Susza w Europie Środkowej coraz mocniej uderza w produkcję zwierzęcą. Po słabych zbiorach roślin pastewnych rolnikom zaczyna brakować paszy dla bydła, a jej zakup staje się coraz droższy. W przypadku producentów mleka sytuację pogarsza spadek cen skupu, które nie nadążają za rosnącymi kosztami.
Na Słowacji cena surowego mleka krowiego obniżyła się z niemal 50 eurocentów za kilogram do 37,5 eurocenta w sierpniu 2026 roku. Jednocześnie susza doprowadziła do znacznego spadku plonów roślin wykorzystywanych do żywienia bydła. W efekcie hodowcy muszą mierzyć się zarówno z niższymi przychodami, jak i droższą produkcją.
Koszt paszy dla krowy wzrośnie o 600 euro
Skalę problemu przedstawił Alexander Pastorek, przewodniczący Słowackiego Stowarzyszenia Producentów Mleka (SZPM), podczas wydarzenia zorganizowanego 6 października 2026 roku w Zwoleniu.
– Średni plon lucerny zielonej w 2025 roku wyniósł 30 ton z hektara, w tym roku było to 10,9 tony z hektara – poinformował Pastorek.
Tak duży spadek plonu oznacza wyraźny wzrost kosztów produkcji paszy. Całkowity koszt tony sianokiszonki z lucerny ma wzrosnąć do 96,2 euro, czyli o ponad 140 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.
Jeszcze trudniejsza jest sytuacja w przypadku kukurydzy na kiszonkę. Jej plony są przeciętnie o połowę niższe niż w 2025 roku, a koszt produkcji tony kiszonki wzrósł z niemal 30 do 66 euro.
Według wyliczeń SZPM wyższe koszty sianokiszonki z lucerny oznaczają dodatkowe 3 eurocenty na kilogramie wyprodukowanego mleka, a w przypadku kiszonki z kukurydzy – kolejne 4 eurocenty.
Łącznie koszty żywienia mogą wzrosnąć o około 600 euro na krowę mleczną rocznie. W dużych gospodarstwach oznacza to setki tysięcy euro dodatkowych wydatków. Przykładowo, przy stadzie liczącym 500 krów dodatkowy koszt może wynieść 300 tys. euro rocznie.
Rolnicy produkują mleko drożej, niż mogą je sprzedać
Wzrost kosztów jest szczególnie dotkliwy, ponieważ przez kilka poprzednich lat koszty produkcji mleka na Słowacji pozostawały względnie stabilne. W latach 2022-2025 wynosiły od 52 do 52,2 eurocenta na kilogram mleka – wynika z analiz SZPM.
Tegoroczna susza może wyraźnie zmienić te wyliczenia.
– Obecnie produkujemy mleko po 47 centów za kilogram, ale sprzedajemy je po 38 centów. Aktualne ceny nie uwzględniają tegorocznej kiszonki ani sianokiszonki, których plony były znacznie niższe niż w ubiegłym roku. Po ich uwzględnieniu spodziewamy się znacznego wzrostu kosztów – powiedział Marian Cikatricis, prezes PPD Prašice z Jacovc.
Alexander Pastorek szacuje, że po uwzględnieniu tegorocznych zmian średni koszt produkcji kilograma mleka wzrośnie do 57,7 eurocenta.
Oznaczałoby to jeszcze większą różnicę między kosztami a ceną uzyskiwaną przez rolnika. Hodowcy mają ograniczone możliwości przeniesienia wyższych wydatków na mleczarnie, dlatego długotrwałe utrzymywanie się takiej sytuacji może zagrozić opłacalności produkcji.
Dodatkowym obciążeniem jest paliwo. Słowaccy producenci mleka alarmują, że cena oleju napędowego zbliża się do 2 euro za litr. Według ich szacunków wzrost cen paliw może zwiększyć koszty sektora o 16 mln euro, co odpowiada kolejnym 2 eurocentom na kilogramie mleka.
Dopłaty nie pokrywają wszystkich strat
Słowacki sektor mleczarski korzysta z dopłat do produkcji. Według wyliczeń SZPM tegoroczne wsparcie odpowiada średnio 8 eurocentom na kilogram mleka. Dla porównania w 2025 roku było to 7,3 eurocenta, a w 2024 roku – 8,8 eurocenta.
Rolnicy czekają również na pomoc związaną z tegoroczną suszą. Do dyspozycji ma być łącznie 35 mln euro: 30 mln euro przeznaczonych przez rząd na przeciwdziałanie skutkom suszy oraz dodatkowe 5 mln euro, które pierwotnie miały trafić na wsparcie związane z zielonym olejem napędowym.
Sekretarz stanu w słowackim Ministerstwie Rolnictwa Vladimír Vnuk zapowiedział, że środki mają zostać rozdysponowane w ramach programu pomocy państwa. Rozważane jest rozwiązanie podobne do zastosowanego w 2022 roku, polegające na wsparciu gospodarstw poprzez dostarczanie paszy i rozliczanie jej w przeliczeniu na jednostkę przeliczeniową. Warunkiem uzyskania pomocy ma być jednak co najmniej 30-procentowa strata w produkcji.
Rząd Słowacji zapowiedział ponadto przeznaczenie 100 mln euro na walkę z suszą w budżecie na 2027 rok. O przeznaczeniu tych pieniędzy ma decydować Krajowa Komisja ds. Suszy i Wody.
Słowacja zwiększa produkcję mleka, ale susza zmienia sytuację
Paradoksalnie, jeszcze niedawno słowacki sektor mleczarski wyróżniał się na tle pozostałych państw Unii Europejskiej wzrostem produkcji. Od stycznia do sierpnia 2026 roku Słowacja zwiększyła dostawy mleka o 7,8 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Średnia unijna wyniosła 3,1 proc. W tym czasie słowaccy producenci dostarczyli ok. 600 mln kg mleka.
Wzrost produkcji odnotowano również w Austrii – o 6,6 proc., a w Słowenii i Niemczech – o ok. 6 proc. Większa podaż mleka, przy jednoczesnym osłabieniu cen, zwiększyła presję na europejski rynek.
W lipcu 2026 roku średnia cena surowego mleka krowiego w Unii Europejskiej wynosiła ok. 42 eurocentów za kilogram. Na Słowacji była niższa o ok. 6 eurocentów.
Rastislav Ľupták, dyrektor mleczarni Milsy w Bánovcach nad Bebravou, przewiduje jednak stopniową poprawę cen.
– Cena mleka w naszej mleczarni we wrześniu wynosiła 39 centów za kilogram mleka i spodziewamy się, że w październiku osiągniemy 40 centów za kilogram. Do końca roku, moim zdaniem, osiągniemy cenę 42-43 centów – powiedział.
Nawet jeśli prognoza się sprawdzi, wzrost cen skupu nie musi wystarczyć do zrekompensowania rosnących kosztów paszy, paliwa i nawozów.
Susza zmusza hodowców do sprzedaży bydła
Problem nie ogranicza się do rachunków za żywienie. Na części słowackich gospodarstw brakuje paszy w takiej ilości, że rolnicy rozważają zmniejszenie stad.
Marcel Zelvay z miejscowości Michalian w powiecie Trebišov utrzymuje 160 krów i 100 owiec. Jak przyznaje, jego gospodarstwo odczuło skutki niemal bezdeszczowego lata na Nizinie Wschodniosłowackiej.
Rolnik spodziewa się, że może być zmuszony do sprzedaży od kilku do nawet połowy zwierząt. Ostateczna decyzja zależeć będzie jednak od tego, ile paszy uda się jeszcze zabezpieczyć i po jakiej cenie będzie można ją kupić.
Problemem jest również kiszonka z kukurydzy. Według Zelvaya jej ilość jest w tym roku mniejsza o ok. 70 proc., a aby uzyskać zbliżoną ilość paszy do ubiegłorocznej, trzeba było przeznaczyć na jej produkcję znacznie większy areał.
Ceny siana na Słowacji są obecnie co najmniej dwukrotnie, a miejscami nawet trzykrotnie wyższe niż rok wcześniej. Rolnicy szukają więc dostawców także za granicą. Słowacki hodowca rozważa zakup siana w Polsce, jeśli cena okaże się korzystna.
Według ankiety przeprowadzonej przez Słowacką Izbę Rolniczo-Spożywczą (SPPK) wśród 200 przedsiębiorstw ryzyko ograniczenia pogłowia może dotyczyć ponad 10 tys. zwierząt. Około połowę tej liczby stanowi bydło, w tym krowy mleczne, cielęta i buhaje.
Przedstawiciele branży ostrzegają, że masowa sprzedaż zwierząt może osłabić słowacką produkcję na lata. Odbudowa stad nie następuje szybko, a utrata krów mlecznych oznacza również ograniczenie przyszłych możliwości produkcji mleka.
– Susza nie kończy się już tylko na polach. To, co zaczęło się jako nieurodzaj, przenosi się na stajnie. Jeśli nie mamy wystarczająco dużo paszy, nie możemy mówić o stabilnej produkcji zwierzęcej – podkreślił Jozef Šumichrast, przewodniczący SPPK.
Podobna sytuacja w Czechach. Rolnicy ograniczają stada
Skutki suszy widoczne są również w czeskim rolnictwie. Przykładem jest Agropodnik Košetice, który gospodaruje na około 2600 ha i utrzymuje ok. 2900 szt. bydła.
Według prezesa zarządu Zdenka Duffeka gospodarstwo zebrało zaledwie około połowy ilości siana potrzebnej do zabezpieczenia bazy paszowej. Dodatkowo brakuje ok. 1500 ton kiszonki białkowej, podczas gdy roczne zapotrzebowanie gospodarstwa na ten rodzaj paszy wynosi ok. 11 tys. ton.
Zakup brakującej paszy po obecnych cenach jest kosztowny, dlatego przedsiębiorstwo stara się utrzymać przede wszystkim podstawowe stado krów mlecznych. Część buhajów trafia do uboju wcześniej, niż pierwotnie planowano, a gospodarstwo próbuje również sprzedać młode zwierzęta.
Skala wzrostu cen pasz jest duża. Martin Pýcha, prezes Czeskiego Związku Rolniczego, wskazał, że cena beli siana wzrosła z ok. 500 do 2000 koron czeskich, czyli czterokrotnie.
Według przedstawionych szacunków dochody czeskiego sektora rolnego z głównych produktów rolnych mogą w tym roku zmniejszyć się o ok. 20 mld koron czeskich. Zwiększona podaż zwierząt kierowanych na ubój może dodatkowo wywierać presję na ceny wołowiny.
Czy susza podniesie ceny żywności?
Mniejsza ilość paszy i redukcja stad mogą mieć konsekwencje wykraczające poza gospodarstwa rolne. Jeśli producenci będą zmuszeni ograniczać hodowlę, skutki mogą być odczuwalne w podaży mleka, wołowiny i innych produktów pochodzenia zwierzęcego.
SPPK zwraca uwagę, że Słowacja już ma problemy z samowystarczalnością żywnościową, a dalsze ograniczanie pogłowia może pogłębić tę sytuację.
Na ostateczne ceny w sklepach wpłyną jednak nie tylko krajowe zbiory i liczba zwierząt. Znaczenie będą miały również sytuacja na rynkach międzynarodowych, ceny energii, paliw i nawozów oraz skala strat w innych państwach.
Przykładem są Stany Zjednoczone, gdzie susza i ograniczona podaż bydła przyczyniają się do wzrostu cen wołowiny. Według przywołanych danych ceny mielonej wołowiny wzrosły tam w ostatnich latach o 8-30 proc. Wyższe koszty surowca odczuwają również restauracje.
Dla europejskich producentów mleka najważniejszym problemem pozostaje jednak połączenie niskich cen skupu z rosnącymi kosztami produkcji. Nawet poprawa cen mleka może nie wystarczyć, jeśli gospodarstwa będą musiały kupować coraz droższą paszę.
Tegoroczna susza pokazuje, że o opłacalności produkcji mleka decyduje nie tylko wydajność krów i cena uzyskiwana w mleczarni. Równie ważne stają się dostęp do wody, plony roślin pastewnych i możliwość zabezpieczenia paszy na cały rok. Jeśli gospodarstwa nie będą w stanie utrzymać stad, konsekwencje mogą być odczuwalne znacznie dłużej niż jeden sezon.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
Źródła: agrarszektor.hu, agrobiznis.sk, sme.sk, polnoinfo.sk
