Po „Ranczu” nie zabiegał o kolejne role
Arkadiusz Nader przez blisko dziesięć lat wcielał się w postać Staśka w serialu „Ranczo”, który przyniósł mu największą rozpoznawalność. Jak sam przyznawał w wywiadach, po zakończeniu produkcji nie pojawiły się propozycje, które dawałyby mu satysfakcję zawodową.
Aktor wystąpił jeszcze epizodycznie m.in. w serialach „Leśniczówka” i „Barwy szczęścia”, jednak zrezygnował z dalszej współpracy. Podkreślał, że sporadyczne występy na planie nie były tym, czego oczekiwał od swojej pracy. Nie zamierzał także zabiegać o role poprzez kontakty z producentami czy obecność na branżowych wydarzeniach.
Wieś okazała się najlepszym wyborem
Zamiast walczyć o miejsce w świecie telewizji, Arkadiusz Nader postawił na życie z dala od miejskiego zgiełku. Zamieszkał w okolicach Długosiodła niedaleko Wyszkowa, gdzie, jak podkreśla, odnalazł spokój i codzienną radość.
Wiejskie życie odpowiada mu znacznie bardziej niż tempo dużego miasta. Aktor ceni możliwość pracy wokół domu, pielęgnowania ogrodu i przebywania na świeżym powietrzu. Nawet zwykłe obowiązki, takie jak koszenie trawy, sprawiają mu satysfakcję.
Ogród i psy ważniejsze niż czerwony dywan
Obecnie dużą część czasu poświęca swojemu gospodarstwu i opiece nad psami. Jak opowiadał, to właśnie one są jego najwierniejszymi towarzyszami. Wilczur Boy i suczka Melania towarzyszą mu każdego dnia i, jak przyznaje aktor, dają mu poczucie bliskości oraz spokoju, którego wcześniej nie doświadczał.
Nader podkreśla również, że nie czuje się odludkiem. Po prostu najlepiej odnajduje się w ciszy, z dala od wielkomiejskiego pośpiechu i medialnego rozgłosu.
Coraz więcej znanych osób wybiera życie poza miastem
Historia Arkadiusza Nadera pokazuje, że życie na wsi może być świadomym wyborem, a nie koniecznością. Dla aktora to właśnie kontakt z naturą, codzienna praca wokół domu oraz spokój okazały się ważniejsze niż obecność na ekranie i branżowych wydarzeniach.
Choć wielu widzów wciąż kojarzy go przede wszystkim z rolą Staśka w „Ranczo”, sam aktor wydaje się zadowolony z obranej drogi. Jak wynika z jego wypowiedzi, właśnie na wsi znalazł miejsce, w którym może żyć zgodnie z własnym rytmem i cieszyć się prostą codziennością.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. telemagazyn.pl
