RSM po 1600 zł, a hałdy nawozów leżą. Rolnicy: to dopiero początek problemówAHM/A. Sawicka/Canva
StoryEditorrolnictwo

RSM po 1600 zł, a hałdy nawozów leżą. Rolnicy: to dopiero początek problemów

10.03.2026., 16:00h

To dopiero początek sezonu, a rolnicy już ponoszą wyższe koszty produkcji, podczas gdy ceny zbóż i innych produktów rolnych prawie się nie zmieniają. Paliwo drożeje, nawozy idą w górę. "To jest jakaś masakra" – mówią rolnicy z różnych regionów Polski.

Paliwo? "Za chwilę będzie 8 zł"

Rolnicy podkreślają, że szczególnie niepokojące są ceny paliwa. Na początku sezonu jego zużycie w gospodarstwach jest bardzo duże, a ceny każdego dnia pną się w górę.

– Dzisiaj jechałem na pole i przejeżdżałem koło stacji. Widziałem, że paliwo u mnie jest po 7,94 zł. Czyli za chwilę będzie 8 zł – mówi nam Witold Opiła, hodowca bydła mięsnego z Małopolski.

Stanisław Barna, rolnik z Zachodniopomorskiego, wylicza, że przy pięciu tysiącach litrów rośnie mu koszt o dziesięć tysięcy, a to tylko wierzchołek problemów.

– Cena za paliwo, z 5,40 zł za litr jeszcze przed wybuchem wojny, wzrosła do 7,40–8 zł dzisiaj – mówi nam Barna.

Oprócz wojny na Bliskim Wschodzie, na wzrost cen paliwa wpływa także panika wśród kierowców, którzy zaczęli tankować je na zapas.

– Ludzie, tankując na zapas paliwo do kanistrów, ulegając panice, windują trochę ceny – mówi Opiła.

Rolnik relacjonuje, że na niektórych stacjach dochodziło nawet do braków paliwa, bo kierowcy podjeżdżali wielkimi mauserami i tankowali do końca. Aż brakło.

Droższe paliwo oznacza droższą żywność

Rolnicy zwracają uwagę, że wzrost cen paliwa bardzo szybko odbije się na całej produkcji rolnej.

– Na rozpoczęcie sezonu to jest niesprzyjająca cena paliwa, bo uderza w rolnictwo bezpośrednio – podkreśla Opiła.

Jak dodaje, oznacza to, że w przyszłości droższe będą także produkty w sklepach.

– To może mieć oddźwięk w droższych artykułach rolno-spożywczych – tłumaczy.

Nawozy kupowane w najgorszym momencie

Rolnicy obawiają się także o ceny nawozów i ich dostępność. Wiele gospodarstw kupuje je właśnie wiosną, tuż przed rozpoczęciem intensywnych prac polowych.

– Nawozy są bardzo drogie, a to wynika z tego, że w złym momencie ten konflikt wybuchł – ocenia Opiła.

Jak wyjaśnia, wielu rolników nie ma płynności finansowej, by wcześniej zakupić nawozy, więc kupuje je tuż przed sezonem.

– Duża część z nich kupuje na ostatnią chwilę, a ta ostatnia chwila to jest teraz, gdzie ceny poszły radykalnie do góry – dodaje.

Drożeją w tydzień o kilkaset złotych

Każda zmiana cen nawozów oznacza ogromne dodatkowe koszty dla rolników. Stanisław Barna opowiada, jak podwyżki następują niemal z dnia na dzień.

– Zakupowałem po 1410 zł, a już musieliśmy przywieźć po 1480 zł. To jeszcze stara dostawa – mówi o RSM.

Dziś, jak przekazuje nam rolnik, cena za RSM 32 to już 1600 zł za tonę... W dodatku go nie ma.

W gospodarstwie Barny potrzeba kilku transportów.

– Samochodów RSM-u mam siedem, także mi brakuje trzy samochody. Powiem pani, że to jest jakaś masakra, co oni z nami wyrabiają – mówi Stanisław Barna.

Według rolników wzrosty cen są trudne do zrozumienia, bo zapasy nawozów w portach są duże, jak zauważają.

– Hałdy nawozu mamy w Szczecinie, na porcie stoją. Przecież ten nawóz na pewno nie podrożał. Ale już normalnie każdy chce zarobić i koniec – mówi Barna.

Podobnie wygląda sytuacja z saletrą, której cena także poszła mocno w górę.

– Saletra dużo więcej podrożała niż RSM. Po 1800 coś już dziś saletra – wylicza.

Co więc rolnik ma wybrać? Kupić droższe nawozy czy ryzykować niższe plony w tym sezonie?

Koszty rolników rosną szybciej niż ceny zbóż 

Rolnicy zwracają uwagę, że największym problemem jest rosnąca różnica między kosztami produkcji a cenami produktów rolnych.

– Ceny zbóż i tego, co wytwarzamy, nie poszły do góry aż tak – mówi Witold Opiła. – Paliwo podrożało chyba sześćdziesiąt procent. Słyszałem, że pszenica podrożała dwadzieścia złotych – dodaje.

Ceny buraków w dół

Stawki na buraki w tym roku też spadły. Barna szacuje, że w kontraktach w ciągu dwóch lat uległy obniżce o 14 euro. Tak więc nowe umowy oznaczają jedno: część plonów rolnik będzie musiał znów oddać po bardzo niskiej cenie, pod warunkiem oczywiście, że ktoś zechce kupić polskie buraki.

– To jest 2,50 euro mniej niż w tamtym roku. Od dwóch lat spadły buraki z 46 euro na 32 euro. Podpisałem aneks, że ze 100 złotych dostanę 40 złotych – mówi nam Barna.

– Opłacalność buraka cukrowego w Polsce? Plantatorzy liczą się z tym, że to jest ich ostatni sezon – ocenia Opiła.

Rolnicy w obliczu kryzysu: „To jest jakaś masakra, co oni z nami wyrabiają"

– Nie idzie, nie idzie normalnie. Ja mam gospodarstwo, chodzę po nim, błądzę... Nie raz człowiek ma chęć i energię, ale koszty są tak wysokie, że trudno to wytrzymać. Koszty od dawna przekraczają to, co jesteśmy w stanie odzyskać z jednego hektara – przyznaje Barna.

Rolnicy stoją dziś przed trudnymi decyzjami: siać czy nie siać, kupować drogie nawozy czy czekać albo oszczędzać, ryzykować brak plonów czy dokładać do interesu? 

– Nie wiadomo, czy to w ogóle warto kupować, czy nie? Jest mi bardzo smutno, że po prostu trzeba nas niszczyć. Paliwo do góry, wszystko do góry, a pieniędzy brak. To jest jakaś masakra, co oni z nami wyrabiają – powtarza Stanisław Barna. 

wywiad własny

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
10. marzec 2026 16:02