Robot nie pracuje dłużej, a doi 30% więcej krów. Jak to zrobili?-zdjęcie poglądowePixabay
StoryEditorrobot udojowy

Robot nie pracuje dłużej, a doi 30% więcej krów. Jak to zrobili?

23.09.2026., 16:30h

Robot udojowy może obsłużyć nawet o 30% więcej krów bez wydłużania czasu pracy. Amerykańscy hodowcy stawiają na szybkość doju, ilość mleka podczas jednej wizyty i sprawną organizację stada. Jak to zrobili?

Więcej krów na jednym robocie. Jak zwiększyli obsadę?

Robot ma do dyspozycji dobę. W tym czasie musi obsłużyć krowy, przeprowadzić czyszczenie i pozostawić przestrzeń na obsługę techniczną. Dlatego przy zwiększaniu liczby zwierząt znaczenie ma każda minuta zajęcia boksu.

Jak opisuje topagrar.com, Jason Baus z Wisconsin i Brad Putz z Iowa korzystają z robotów udojowych Lely i podają obsadę 75-78 krów na urządzenie, wobec przywoływanego w materiale punktu odniesienia wynoszącego 60 sztuk. W zwiększaniu obsady pomagała im – jak wyjaśniają – selekcja uwzględniająca szybkość doju. Swoje doświadczenia przedstawili wraz z Andym Meyerem z Minnesoty podczas webinaru Lely, relacjonowanego przez portal „Dairy Herd”.

Jak działa Lely Astronaut A5? 

U Meyera pracują roboty Lely Astronaut A5. Jak opisuje producent, system opiera się na swobodnym ruchu krów: zwierzęta samodzielnie przychodzą do boksu udojowego. Układ I-flow umożliwia wejście i wyjście na wprost. Do odwiedzin zachęca je także pasza treściwa podawana w robocie.

Robot korzysta z danych konkretnej krowy, by dostosować dój i porcję paszy. Szczotki czyszczą strzyki i spód wymienia oraz pobudzają oddawanie mleka. System laserowy lokalizuje strzyki, a ramię zakłada kubki udojowe. A5 ma ramię hybrydowe: napędy elektryczne wykonują ruchy, a pneumatyka podtrzymuje jego ciężar. Urządzenie monitoruje przepływ mleka z każdej ćwiartki i osobno zdejmuje kubki po spadku przepływu. Następnie spryskuje strzyki preparatem pielęgnacyjnym.

Dlatego czas zajęcia boksu obejmuje cały cykl: wejście, przygotowanie, założenie kubków, dój i wyjście. Automatyzacja pozwala przeprowadzić te czynności bez obecności dojarza przy każdej krowie.

Liczy się nie tylko mleko, ale i czas doju

Hodowcy przyglądali się czasowi zajęcia boksu i szybkości oddawania mleka. W selekcji stada uwzględniali eliminowanie krów dojących się wolno. W ich podejściu liczy się więc zarówno produkcja zwierzęcia, jak i czas potrzebny na jego obsługę.

Znaczenie czasu można pokazać na prostym, poglądowym przykładzie. Dwie krowy oddają podczas wizyty po 15 kg mleka. Jedna zajmuje boks przez 6 minut, druga przez 10. Oznacza to odpowiednio 2,5 i 1,5 kg mleka na minutę zajęcia stanowiska. W tym rachunku uwzględniamy cały pobyt krowy w boksie, łącznie z czynnościami towarzyszącymi dojeniu.

Takie zestawienie pozwala wskazać sztuki, których obsługa zajmuje szczególnie dużo czasu. Kolejnym krokiem jest sprawdzenie przyczyn długiego pobytu i uwzględnienie ich przy ocenie zwierzęcia.

Robot nie pracuje dłużej, a doi 30% więcej krów

Drugim elementem strategii jest podejście do częstotliwości doju. Według „Dairy Herd” Baus podaje średnio 2,3-2,4 doju dziennie przy wydajności około 45,8-47,1 kg mleka na krowę i dobę.

Meyer również odszedł od dążenia do jak najwyższej liczby dojów. Zwraca uwagę na czas potrzebny przy każdej wizycie na przygotowanie krowy oraz opuszczenie przez nią boksu. W jego ocenie większa ilość mleka uzyskana podczas jednego doju pomaga lepiej wykorzystać ten czas.

Porównajmy dwa hipotetyczne warianty: 60 krów dojonych średnio trzy razy dziennie oznacza 180 dojów. Przy 78 krowach i średniej 2,3 wychodzi ich około 179. W drugim wariancie robot obsługuje o 30 proc. więcej zwierząt przy niemal identycznej liczbie dojów. O czasie potrzebnym na obsługę takiej grupy decydują również ilość mleka podczas wizyty i szybkość jego oddawania.

W praktyce ustawienia trzeba powiązać z potrzebami krów. Bawarski instytut rolniczy LfL wskazuje na indywidualne nadawanie uprawnień do doju i częstsze dojenie zwierząt o wysokiej wydajności. Warto przy tym kontrolować rzeczywiste odstępy między dojami poszczególnych sztuk.

Robot robi swoje, ale hodowca nadal ma co robić

W automatycznym doju czyszczenie obejmuje kilka różnych czynności. Zgodnie z opisem A5 robot dezynfekuje szczotki po każdym doju i myje kubki wodą przed kolejną krową. Opcjonalny system Pura wykorzystuje do ich dezynfekcji parę.

Osobnym zadaniem są automatyczne cykle mycia układu mlecznego. Jak wyjaśnia LfL, systemy automatycznego doju przeprowadzają mycie kilka razy dziennie, a dodatkowo wymagają regularnego czyszczenia z zewnątrz. Czas mycia instalacji trzeba więc uwzględnić w dobowym planie pracy robota.

Duża obsada wymaga również utrzymania sprawności urządzenia. Jak relacjonuje „Dairy Herd”, hodowcy podkreślają znaczenie regularnej konserwacji. Putz zwraca uwagę, że przy obsadzie w jego gospodarstwie zaległości po awarii trudno nadrobić.

Baus stosuje piasek na legowiskach. Czyści robota dwa razy dziennie, aby ograniczać przedwczesne zużycie jego elementów przez piasek. Ta praca uzupełnia automatyczne czynności związane z higieną doju.

Hodowcy pozostają też kontrola raportów i zdrowia krów, sprawdzanie urządzenia oraz reagowanie na alarmy. Część zwierząt trzeba doprowadzić do doju, szczególnie gdy zbyt długo nie odwiedzają robota. Takie zadania uwzględnia również opis codziennej pracy z systemem automatycznego doju przygotowany przez LfL. Praca człowieka przesuwa się z wykonywania każdego doju na nadzór nad stadem i urządzeniem.

Więcej krów na robocie? Liczą się też warunki w oborze

O możliwościach zwiększenia obsady decydują także warunki utrzymania i swobodny ruch zwierząt. Austriacki poradnik LFI i izb rolniczych z 2019 r. zaleca jedno legowisko na krowę, odpowiednią przestrzeń wokół robota oraz szerokie, czyste i przyczepne przejścia. Przy nadmiernej obsadzie zwierzęta niższe w hierarchii mogą unikać urządzenia z powodu częstszych konfliktów.

Warto również obserwować, ile krów wymaga dopędzania. W analizie firmy doradczej Milchviehberatung Denise Völker, opublikowanej w „Milchpraxis” w 2023 r., obejmującej 31 gospodarstw z Niemiec, Austrii i Szwajcarii, większa obsada robotów i mniejszy udział wolnego czasu wiązały się z częstszą potrzebą doprowadzania zwierząt do doju. Autorzy wskazali też niższą dzienną wydajność na krowę przy obsadzie ponad 65 sztuk na robota. Ta obserwacja dotyczyła badanej grupy gospodarstw; nie wyznacza ogólnej granicy obsady.

Dla hodowcy punktem wyjścia mogą być dane, które już gromadzi jego robot: czas zajęcia boksu, ilość mleka z wizyty i odstępy między dojami. Zestawienie ich z obserwacją ruchu krów pomaga szukać rezerw we własnym stadzie. Przy zmianach obsady warto śledzić równocześnie ilość sprzedanego mleka, koszty oraz czas pracy przy zwierzętach – to one pozwolą ocenić efekt dla gospodarstwa.

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
23. wrzesień 2026 16:32