Setki ciągników ruszyły na stolicę
Od rana przed siedzibą duńskiego parlamentu protestują rolnicy i przedstawiciele firm związanych z rolnictwem. Równocześnie ulicami Kopenhagi przejeżdżają ciągniki. Demonstranci sprzeciwiają się projektowi L5, nazywanemu w Danii ustawą nawozową.
Protest odbywa się w dniu drugiego czytania projektu. Jak wynika z informacji duńskiego parlamentu, ostateczne głosowanie zaplanowano na 3 września.
– Demonstracja na placu przed pałacem Christiansborg trwa w najlepsze – a setki przejeżdżających przez plac traktorów jeszcze bardziej podgrzewają atmosferę. (…) Przesłanie jest jasne: ustawa L5 o nawożeniu musi zostać na razie wycofana z obrad – czytamy we wpisie duńskiej organizacji rolniczej Bæredygtigt Landbrug (tłum. red.).
Jak tłumaczył plantator Peter Fuglede, który wcześniej zgłaszał swój udział w dzisiejszej demonstracji w Kopenhadze, rolnicy nie wiedzą, jak nowe zasady wpłyną na ich gospodarstwa. – Czujemy się niesprawiedliwie traktowani. Nie wiemy, w co wierzyć, co będzie nam wolno ani co przyniesie przyszłość – mówił w rozmowie z duńskim portalem rolniczym Effektivt Landbrug (tłum. red.).
Rolnicy żądają wycofania ustawy nawozowej
Obecne duńskie przepisy skupiają się przede wszystkim na ilości nawozów stosowanych na polach oraz konkretnych praktykach, takich jak wysiew międzyplonów. Od 1 stycznia 2027 roku ten system ma się całkowicie zmienić.
Każde gospodarstwo otrzyma indywidualny limit odpływu azotu z pól do wód przybrzeżnych. Państwo nie zamierza jednak mierzyć faktycznych strat na każdym polu. Wyliczy je model, który uwzględni m.in. rodzaj gleby, uprawiane rośliny, nawożenie, pogodę oraz położenie gruntów.
Rolnik będzie mógł zmieścić się w limicie poprzez zmianę płodozmianu, wybór innych upraw, wysiew międzyplonów, rolnictwo precyzyjne, ograniczenie nawożenia albo ugorowanie części ziemi. Docelowo gospodarstwa położone w tej samej zlewni mają również kupować i sprzedawać między sobą niewykorzystane limity.
Tak działanie systemu przedstawia duńska agencja odpowiedzialna za jego wdrożenie. Administracja przyznaje jednocześnie, że ostateczne limity, narzędzie do planowania produkcji i stawki rekompensat pojawią się dopiero we wrześniu.
To właśnie termin stał się jednym z głównych powodów protestu. Rolnicy już teraz planują zasiewy i sieją rośliny ozime zbierane w 2027 roku. Mogą więc podjąć decyzję, która po ogłoszeniu ostatecznych limitów okaże się niekorzystna albo bardzo kosztowna.
Duńska organizacja rolnicza Landbrug & Fødevarer zwraca uwagę, że przepisy formalnie zaczną obowiązywać 1 stycznia, ale faktycznie wpływają na gospodarstwa już tej jesieni. Szerzej opisuje ten problem w opracowaniu dotyczącym nowych zasad.
65% duńskich pól może zostać objętych najsurowszym poziomem regulacji nawożenia
Według wyliczeń centrum doradztwa rolniczego SEGES Innovation około 65% duńskiego areału uprawnego leży w zlewniach, które mogą otrzymać regulację na najostrzejszym przewidzianym poziomie.
Poziom ten odpowiada modelowej sytuacji, w której na wszystkich polach w danej zlewni rośnie jęczmień jary z międzyplonem. Jest to granica, do której w 2027 roku państwo może zaostrzyć wymagania. Mapę najbardziej narażonych obszarów opublikował duński serwis doradczy LandbrugsInfo.
Rolnik nie musi więc automatycznie ugorować 65% gospodarstwa. Może zmienić uprawy lub zastosować inne metody ograniczania strat azotu. Największy problem pojawia się przy roślinach, którym model przypisuje wysokie wymywanie azotu.
Warzywa, ziemniaki i pszenica jakościowa najbardziej zagrożone skutkami reformy
Szczególne obawy mają producenci warzyw, ziemniaków, kukurydzy i pszenicy jakościowej. Utrzymanie takich upraw może wymagać ograniczenia produkcji albo pozostawienia dodatkowych gruntów bez uprawy, aby całe gospodarstwo zmieściło się w limicie.
– Nasze wyliczenia pokazują, że nowe przepisy mogą mieć duże znaczenie dla producentów warzyw – przyznaje Søren Kolind Hvid z SEGES Innovation w analizie skutków reformy.
Według tego opracowania około 70% duńskiego areału warzyw leży w zlewniach narażonych na najsurowsze wymagania. W modelowym gospodarstwie na glebie gliniastej utrzymanie hektara warzyw może wymagać:
- marchwi – prawie 2 ha ugoru;
- cebuli – ponad 5 ha ugoru;
- porów – około 6 ha ugoru.
Nie jest to gotowy nakaz ugorowania takiego areału. Rzeczywiste skutki będą zależały od gleby, położenia gospodarstwa, płodozmianu oraz dostępnych metod ograniczania strat. Wyliczenia pokazują jednak, jak mocno przepisy mogą zmienić opłacalność niektórych kierunków produkcji.
Branża ostrzega również przed spadkiem zbiorów zbóż. Według szacunków przywoływanych przez Landbrug & Fødevarer produkcja może zmniejszyć się o 1,8 mln ton. Jest to jednak scenariusz zakładający utrzymanie obecnej struktury upraw, a nie przesądzona prognoza.
Rolnicy kwestionują dane i sposób wyliczania limitów azotu
Duża część sporu dotyczy danych, na których oparto obliczenia. Dla zbóż, rzepaku czy kukurydzy naukowcy dysponują wieloma wynikami badań. Znacznie mniej bezpośrednich pomiarów wykonano dla poszczególnych warzyw. W ich przypadku model częściej wykorzystuje oceny ekspertów dotyczące przebiegu wegetacji.
Nawet niewielka zmiana przyjętych parametrów może wpłynąć na wynik gospodarstwa i opłacalność konkretnej uprawy. Rolnicy obawiają się więc, że poniosą konsekwencje finansowe na podstawie modelu, który administracja nadal poprawia i uzupełnia.
Dodatkową elastyczność miał zapewnić handel limitami między gospodarstwami. SEGES Innovation ocenia jednak, że taki rynek zacznie sprawnie działać dopiero w dalszej części 2027 roku. Rolnicy nie będą mogli na nim polegać podczas planowania pierwszego sezonu objętego reformą.
Dlatego centrum zaproponowało, aby w 2027 roku najbardziej dotknięte gospodarstwa mogły przejściowo przekroczyć limit maksymalnie o 20%, a następnie wyrównać różnicę. Rozwiązanie znalazło się wśród 12 propozycji zmian przedstawionych przez SEGES.
Ustawa daje ministrowi szerokie uprawnienia. Rolnicy nie znają jeszcze wszystkich zasad
Projekt L5 tworzy przede wszystkim ogólne ramy nowego systemu. Daje ministrowi możliwość późniejszego określenia limitów, metod obliczeń, zasad raportowania, kontroli i sankcji w rozporządzeniach.
Rolnicy zwracają więc uwagę, że parlament przyjmuje ustawę, zanim gospodarstwa poznają wszystkie wartości, według których będą rozliczane.
Projekt ustawy wskazuje również, że w pojedynczych przypadkach ograniczenia mogą być tak daleko idące, iż pojawi się pytanie o wywłaszczenie. W takiej sytuacji właścicielowi ma przysługiwać pełne odszkodowanie.
Przepisy przewidują też karę do dwóch lat pozbawienia wolności, ale nie za zwykłą pomyłkę w dokumentacji. Taka sankcja może dotyczyć umyślnego działania lub rażącego niedbalstwa, które spowodowało szkodę, stworzyło zagrożenie albo przyniosło znaczną korzyść finansową.
Rząd obiecuje 712 mln zł rekompensat. Rolnicy: to nie pokryje strat każdego gospodarstwa
Duński rząd uzasadnia reformę złym stanem wód przybrzeżnych i koniecznością realizacji unijnej ramowej dyrektywy wodnej. Nadmiar azotu sprzyja zakwitom glonów i niedoborom tlenu, które niszczą siedliska ryb, roślin i małży.
– Nowy model regulacji oznacza punkt zwrotny. Rozwiązujemy problem, który powstał wskutek dziesięcioleci politycznych zaniedbań – przekonuje minister odpowiedzialny za przyrodę i dobrostan zwierząt Christian Rabjerg Madsen w komunikacie dotyczącym reformy.
Według rządu nowy system będzie bardziej precyzyjny od dotychczasowych zasad. Zamiast jednakowych wymagań dla wszystkich gospodarstw uwzględni położenie pól i różnice między poszczególnymi zlewniami. Rolnik sam wybierze sposób dostosowania produkcji.
Na rekompensaty w 2027 roku państwo przeznaczyło 1,23 mld koron duńskich, czyli około 712 mln zł*. Pieniądze mają równoważyć oszacowane koszty reformy w skali całego sektora.
*Przeliczenie opiera się na średnim kursie NBP z 31 sierpnia, wynoszącym 0,5788 zł za koronę.
Rolnicy odpowiadają, że średnia dla całego duńskiego rolnictwa nie pokazuje sytuacji konkretnego gospodarstwa. Nawet jeżeli łączna wartość rekompensat odpowiada kosztom sektora, część producentów nadal może ponieść znacznie większe straty.
Protestujący przypominają sprawę likwidacji duńskich ferm norek
Część organizatorów porównuje ustawę L5 z likwidacją duńskich ferm norek podczas pandemii. W 2020 roku rząd nakazał wybicie wszystkich zwierząt, choć początkowo nie miał wystarczającej podstawy prawnej do objęcia decyzją całej branży.
Obecna sytuacja nie jest prawnie taka sama. Projekt L5 przechodzi procedurę parlamentarną. Protestujący przywołują jednak sprawę norek, ponieważ również teraz obawiają się nieodwracalnych skutków gospodarczych i podejmowania decyzji przed wyjaśnieniem wszystkich konsekwencji.
Dania nie jest wyjątkiem. Holandia i Flandria również zaostrzały przepisy azotowe
Nowe regulacje dotyczące azotu nie są już w Europie nieznanym zjawiskiem. Poszczególne państwa stosują różne rozwiązania, ale w kilku z nich próby zaostrzenia norm wywołały silny sprzeciw rolników.
Najbardziej znanym przykładem pozostaje Holandia, gdzie spór trwa od 2019 roku. Plany ograniczenia emisji amoniaku, zmniejszenia pogłowia i odkupu gospodarstw doprowadziły do masowych protestów. Konflikt nie wygasł, rolnicy ponownie wyjechali na drogi w związku z ryzykiem cofnięcia pozwoleń pięciu fermom drobiu.
Podobny spór wybuchł we Flandrii, czyli północnej części Belgii. W 2023 roku tysiące rolników przyjechały ciągnikami do Brukseli, protestując przeciw planowanym ograniczeniom emisji azotu. Rok później flamandzkie władze przyjęły przepisy określające cele redukcji amoniaku m.in. dla gospodarstw utrzymujących bydło, trzodę chlewną i drób. Zasady te opisuje flamandzki resort rolnictwa.
Nie jest to jedna wspólna „ustawa azotowa”, którą kolejne kraje kopiują bez zmian. Holandia i Flandria koncentrują się przede wszystkim na emisji amoniaku i osadzaniu związków azotu na chronionych obszarach przyrodniczych. Dania tworzy natomiast system limitów odpływu azotu z pól do wód przybrzeżnych.
Powtarza się jednak ten sam punkt sporu: jak przełożyć cel środowiskowy na wymagania wobec pojedynczego gospodarstwa, nie odbierając rolnikowi możliwości zaplanowania produkcji i oszacowania jej opłacalności.
Oprac. Maria Khamiuk
