Paliwo? "Za chwilę będzie 8 zł"
Rolnicy podkreślają, że szczególnie niepokojące są ceny paliwa. Na początku sezonu jego zużycie w gospodarstwach jest bardzo duże, a ceny każdego dnia pną się w górę.
– Dzisiaj jechałem na pole i przejeżdżałem koło stacji. Widziałem, że paliwo u mnie jest po 7,94 zł. Czyli za chwilę będzie 8 zł – mówi nam Witold Opiła, hodowca bydła mięsnego z Małopolski.
Stanisław Barna, rolnik z Zachodniopomorskiego, wylicza, że przy pięciu tysiącach litrów rośnie mu koszt o dziesięć tysięcy, a to tylko wierzchołek problemów.
– Cena za paliwo, z 5,40 zł za litr jeszcze przed wybuchem wojny, wzrosła do 7,40–8 zł dzisiaj – mówi nam Barna.
Oprócz wojny na Bliskim Wschodzie, na wzrost cen paliwa wpływa także panika wśród kierowców, którzy zaczęli tankować je na zapas.
– Ludzie, tankując na zapas paliwo do kanistrów, ulegając panice, windują trochę ceny – mówi Opiła.
Rolnik relacjonuje, że na niektórych stacjach dochodziło nawet do braków paliwa, bo kierowcy podjeżdżali wielkimi mauserami i tankowali do końca. Aż brakło.
Droższe paliwo oznacza droższą żywność
Rolnicy zwracają uwagę, że wzrost cen paliwa bardzo szybko odbije się na całej produkcji rolnej.
– Na rozpoczęcie sezonu to jest niesprzyjająca cena paliwa, bo uderza w rolnictwo bezpośrednio – podkreśla Opiła.
Jak dodaje, oznacza to, że w przyszłości droższe będą także produkty w sklepach.
– To może mieć oddźwięk w droższych artykułach rolno-spożywczych – tłumaczy.
Nawozy kupowane w najgorszym momencie
Rolnicy obawiają się także o ceny nawozów i ich dostępność. Wiele gospodarstw kupuje je właśnie wiosną, tuż przed rozpoczęciem intensywnych prac polowych.
– Nawozy są bardzo drogie, a to wynika z tego, że w złym momencie ten konflikt wybuchł – ocenia Opiła.
Jak wyjaśnia, wielu rolników nie ma płynności finansowej, by wcześniej zakupić nawozy, więc kupuje je tuż przed sezonem.
– Duża część z nich kupuje na ostatnią chwilę, a ta ostatnia chwila to jest teraz, gdzie ceny poszły radykalnie do góry – dodaje.
Drożeją w tydzień o kilkaset złotych
Każda zmiana cen nawozów oznacza ogromne dodatkowe koszty dla rolników. Stanisław Barna opowiada, jak podwyżki następują niemal z dnia na dzień.
– Zakupowałem po 1410 zł, a już musieliśmy przywieźć po 1480 zł. To jeszcze stara dostawa – mówi o RSM.
Dziś, jak przekazuje nam rolnik, cena za RSM 32 to już 1600 zł za tonę... W dodatku go nie ma.
W gospodarstwie Barny potrzeba kilku transportów.
– Samochodów RSM-u mam siedem, także mi brakuje trzy samochody. Powiem pani, że to jest jakaś masakra, co oni z nami wyrabiają – mówi Stanisław Barna.
Według rolników wzrosty cen są trudne do zrozumienia, bo zapasy nawozów w portach są duże, jak zauważają.
– Hałdy nawozu mamy w Szczecinie, na porcie stoją. Przecież ten nawóz na pewno nie podrożał. Ale już normalnie każdy chce zarobić i koniec – mówi Barna.
Podobnie wygląda sytuacja z saletrą, której cena także poszła mocno w górę.
– Saletra dużo więcej podrożała niż RSM. Po 1800 coś już dziś saletra – wylicza.
Co więc rolnik ma wybrać? Kupić droższe nawozy czy ryzykować niższe plony w tym sezonie?
Koszty rolników rosną szybciej niż ceny zbóż
Rolnicy zwracają uwagę, że największym problemem jest rosnąca różnica między kosztami produkcji a cenami produktów rolnych.
– Ceny zbóż i tego, co wytwarzamy, nie poszły do góry aż tak – mówi Witold Opiła. – Paliwo podrożało chyba sześćdziesiąt procent. Słyszałem, że pszenica podrożała dwadzieścia złotych – dodaje.
Ceny buraków w dół
Stawki na buraki w tym roku też spadły. Barna szacuje, że w kontraktach w ciągu dwóch lat uległy obniżce o 14 euro. Tak więc nowe umowy oznaczają jedno: część plonów rolnik będzie musiał znów oddać po bardzo niskiej cenie, pod warunkiem oczywiście, że ktoś zechce kupić polskie buraki.
– To jest 2,50 euro mniej niż w tamtym roku. Od dwóch lat spadły buraki z 46 euro na 32 euro. Podpisałem aneks, że ze 100 złotych dostanę 40 złotych – mówi nam Barna.
– Opłacalność buraka cukrowego w Polsce? Plantatorzy liczą się z tym, że to jest ich ostatni sezon – ocenia Opiła.
Rolnicy w obliczu kryzysu: „To jest jakaś masakra, co oni z nami wyrabiają"
– Nie idzie, nie idzie normalnie. Ja mam gospodarstwo, chodzę po nim, błądzę... Nie raz człowiek ma chęć i energię, ale koszty są tak wysokie, że trudno to wytrzymać. Koszty od dawna przekraczają to, co jesteśmy w stanie odzyskać z jednego hektara – przyznaje Barna.
Rolnicy stoją dziś przed trudnymi decyzjami: siać czy nie siać, kupować drogie nawozy czy czekać albo oszczędzać, ryzykować brak plonów czy dokładać do interesu?
– Nie wiadomo, czy to w ogóle warto kupować, czy nie? Jest mi bardzo smutno, że po prostu trzeba nas niszczyć. Paliwo do góry, wszystko do góry, a pieniędzy brak. To jest jakaś masakra, co oni z nami wyrabiają – powtarza Stanisław Barna.
wywiad własny
Agnieszka Sawicka
