Na Facebooku pojawiło się pytanie jednego z rolników, które wywołało żywą dyskusję wśród gospodarzy. Pan Daniel zapytał innych rolników, ile płacą swoim synom za pracę w gospodarstwie.
– Witam gospodarzy. Ile płacicie swoim synom za pracę na gospodarstwie? Syn ma 22 lata, dostaje miesięcznie 4 tys. zł i mówi, że to za mało – napisał w poście.
Pod wpisem szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy. Wielu rolników zwracało uwagę, że trzeba przede wszystkim odróżnić pomoc w gospodarstwie od regularnej pracy.
– Pomaganie to sytuacja: „Synu przyjedź jutro, pojedziesz uprawiać, bo ja się źle czuję”. Praca to robota dzień w dzień – zauważył jeden z internautów.
Inny komentujący dodał krótko: – Pomaganie to nie jest pracowanie na gospodarstwie.
Rolnik płaci synowi 4 tys. zł za pracę w gospodarstwie. To za mało?
Dla niektórych rodziców i młodych rolników 4 tysiące złotych miesięcznie wydaje się rozsądną kwotą, zwłaszcza jeśli młody mieszka w domu, nie opłaca rachunków i ma zapewnione wyżywienie.
– 4 tysiące, z mieszkaniem i wyżywieniem, to bardzo dobra pensja – przyznaje internauta.
Jednak gro komentujących wskazuje, że jeśli praca jest wielogodzinna i także w weekendy, to jest to stawka minimalna.
– Policz godziny, odejmij wyżywienie i mieszkanie – realnie wychodzi ok. 7 tys. – argumentuje uczestnik dyskusji.
Dodatkowo, jak zauważają rolnicy, za 4 tysiące trudno byłoby znaleźć pracownika – a syn jest dostępny praktycznie 24/7. W komentarzach pojawiają się też ostrzeżenia, że młody rolnik może w końcu opuścić gospodarstwo lub zostać niedoceniony.
– Młodość się ma jedną, syn będzie robił za marny grosz do 45 roku życia, a na końcu ojciec się na niego wypnie – pisze jeden z komentujących w sieci.
Sytuacja godziwego wynagrodzenia dla syna rolnika zależy również od kondycji finansowej gospodarstwa.
– Nie należy uogólniać. Różnie bywa na wsi: w jednych gospodarstwach kasy nie brak, w innych jest problem – zauważa rolnik.
Nie bez znaczenia są także przepisy – w 2026 roku minimalna krajowa wynosi 4806 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa 31,40 zł. Syn w wieku 22 lat jest zwolniony z podatku, więc kwota 4 tys. „na rękę” nie jest niska w porównaniu do minimalnych zarobków, szczególnie jeśli mieszka z rodzicami i nie ponosi kosztów utrzymania.
Jak ustalić sprawiedliwe wynagrodzenie?
Kwota to jedno, ale równie ważne jest podejście do pracy i odpowiedzialność młodego rolnika. Wielu komentujących radzi, aby ojciec rozważył przekazanie synowi części ziemi, co pozwoli mu pracować na siebie.
– Bądź rozważny, przepisz mu kawałek ziemi i niech każdy pracuje na siebie. Te układy z pracą "na tatowym" nigdy nie wychodzą bez szwanku – pada propozycja.
Jeden z internautów opisuje własne doświadczenie: – Dostałem połowę gospodarstwa i od tego momentu ojciec mi nie płacił, bo mam zarobione pieniądze z mojego areału. Nigdy nie musiałem prosić o 100 zł na piwo czy kwiatka dla dziewczyny.
To pokazuje, że systematyczne wynagradzanie nie zawsze jest konieczne, jeśli młody ma realny udział w gospodarstwie i własne źródło dochodu.
Nie brakuje też opinii, że syn nie powinien być traktowany jak „parobek”.
– Nie róbcie swoich synów parobkami na gospodarstwie. Zróbcie z nich gospodarzy – apeluje do rodziców rolnik. A inny dodaje: – Albo wychowujesz robotnika, albo gospodarza.
Pokolenia na wsi się zmieniają
Współczesne rodzinne gospodarstwa to starcie tradycji z oczekiwaniami młodych rolników.
– 22 lata to dorosły człowiek – też chce mieć wynagrodzenie za pracę, a nie wieczne tłumaczenie, na co potrzebuje pieniądze – pisze internauta.
Kiedyś, jak zaznaczają komentatorzy, dorosłe dzieci rolników pracowały „za flaszkę wódki” lub drobne kieszonkowe. Dziś młodzi chcą własnych pieniędzy, oszczędności, auta i mieszkania. Ważne jest również, oprócz wynagrodzenia, docenienie ich wkładu.
– Nic nigdy nie brałem, dostawałem tylko wtedy, kiedy ojciec uznał, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Żniwa? Dobra dniówka i spokój. Ja bym się zapadł pod ziemię, jakbym miał od taty brać kasę za pomoc – relacjonuje kolejny.
Rozmowa o przyszłości jest kluczowa
Kluczowa jest jednak rozmowa między ojcem a synem. Powinna ona obejmować nie tylko wysokość zapłaty za pracę, ale też zakres obowiązków, odpowiedzialność i zasady dotyczące mieszkania, wyżywienia, rachunków oraz perspektywy przejęcia gospodarstwa.
Dzięki temu młody syn rolnika, jak przyznają komentatorzy, szybciej nauczy się zarządzania i podejmowania decyzji w sposób świadomy i odpowiedzialny. Brak porozumienia w tych kwestiach może niestety skutkować odejściem potencjalnego następcy gospodarstwa.
Agnieszka Sawicka
