Tanie zboże dobija rolników. Chcą 230 euro za tonęAHM/A. Sawicka/canva
StoryEditorrolnictwo

Tanie zboże dobija rolników. Chcą 230 euro za tonę

17.03.2026., 12:00h

Rosnące koszty, niskie ceny skupu, problemy ze sprzedażą produktów rolnych to tylko niektóre z problemów, które pogłębiają kryzys w polskim rolnictwie. Najnowsze dane i głosy z branży potwierdzają, że sytuacja gospodarstw jest najtrudniejsza od lat. Tanie zboże dobija rolników. Chcą 230 euro za tonę.

Kondycja rolników jest bardzo słaba: "Jeszcze takiej nie było"

Sytuacja ekonomiczna polskich rolników wyraźnie się pogarsza. Wysokie koszty produkcji, brak stabilnych rynków zbytu i niskie ceny skupu powodują, że utrzymanie opłacalności produkcji staje się dla rolników coraz większym wyzwaniem.

W tym roku kondycja rolników jest bardzo słaba, jeszcze nie było takiej sytuacji. Mamy dwudziestoletnie ceny, płynność rolników jest zagrożona, koszty nam rosną, zdobycie niektórych materiałów jest bardzo drogie, natomiast płody rolne są bardzo tanie, a jeszcze nie ma kupca, co jest najgorszą sprawą. Można coś wyprodukować i sprzedać nawet po niższej cenie, żeby zasiać następne i iść do przodu, ale nie mamy kupca na płody rolne, poza wołowiną, reszta jest w cenach nieakceptowalnych przez rolników – podkreśla w rozmowie z Newseria Biznes Marian Sikora, przewodniczący Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

Problemem nie jest już tylko cena, ale również brak możliwości sprzedaży. A taka sytuacja staje się szczególnie niebezpieczna dla zachowania płynności finansowej gospodarstw.

Nadwyżki zbóż w Polsce: magazyny pełne, eksport ograniczony przez koszty i brak hodowli

Polska produkuje rocznie około 35–36 mln ton zbóż, jednak coraz większa część tej produkcji zalega w magazynach. Przyczyną jest zarówno spadek popytu krajowego, jak i trudności eksportowe.

– Umowy handlowe, które były pozawierane, też wpływają na europejski rynek. Poza tym globalna sytuacja jest taka, że mamy nadwyżki, bo produkcja wzrasta. Polska jest dość daleko od rynków krajów trzecich, nasz eksport jest ograniczony przez koszty frachtu, i to są podstawowe rzeczy, a kraj, z uwagi na brak hodowli, nie spożytkuje wszystkiego wyprodukowanego przez rolników. Kiedyś, jeśli była hodowla, to były inne rośliny na polu, nie tylko pszenica i rzepak, teraz innych roślin mamy mniej, nie ma bobiku, ziemniaków, grochu, koniczyny, traw nasiennych – tłumaczy Marian Sikora.

Zmiany w strukturze produkcji dodatkowo pogłębiają problem nadpodaży zbóż.

Tanie zboże dobija rolników: chcą 230 euro za tonę

Na sytuację producentów wpływa także rynek przetwórczy i handel detaliczny. Niskie ceny produktów końcowych przekładają się bezpośrednio na ceny surowca.

– Mąka w sieciach handlowych jest coraz tańsza, a dostarczają ją młyny. Jeśli nie uzyskują one odpowiedniej marży za mąkę sprzedawaną do sieci handlowych, nie mogą podnieść ceny zboża, która i tak już jest niska. Obawiamy się też, że ta cena może być zablokowana albo obniżona – ocenia Sikora.

Dodatkowym problemem jest fakt, że cena interwencyjna skupu zbóż nie była aktualizowana od 2013 roku, co – według branży – nie odzwierciedla obecnych kosztów produkcji. Jak informuje Newseria Biznes, aktualnie obowiązująca stawka wynosi 101,37 euro za tonę. Przedstawiciele sektora podkreślają, że poziom jest nieadekwatny do realiów rynkowych, dlatego postulują o podniesienia ceny referencyjnej do 230 euro za tonę, a także wprowadzenia mechanizmów wspierających eksport na bardziej odległe rynki.

Magazyny pełne, kredyty nie dają płynności, a kolejne żniwa są nieuniknione

Rolnicy coraz częściej stają przed problemem braku miejsca na przechowywanie zbóż. Zapasy z poprzednich sezonów nie zostały sprzedane, a kolejne żniwa są nieuniknione.

– Nie sprzedamy i nie opróżnimy magazynów zbóż. Nie będzie wiadomo, gdzie składować nowe zboże, które – mam nadzieję – mimo tej pogody jednak urośnie. Rolnicy z powodu braku środków finansowych zastosują mniej nawozów i to jest problem. Kredyty nie rozwiązują sprawy. Kredyty inwestycyjne są dobre, bo dają przyszłość, natomiast kredyt zaciągany tylko po to, żeby przeżyć, nie jest przyszłością dla rolnika i nie daje płynności – mówi Marian Sikora.

To sygnał, że problemy finansowe zaczynają wpływać także na poziom produkcji.

Spadek pogłowia zwierząt pogłębia kryzys

Jednym z głównych czynników ograniczających popyt na zboża jest spadek produkcji zwierzęcej. W ciągu dwóch dekad pogłowie trzody chlewnej zmniejszyło się z około 17 mln do niespełna 9,3 mln sztuk.

Zmniejsza się także liczba bydła, co dodatkowo ogranicza zapotrzebowanie na pasze.

– W każdym wiejskim gospodarstwie była hodowla – parę sztuk świń, owce, krowa – i pod tę hodowlę rolnik siał jęczmień, sadził ziemniaki czy buraki – tłumaczy w rozmowie z Newseria Biznes Marian Sikora. – Jeśli jednak zapotrzebowanie na rynek jest mniejsze, bo jest mniej trzody chlewnej, która zjadała ogromne ilości ziemniaków, to z nich zeszliśmy. Tam gdzie były ziemniaki, weszła pszenica, rzepak. To jest nasz problem, że my za dużo produkujemy roślin zbożowych i podobnych do zbóż, natomiast nie ma na nie zbytu na rynku krajowym.

Rozwiązanie? Eksport i przetwórstwo

Branża rolnicza wskazuje możliwe kierunki działań, które mogłyby poprawić sytuację. Wśród nich pojawiają się postulaty zwiększenia wsparcia eksportu oraz rozwijania przetwórstwa.

– Nie widzę takiej możliwości, że opróżnimy wszystkie magazyny przynajmniej do 50 proc., może do 40 proc. Chyba że ministerstwo, co my proponujemy, pozwoli, żeby część zboża przerobić na spirytus, który można robić na dolewki i dołożyć do eksportu. Powinniśmy dostać z Komisji Europejskiej zgodę na dopłaty do eksportu do krajów trzecich, ale ten eksport też może być zablokowany – wskazuje Sikora.

źródło: Newseria Biznes, wywiad z Marianem Sikorą, przewodniczącym Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych

oprac. Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
17. marzec 2026 12:02