StoryEditorKGW

Gospodynie z KGW Lesznowola mają niezwykłe tradycje i pomysły

28.12.2022., 11:12h
Zamiast ludowych strojów zakładają spodnie haremki z kwiatowym motywem. Bo tak jest wygodniej. I nowocześniej. Koncentrują się na aktywności fizycznej, integracji i działalności na rzecz poprawy życia na wsi. Gospodynie z Lesznowoli w gminie Grójec mówią, że są dla siebie lekarstwem.

Marta, Justyna i Magda. Trzy kobiety, trzy różne temperamenty. Zanim przeprowadziły się do Lesznowoli, znały się jeszcze jako mieszkanki Warszawy. Do przeprowadzki na wieś zachęciła je wspólna koleżanka, Karolina.

– Zamieszkałyśmy z dala od miasta. Zaaklimatyzowałyśmy się, pojawiły się dzieci – wspomina Marta Gos, przewodnicząca lesznowolskiego koła. – Któregoś dnia zgadałyśmy się, że fajnie byłoby wrócić do formy sprzed ciąży. Zapisałyśmy się na tańce latyno­amerykańskie. Co środę po treningach spotykałyśmy się na pogaduchach – opowiada.

Gospodynie z Lesznowoli nie działają stereotypowo

W 2012 roku zarejestrowały działalność. Dziś jest ich osiemnaście. Hasło przewodnie działalności: „Na sportowo, na ludowo”, od razu wcieliły w życie. Najpierw zaczęły umawiać się na nordic walking, potem zaczęły biegać. Dziś na swoim koncie mają udział w maratonie, biegach z przeszkodami Runmageddon, morsowanie, jazdę na rowerach. Od 10 lat pasją kobiet jest wakeboard – sport wodny będący kombinacją snowboardu i surfingu.

– W 2012 roku pojechałyśmy z Martą na szkolenie z wake’a i połknęłyśmy bakcyla. Zaczęłyśmy przed czterdziestką, ale z sukcesami. W 2015 roku Marta została wicemistrzynią Polski w wakeboardzie – opowiada Karolina i dodaje, że aby oderwać dzieci od smartfonów, inicjują sportowe wydarzenia dla najmłodszych.

Również „ludowa” działalność wymyka się stereotypom. Pod nią kryją się podtrzymywanie tradycji lokalnych i narodowych, działalność charytatywna, integracja mieszkańców, dążenie do rozwoju wsi, poprawa warunków życia mieszkańców, w tym walka o ochronę praw kobiet i równouprawnienie.

Na swoim koncie mają organizację dużych imprez, takich jak piknik „Dzień dobry, lato”, obchodów 600-lecia wsi Lesznowola czy „Święto kwitnących jabłoni”. Od kiedy w okolicy powstało kilka innych kół, nie czują już ciężaru odpowiedzialności reprezentowania gminy.

– Jeśli będziemy organizować większe imprezy, to te o sportowym charakterze. Jesteśmy orędowniczkami ruchu i w tym kierunku chciałybyśmy się rozwijać – dodaje Marta.

Morsowanie? Lesznowolankom nie straszne żadne sporty ekstremalne

  • Morsowanie? Lesznowolankom nie straszne żadne sporty ekstremalne

Lesznowolanki działają na wielu frontach 

– Kiedy trzeba, spotykamy się na kiszenie ogórków, przecieranie pomidorów czy tarcie chrzanu. Robimy ekologiczne dżemy, pieczemy pierniki. Ogromną satysfakcję sprawia nam pomaganie – mówi Marta.

Organizują świąteczne zbiórki na Szlachetną Paczkę. Kwestują na rzecz WOŚP. Przygotowują bożo­narodzeniowe prezenty dla dzieci z domu dziecka. Wspierają porzucone zwierzęta. W tym roku intensywnie zaangażowały się w pomoc uchodźcom z Ukrainy – zawoziły dary pod ukraińską granicę, transportowały uchodźców. W ramach inicjatywy „Matki matkom, dzieci dzieciom” przez kilka miesięcy wspierały Ukrainkę Irę z córką Daszą, które uciekły przed wojną.

– Często podkreślamy, że jesteśmy dla siebie najlepszą grupą terapeutyczną – śmieje się Marta.

Najstarsza właśnie świętowała 50. urodziny. Najmłodsza jest przed czterdziestką. Szanują swoją różnorodność, poglądy, wiarę. W kole są katoliczki, ateistki, a nawet wyznawczyni Słońca. I choć Lesznowola jest największą wsią w powiecie, nie mają swojej siedziby. Jednak bardziej niż świetlica ucieszyłby je nowy wiejski ośrodek sportu.

Lesznowolanki organizują rajdy „Kobiety na traktory” na wzór wyścigów aut terenowych w ekstremalnych warunkach. Inicjują zabawy sportowe, wycieczki rowerowe, maratony, a nawet autorskie thriatlony ze spływem kajakiem. Od początku wiosny do października uprawiają wakeboard. I wyjeżdżają.

– Organizowałyśmy urodzinowe, weekendowe wypady do Krakowa, Wrocławia, Poznania – mówi Marta Gos. – Naszą ostatnią przygodą był listopadowy wyjazd do Turcji. W planach miałyśmy aktywny wypoczynek, ale ze względu na COVID większość atrakcji była niedostępna. Wyjazd przegadałyśmy, przetańczyłyśmy też trzy noce – cieszy się.

Dziewczyny wypoczywały nie tylko w Turcji. Zwiedziły też Budapeszt, Londyn, Paryż i Barcelonę. Zaczęło się przypadkowo – na jeden z konkursów wysłały zdjęcie. Wygrały. W nagrodę pojechały na wycieczkę do Hiszpanii. Tam wykonały kolejną fotografię, która ponownie zdobyła pierwsze miejsce. Za wygraną wyjechały do Paryża.

– Chętnie zabieramy ze sobą dzieci, nie tylko na wyjazdy, ale i spotkania. Chcemy im pokazać, że integracja i działalność na rzecz innych jest niezwykle ważna w życiu każdej społeczności – mówią.

Obiecują sobie, że nie zwolnią tempa, a podróże będą stałym punktem w ich kalendarzu. Tej tradycji będą się trzymać.

– Uwielbiamy być razem, poznawać nowe miejsca, nowych ludzi, zwiedzać, pić wino, tańczyć i gadać do pierwszych promieni słońca – mówi Marta. – Kobiety, życzymy wam, abyście odnalazły swoje KGW. Jak są chęci i pomysły, to i power do działania się znajdzie!

radycją koła w Lesznowoli jest organizowanie sesji fotograficznych z okazji świąt i ważnych  wydarzeń czy nowych przedsięwzięć

  • Tradycją koła w Lesznowoli jest organizowanie sesji fotograficznych z okazji świąt i ważnych wydarzeń czy nowych przedsięwzięć 

Marta Gos, przewodnicząca koła, podczas imprezy „Kobiety na traktory”, którą wymyśliły

  • Marta Gos, przewodnicząca koła, podczas imprezy „Kobiety na traktory”, którą wymyśliły 
fot. archiwum

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 51/2022 na str. 115. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: Zamów prenumeratę.

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
04. listopad 2026 11:02