Dzisiaj w Sejmie RP odbyła się dyskusja na temat pomocy dla rolników i sadowników po przymrozkach, które wystąpiły w ostatnich tygodniach. Stefan Krajewski, minister rolnictwa wymienił formy pomocy, na które mogą obecnie liczyć rolnicy i jakie działania są prowadzone. Sytuację skomentował również Mirosław Maliszewski, przewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa.
Takiego uderzenia mrozu sadownicy dawno nie widzieli
Mirosław Maliszewski zwrócił uwagę, że między 20 a 30 kwietnia w całej Polsce wystąpiły silne wiosenne przymrozki, które szczególnie dotknęły uprawy ogrodnicze, a przede wszystkim sadownicze. W wielu miejscach temperatura przy gruncie spadała nawet do minus 10 stopni Celsjusza i utrzymywała się przez wiele godzin, a miejscami powtarzała się niemal codziennie. Zaznaczył, że tak długotrwały spadek temperatur w fazie kwitnienia i zawiązywania owoców doprowadził do bardzo dużych, miejscami rekordowych strat.
W jego ocenie skutki przymrozków odczują nie tylko same gospodarstwa sadownicze, które nie będą miały czego sprzedawać, lecz także firmy handlowe, grupy producenckie, a nawet cały rynek wewnętrzny i eksport, który może zostać wyparty przez import. Maliszewski mówił, że środowisko sadowników oczekuje zarówno pomocy doraźnej, jak i kredytów klęskowych, ale przede wszystkim realnej możliwości inwestowania w urządzenia zabezpieczające przed przymrozkami. Wskazał też na konieczność zmiany prawa wodnego, prawa budowlanego oraz reformy systemu ubezpieczeń.
Zraszanie chroni przed mrozem. Problemem są pozwolenia i dostęp do wody
- Rolnicy i sadownicy wnioskują przede wszystkim o zmianę prawa wodnego i prawa budowlanego, które jest dzisiaj nieżyciowe dla producentów rolnych. Ta nowelizacja prawa wodnego sprzed kilku lat oznacza, że dzisiaj, aby wybudować jakiekolwiek urządzenie chroniące przed przymrozkami, a woda jest najlepszym instrumentem do chronienia przed przymrozkami w postaci zraszania nadkoronowego, trzeba spełnić szereg formalności, które dla małego, średniego gospodarstwa są nie do przebrnięcia - mówił Mirosław Maliszewski.
Maliszewski pozytywnie ocenił złożenie przez ministra wniosku do Komisji Europejskiej o nadzwyczajne wsparcie, przypominając, że w poprzednich latach podobne mechanizmy przynosiły realną pomoc, wzmacnianą środkami krajowymi. Podkreślił, że równie ważne jak wsparcie doraźne są działania długofalowe, zwłaszcza reforma prawa wodnego i budowlanego oraz ułatwienie rolnikom dostępu do wody i możliwości budowy instalacji zabezpieczających.
Zwrócił uwagę, że rolnicy nie chcą żyć z pomocy publicznej, lecz z własnej produkcji i sprzedaży, dlatego najważniejsze jest trwałe zabezpieczenie ich dochodów. Ocenił również, że ogłaszanie stanu klęski żywiołowej nie rozwiąże problemu, a najistotniejsze jest rzetelne oszacowanie szkód i przygotowanie zarówno pomocy krajowej, jak i unijnej.
Posłowie naciskają na resort. „Rolnicy potrzebują konkretów”
Wypowiedzi posłów koncentrowały się przede wszystkim na oczekiwaniu szybkiej, konkretnej i bezpośredniej pomocy dla sadowników oraz innych rolników poszkodowanych przez przymrozki. Wielu z nich wskazywało, że same kredyty nie są wystarczającym rozwiązaniem, ponieważ rolnicy potrzebują przede wszystkim rekompensat za utracone plony i utracone dochody.
- Rolnicy nie potrzebują propagandy sukcesu. Oni potrzebują państwa, które staje po ich stronie wtedy, kiedy przychodzi kryzys - mówiła Anna Gembicka, była minister rolnictwa.
Często podnoszono zarzut, że rząd nie przedstawił konkretnych terminów wypłat, stawek pomocy do hektara ani harmonogramu działań. Posłowie pytali również o możliwość wypłaty zaliczek na poczet tej pomocy, uproszczenie procedur szacowania szkód, objęcie pomocą producentów zbóż i rzepaku oraz zastosowanie ulg w KRUS i podatku rolnym.
- My nie rozmawiamy dzisiaj wyłącznie o stratach w sadownictwie. My rozmawiamy o dramacie tysięcy polskich rodzin. My domagamy się natychmiastowych, pełnych rekompensat za straty - mówiła Maria Koc, posłanka PiS.
- Wzywam po pierwsze do zawieszenia spłat kredytów, a nie mówienia o kolejnych kredytach. O rocznym zwolnieniu z KRUS dla tych, którzy są poszkodowani - dodała poseł Anna Baluch z PiS.
Rolnicy płacą składki, ale z ochroną upraw wciąż jest problem
Bardzo często powracał temat niewydolności systemu ubezpieczeń. Posłowie zwracali uwagę, że wielu sadowników nie może skutecznie ubezpieczyć swoich upraw, ponieważ oferty są niedostępne, zbyt drogie albo nie obejmują realnego ryzyka. W związku z tym pojawiały się postulaty reformy ubezpieczeń rolnych, uproszczenia prawa wodnego i budowlanego oraz uruchomienia szerszego wsparcia inwestycyjnego dla systemów przeciwprzymrozkowych, takich jak zraszanie nadkoronowe, wentylatory czy zbiorniki retencyjne.
- Jedną z metod zabezpieczenia przed przymrozkami w ogrodnictwie jest system zraszania. Opadająca woda oddaje swoje ciepło, chroniąc tym sposobem rośliny przed przemarznięciem. Ale żeby ta metoda była skuteczna, potrzeba dużej ilości wody. Można ją pobierać ze studni, stawów, zbiorników i z rzek. Jednak pobór takiej wody, a tym bardziej wykonanie tych urządzeń, wymaga spełnienia bardzo skomplikowanej procedury administracyjnej. W przypadku małego gospodarstwa jest to procedura wręcz nie do przebycia - mówił poseł Zbigniew Sosnowski z PSL.
Część wypowiedzi miała charakter wyraźnie polityczny i oskarżycielski, szczególnie ze strony opozycji, która zarzucała rządowi opieszałość, brak konkretów i przerzucanie odpowiedzialności na Komisję Europejską. Z kolei posłowie koalicji rządzącej i PSL częściej akcentowali potrzebę działań systemowych, które miałyby ograniczyć skutki podobnych kryzysów w przyszłości.
- Debatujemy nad kolejną niespełnioną obietnicą PSL-u, który w kampanii wyborczej obiecywał rolnikom, że gdy susza albo przymrozek zabierze rolnikowi cały rok pracy, państwo nie zostawi go samego. I co? I jak zwykle, w kampanii PSL rozdaje zielone foldery, głosi piękne słowa, uśmiecha się, a gdy PSL przychodzi do władzy, cisza, bezradność i opowieści, że minister się spotyka i zaczyna pracę. Wy tak poważnie? - grzmiał z mównicy Jarosław Sachajko.
Jaka realna pomoc dla rolników i sadowników?
Minister Stefan Krajewski podkreślił, że pełna ocena skali szkód będzie możliwa dopiero po tzw. opadzie świętojańskim, czyli czerwcowym opadaniu owoców, gdy nastąpi naturalna regulacja liczby zawiązków.
Minister poinformował, że wojewodowie rozpoczynają powoływanie komisji do szacowania szkód na wniosek producentów rolnych. Przekazał także, że 6 maja wystąpił do komisarza Hansena o uruchomienie nadzwyczajnej pomocy dla producentów owoców, którzy ponieśli straty z powodu przymrozków.
Wskazał, że dostępne są już preferencyjne kredyty na wznowienie produkcji oraz odtworzenie środków trwałych, ulgi w KRUS, ulgi w podatku rolnym, a także odroczenia i umorzenia należności związanych z dzierżawą gruntów. Przypomniał również, że organizacje producentów owoców i warzyw mogą korzystać z unijnego wsparcia inwestycyjnego na zakup urządzeń chroniących uprawy przed przymrozkami, takich jak urządzenia do mieszania powietrza, nagrzewnice czy generatory dymu, przy refundacji sięgającej 60 proc. kosztów.
Minister Krajewski w odpowiedzi na zarzuty o opieszałość zaznaczył, że ewentualna dodatkowa pomoc krajowa oraz szczegółowy wniosek do Komisji Europejskiej będą mogły zostać przygotowane dopiero po oszacowaniu szkód. Tłumaczył, że wynika to zarówno z przepisów unijnych, jak i z konieczności sporządzenia oceny skutków regulacji.
Zapowiedział również prace nad reformą systemu ubezpieczeń upraw, tak aby był on bardziej powszechny i skuteczny. Przypomniał, że w budżecie na 2026 rok zaplanowano 629 mln zł na dopłaty do ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, a państwo pokrywa 65 procent składki.
W odpowiedzi na pytania posłów minister zaznaczał, że bez rzetelnego oszacowania strat nie można wypłacić pomocy publicznej ani przygotować szczegółowego wniosku do Komisji Europejskiej.
- Bez oszacowania strat nie da się wypłacić pomocy, odszkodowania, bo inaczej płacilibyśmy do wszystkiego i dla każdego. Chodzi o to, żeby pomoc dedykowana trafiła do tych, którzy ponieśli realne, konkretne straty - mówił Stefan Krajewski.
Zapewniał, że pomoc trafi do rolników także w 2026 roku i że będzie dotyczyć nie tylko sadów, lecz także innych upraw, jeśli szkody zostaną wykazane. Wskazywał na konieczność zmian w prawie wodnym i budowlanym, a także na potrzebę uporządkowania systemu ubezpieczeń. Odrzucał zarzuty o bezczynność, podkreślając, że poprzednie rządy również uruchamiały pomoc z dużym opóźnieniem, i zapewniał, że obecny resort pracuje zarówno nad działaniami doraźnymi, jak i rozwiązaniami systemowymi.
