Żnin. Tragiczny wieczór na drodze gruntowej
W środę, 18 marca, tuż przed godziną 19:00, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Żninie otrzymał dramatyczne zgłoszenie. W miejscowości Budzisław, na jednej z dróg gruntowych, doszło do wypadku z udziałem ładowarki teleskopowej. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe oraz funkcjonariuszy z Janowca Wielkopolskiego.
Z pierwszych ustaleń pracujących na miejscu policjantów wyłania się przerażający przebieg zdarzeń. 67-letni mężczyzna przewoził w łyżce maszyny dwójkę swoich wnucząt – dzieci w wieku 7 i 10 lat. W trakcie jazdy młodszy z chłopców stracił równowagę i wypadł z urządzenia wprost pod nadjeżdżający pojazd.
Interwencja śmigłowca LPR
Skutki upadku okazały się fatalne. 7-letnie dziecko zostało najechane przez jedno z kół ciężkiej maszyny rolniczej. Obrażenia były na tyle poważne, że na miejsce wezwano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Po ustabilizowaniu funkcji życiowych, chłopiec został przetransportowany drogą powietrzną do specjalistycznego szpitala w Bydgoszczy. Obecnie trwa walka o jego zdrowie.
Konsekwencje i śledztwo
Choć badanie alkomatem wykazało, że 67-letni kierujący był trzeźwy, policjanci zdecydowali o natychmiastowym zatrzymaniu jego uprawnień do kierowania pojazdami. Maszyna, która służy do prac załadunkowych, w żadnym wypadku nie jest przystosowana do przewozu osób – a tym bardziej dzieci w elementach roboczych, takich jak łyżka.
Bezpieczeństwo na wsi pod znakiem zapytania
To zdarzenie ponownie otwiera dyskusję na temat bezpieczeństwa najmłodszych w rejonach wiejskich. Policja po raz kolejny apeluje o rozwagę: ładowarki, ciągniki i inne maszyny to potężne narzędzia pracy, które nie mogą służyć jako atrakcja dla dzieci. Chwila nieuwagi lub błąd w ocenie ryzyka mogą doprowadzić do nieodwracalnych skutków, za które przychodzi płacić najwyższą cenę.
— Pamiętajmy, że nigdy pod żadnym pozorem nie powinniśmy przewozić pasażerów pojazdem do tego nieprzystosowanym. Takie lekceważenie zasad bezpieczeństwa bywa często tragiczne w skutkach — apelują policjanci z Bydgoszczy.
Michał Czubak
fot. ilustrująca
