinii to idzie za daleko – zaznaczyła wiceszefowa MKiŚ.

Kto udźwignie koszty odszkodowań?

Pytanie o to, kto udźwignie koszty przyszłych odszkodowań wydaje się bardzo zasadne.

– Koszty szkód powodowanych przez gatunki obecnie wymienione w ustawie o ochronie przyrody, czyli szkód wyrządzonych przez żubry, wilki, niedźwiedzie, rysie i bobry, to łącznie wynoszą one ok. 50 mln zł rocznie. W roku 2023 to było 51 mln zł, w 2024 r. – 43 mln zł i w 2025 r. – 48 mln zł – podała wiceminister Zielińska.

Jak zauważyła, w przestawionym pod obrady Sejmu projekcie poselskim nie ma oszacowań, o ile te koszty wzrosną.

– Jeżeli pomyślimy, że dziś 5 gatunków ssaków wywołuje szkody o wartości ok. 50 mln zł, to można sobie wyobrazić, że dodanie tu 12 gatunków ptaków znacząco te koszty zwielokrotni. Natomiast oszacowań nie ma w tym projekcie poselskim – zwróciła uwagę Urszula Zielińska i dodała, że w budżecie państwa nie są zabezpieczone, póki co, żadne dodatkowe środki na realizację zaproponowanego nowego prawa, ponieważ projekt poselski przewiduje, że dopiero rozporządzenie wydane przez ministra rolnictwa w uzgodnieniu z ministrem klimatu i środowiska szczegółowo zdefiniuje, jak to odszkodowanie będzie wyliczane. Dużo więc będzie zależało od ostatecznego kształtu tego właśnie rozporządzenia.

Ostatecznie projektu zaproponowanej ustawy został ponownie skierowany do Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Agnieszka Kozłowska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
09. wrzesień 2026 10:02