”600 zł w nawozie to ETS”. Rolnik do ministra: tak przegrywamy z zagranicąStefan Krajewski/fb
StoryEditorpodatek ETS

"600 zł w nawozie to ETS". Rolnik do ministra: tak przegrywamy z zagranicą

19.03.2026., 09:30h

– Nawet 600 zł w cenie nawozu to koszt podatku ETS. My musimy to płacić, a rolnicy spoza Unii Europejskiej nie – mówili rolnicy podczas spotkania z ministrem rolnictwa, apelując o zmiany w systemie. Ich zdaniem przez to produkcja rolna w Polsce przestaje się opłacać.

ETS zwiększa koszty produkcji

Zbigniew Gołda, rolnik z Zachodniopomorskiego i producent ziemniaków, podczas wczorajszego spotkania z ministrem Krajewskim w Szczecinku odniósł się do dzisiejszego europejskiego szczytu klimatycznego, którego głównym tematem będzie weryfikacja dotychczasowego podatku ETS od emisji CO2 oraz możliwość wprowadzania kolejnych opłat klimatycznych – ETS-1, ETS-2 i ETS-3. W tej sprawie zwrócił się do ministra rolnictwa.

– Dlatego też z tego miejsca zwracam się do pana ministra o to, aby użył wszelkich starań do tego, by przedstawiciele nasi na tym szczycie wyrazili negatywną tutaj opinię w stosunku do tego podatku ETS-1 oraz oszkodliwości tego podatku – apelował Gołda.

"ETS w saletrze to 600 zł"

Rolnik argumentował, że podatek ten "jest główny kosztotwórczy czynnik dzisiaj w rolnictwie".

– Wiemy o tym, że w wielu przypadkach ten podatek, chociażby powiedzmy w tej naszej saletrze, to jest w przeliczeniu na złotówki koszt powyżej 600 zł. W innych częściach świata za 600 zł tamtejsi rolnicy kupują już gotowy produkt. Mało tego produkt, który również nabywamy z tych samych fabryk na naszym rynku – wyjaśniał.

W ocenie Gołdy, polscy rolnicy stali się się kompletnie niekonkurencyjni na rynkach globalnych.

– Dlatego też proszę i myślę, że tutaj wszyscy rolnicy są takiego samego zdania, aby również wybrzmiało jasno i wyraźnie stanowisko oraz apel o to, aby dokonać naprawy skutków tego ETS-u, jaki spowodował on w rolnictwie chociażby poprzez utworzenie funduszu, który miałby na celu zwrót nadmiarowych kosztów, które rolnicy ponieśli chociażby w 2025 roku – podsumował Zbigniew Gołda, wyrażając stanowisko OOPR w tym temacie.

Skala wpływów i niewłaściwe wydatkowanie

Damian Murawiec z OOPR informuje w mediach społecznościowych na Facebooku, że od 2013 r. Polska pobrała od przedsiębiorstw prawie 140 mld zł z tytułu opłat ETS. Według raportu NIK zaledwie 1,3% tych środków zostało wydane zgodnie z przeznaczeniem, a prawie 99% trafiło na łatanie dziury budżetowej.

Rolnik podkreśla, że: – Koszty codziennego życia, koszty prowadzenia działalności gospodarczych czy koszty prowadzenia gospodarstw rolnych mocno wzrosły przez system ETS. Czyli jesteśmy łupieni wszechobecną drożyzną, a środki nie trafiają na pierwotny cel, czyli transformację energetyczną.

Minister Krajewski uspokaja rolników

Minister Krajewski, odpowiadając na apel Gołdy, zaznaczył, że system ETS pozostaje, ale rząd planuje wprowadzenie zmian, które będą akceptowalne dla rolników.

– Powiedziałem, że wyrzucić się do kosza pewnie go nie da, ale zrobimy wszystko, żeby wprowadzić zmiany, które będą akceptowane przez rolników. Pamiętamy obowiązkowe ugarowanie. Zostało zmienione na ekoschemat, który jest dobrowolny, w ramach którego można uzyskać dopłatę – przypominał i uspokajał rolników szef resortu.

Krajewski podkreślił również, że nawet jeśli Europejski Zielony Ład czy normy ETS są dobre i powinny być wdrażane, to są odpowiednie „na czas spokoju”, a nie w trudnej sytuacji geopolitycznej, kiedy rynki i ceny energii są niestabilne. Zwrócił uwagę, że działania wojenne w Ukrainie, w znacznym stopniu wpływają na emisję CO₂, której nie kontroluje Unia Europejska.

Zapytał retorycznie: – Bo czy ktoś sprawdza, jaki jest wpływ na klimat, na środowisko tego, co się wiąże z działaniami wojennymi w Ukrainie? Czy ktoś liczy, ile CO2 powstaje w momencie, kiedy są zestrzeliwane różne obiekty, są zatapiane transporty konkretne na morzach? Wiecie, to zupełnie dziś inaczej wygląda i dzisiaj naprawdę musi przyjść rewizja, bo my przegramy wszelkie wszelką konkurencję z krajami trzecimi jako Unia Europejska, jeśli będziemy dalej się przy tym upierać. Bo dzisiaj my odpowiadamy za 7-8% produkcji CO2 na świecie. A jeżeli inni nie będą tego robić, to poza tym, że nic nie wniesiemy, to przegramy wszelką konkurencję – podsumował Krajewski.

Reforma ETS: stanowisko Polski

Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że Polska opowiada się za głęboką reformą systemu ETS. Według resortu, zmiany mają uwzględniać międzynarodowe uwarunkowania i wyzwania gospodarcze, a celem jest poprawa konkurencyjności polskich firm.

Najważniejsze propozycje Polski w sprawie reformy ETS:

  • Rezygnacja z obowiązkowego wdrażania ETS2 do 2030 r.
  • Zwiększenie alokacji bezpłatnych uprawnień dla przemysłu, także w sektorach objętych CBAM.
  • Wsparcie ciepłownictwa i większe fundusze na modernizację przemysłu.
  • Wzmocnienie mechanizmów chroniących system przed spekulacjami i zmniejszenie kosztów ETS dla przemysłu obronnego.

Ministerstwo zaznacza też, że Polska prowadzi rozmowy z partnerami europejskimi, m.in. w ramach Trójkąta Weimarskiego, oraz z Komisją Europejską, aby wypracować wspólne podejście do zmian w systemie.

Czym jest ETS?

ETS to system opłat za emisję dwutlenku węgla działający w Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że firmy muszą kupować pozwolenia na każdą tonę CO₂, którą emitują. Poza UE podatek jest niski lub nie istnieje.

ETS podnosi koszty produkcji: droższe paliwo, nawozy i energia przekładają się na wyższe koszty gospodarstw. Rolnicy apelują o czas na przygotowanie się, wsparcie finansowe i mechanizmy ochronne, które złagodzą skutki ETS i pozwolą zachować konkurencyjność polskiej produkcji rolnej.

Źródło: konferencja z rolnikami w Szczecinku, 18 marca 2026, Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), OOPR/Fb

oprac. Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
19. marzec 2026 11:56