Protest rolników w LubartowieKrzysztof jainsławski
StoryEditorProtest rolników

Rolnicy blokowali dojazd do zakładu dystrybucyjnego Biedronki. Teraz wjechali do centrum Lubartowa [WIDEO]

02.03.2024., 17:35h
Długa kolumna ciągników rolniczych, a między nimi także kombajnów, przejechała w sobotę po południu przez Lubartów koło Lublina. Tym mocnym akcentem rolnicy zakończyli trwający od czwartku protest na dojeździe do Centrum Dystrybucyjnego Jeronimo Martins Polska SA. - Teraz myślimy już o Warszawie – mówią rolnicy.

Ciągniki wjechały do Lubartowa, przejechały przez całe miasto

Przejazd protestujących rolników rozpoczął się w sobotę ok. godz. 14. Kolumna ruszyła z ul. Gazowej, a dalej Kolejową do głównej ulicy miasta – Lubelskiej. Na chodnikach nie brakowało zaciekawionych mieszkańców Lubartowa.

Jedni się tylko przyglądali lub kręcili filmiki, inni bili brawo albo unosili w górę kciuk na znak poparcia. – Nie wiem, czy tymi protestami rolnikom uda się coś uzyskać, ale jestem za nimi – komentuje pan Piotr z Lubartowa.

Blokada dojazdu do centrum Biedronki w Lubartowie

Rolniczy protest w Lubartowie rozpoczął się w czwartek. Polegał na rotacyjnej blokadzie przejazdu ul. Gazową do Centrum Dystrybucyjnego Jeronimo Martins Polska SA zaopatrującego w towary sklepy sieci Biedronka.

W Lubartowie, inaczej niż w Stawigudzie koło Olsztyna, udało się zorganizować blokadę w pobliżu centrum dystrybucyjnego tej sieci. W woj. warmińsko-mazurskim na protest nie zgodził się wójt Stawigudy a potem sąd.

Jak w takim razie zrobiono to w Lubartowie? - Nie było lekko – mówi Mariusz Misztal, jeden z organizatorów protestu. - Prowadziliśmy negocjacje z burmistrzem oraz dyrekcją zakładu i wypracowaliśmy kompromis – wyjaśnia Piotr Banaś, kolejny z organizatorów. – Blokada ulicy nie trwała bez przerwy, w określonych godzinach transporty były przez nas przepuszczane.

Dlaczego protest odbywał się w sąsiedztwie centrum Biedronki?

- Wiele produktów znajdujących się na półkach tej sieci lub półproduktów niezbędnych do ich wytworzenia, pochodzi z Ukrainy – mówi Piotr Banaś. – Żywność z Ukrainy płynie do Polski, gdy tymczasem my wciąż mamy zboże w magazynach, czasem nawet z dwóch lat.

- Przy obecnych cenach sprzedaż ziarna nie ma najmniejszego ekonomicznego uzasadnienia – dodaje Mariusz Misztal.

Wśród organizatorów protestu był też Michał Szymankiewicz, który nie jest rolnikiem. - Szanujmy pracę naszych rolników, kupujmy to co polskie w polskich sklepach – zaapelował. Co dalej? – Teraz szykujemy się już na drugi protest w Warszawie – mówi Mariusz Misztal.

Krzysztof Janisławski

 

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
17. kwiecień 2024 01:11