KGW podczas I Powiatowego Pikniku Kół Godpodyń Wiejskich, którego były organizatorkamiMałgorzata Janus
StoryEditorKoło Gospodyń Wiejskich

KGW "Kobylińskie Maczki" trafi do księgi rekordów Guinnesa?

09.12.2023., 11:30h
Zorganizować szkolenie, piknik, wyjazd zagraniczny, a może upiec ciasto na miarę rekordu Guinnessa? Kobiety z Koła Gospodyń Wiejskich „Kobylińskie Maczki” twierdzą, że jak się tylko chce, można zrealizować każde marzenie. Swoją przebojowością i pasją działania zaraziły koleżanki z sąsiednich miejscowości.

KGW Kobylińskie maczki przygotowały największy wypiek na świecie

Organizację utworzyły jesienią 2019 roku i od tego czasu członkinie KGW w Kobylinie-Borzymach (gmina Kobylin-Borzymy, powiat wysokomazowiecki) święcą triumfy jako organizatorki imprez i kuchmistrzynie. Ich wyjątkowe ciasto – nazywane na Podlasiu „mrowiskiem” – o mały włos trafiłoby do księgi rekordów Guinnessa. Nie zostało rekordzistą tylko dlatego, że zostało zbyt późno zgłoszone. Nieformalnie gospodynie dowiedziały się, że przysmak był największym tego typu wypiekiem na świecie! Wkrótce planują pobić swój rekord i już oficjalnie zdobyć tytuł rekordzistek.

Tradycyjnie i online

Funkcję przewodniczącej koła pełni Jolanta Choińska. Specjalistka w dziedzinie kulinariów. To z jej przepisu zostało wykonane „mrowisko” znane już w całej Polsce.

Nasze ciasto mierzyło aż półtora metra wysokości – opowiada zastępczyni przewodniczącej, Edyta Makowska. – Imponująca była też jego średnica, niemal metrowa. Do wykonania mrowiska wykorzystałyśmy 270 jaj, 30 kg mąki, 6 litrów miodu, 6 kg rodzynek i aż kilogram maku – dodaje z dumą.

image

KGW podczas I Powiatowego Pikniku Kół Godpodyń Wiejskich, którego były organizatorkami

FOTO: Małgorzata Janus

Przysmak był gwiazdą ubiegłorocznego I Powiatowego Zjazdu Kół Gospodyń Wiejskich w Kobylinie-Borzymach. Jego organizatorkami było koło.

Wzięłam na siebie większość spraw organizacyjnych. I pół roku nie spałam – mówi się Edyta Makowska. – Kontakt z urzędami, kołami, zespołami ludowymi, przygotowanie kulinariów – to wszystko kosztowało nas wiele nerwów. Jednak nie żałujemy. Impreza wypadła fantastycznie.

Gospodynie przyznają, że rywalizacja nie jest dla nich priorytetem. Liczy się dobra zabawa, a przede wszystkim nawiązanie nowych znajomości i zdobywanie doświadczeń. To właśnie od koleżanek z sąsiednich miejscowości czerpią pomysły.

Byłyśmy pierwszym kołem w gminie, więc przetarłyśmy szlaki. W powiecie działa kilka kół, z którymi utrzymujemy relacje – mówią gospodynie.

Gospodynie nie czekają na mannę z nieba, tylko działają

Kobylińskie Maczki zrzeszają 40 członkiń i członków. Do koła należą druhowie z OSP.

Wsparcie od ARiMR, wolimy przeznaczyć na organizację spotkań dla społeczności zamiast na własne cele. Aby zasilić budżet, na piknikach sprzedajemy swoje wyroby. Nie czekamy na mannę z nieba – przyznaje wiceprzewodnicząca.

Miejscem spotkań jest remiza w Kobylinie-Borzymach, obecnie w trakcie remontu. Oddanie obiektu planowane jest na koniec listopada. W połowie grudnia gospodynie chcą zorganizować warsztaty pieczenia pierników.

W świetlicy najwygodniej się umówić, ale kiedy brakuje miejsca spotkań, widujemy się we własnych domach. Często odwiedzamy się, umawiamy na kawę. Mamy też własną grupę na Messengerze – wyjaśnia Edyta Makowska. – My, młodsze, podszkoliłyśmy starsze koleżanki w obsłudze komunikatora. Dziś seniorki śmigają na smartfonach. Jesteśmy dowodem na to, że koło może, a nawet powinno łączyć tradycję z nowoczesnością.

To co wymyślą gospodynie, szybko wprowadzają w czyn

Zanim powstało koło, w Kobylinie niewiele się działo. Raz w roku organizowano piknik rodzinny przy szkole.

Od kiedy istniejemy, wreszcie coś się ruszyło – mówi Edyta Makowska. – Jola jest bardzo zaangażowana, nie boi się wyzwań. Ja od zawsze działałam społecznie, angażowałam się w działalność charytatywną. Dziś tę naszą aktywność realizujemy w przestrzeni KGW.

image

Koło zrzesza gospodynie i gospodarzy z kilku wsi. – Działamy spontanicznie – przyznają członkinie KGW

FOTO: archiwum

Edyta ma mnóstwo pomysłów, Jolanta bierze je na warsztat. Koleżanki i koledzy z koła wspólnie je realizują. Przewodnicząca sprawuje pieczę nad kulinariami. Jak nikt umie przyrządzić babkę ziemniaczaną lub placki. Pod jej okiem, na jednej z imprez, usmażono ich z 80 kg ziemniaków. Wiceprzewodnicząca sprawnie wypełnia wnioski, zajmuje się papierkową robotą. Kiedy trzeba, wsiada za kierownicę busa i rozwozi materiały potrzebne do realizacji poszczególnych projektów. Jest też jedyną w kole druhną, która ma uprawnienia do jeżdżenia na akcje. Koleżanki żartują, że gdyby posadzić ją za sterami samolotu, bez problemu by poleciała.

Organizujemy pikniki rodzinne, warsztaty kulinarne i rękodzielnicze oraz spotkania świąteczne. Wspieramy akcje charytatywne. Jeździmy na wycieczki. W ubiegłym roku zwiedzałyśmy Wilno, w przyszłym wybierzemy się na dwudniowy wyjazd do Kazimierza Dolnego, Krakowa i Wieliczki wyliczają gospodynie. – Najczęściej to, co wymyślimy, szybko wprowadzamy w czyn.

Ich wysiłki zostały dostrzeżone. W 2012 roku zostały nominowane do plebiscytu Mistrzowie Agro, w którym zajęły I miejsce na etapie powiatowym i II w wojewódzkim. Mimo zaledwie 4-letniego stażu stały się inspiracją i wzorem dla innych kół, które zawiązały działalność na wzór Kobylińskich Maczków. W działalność angażują się ich córki i synowie.

Planujemy zakup kroniki. Chcemy udokumentować naszą historię. Chciałybyśmy też po raz pierwszy wypleść wieniec dożynkowy. Tradycyjnie już, będziemy organizować imprezy plenerowe. Najważniejsza jest integracja, dzięki której każdy może poczuć się ważną cząstką naszej społeczności – podsumowuje Edyta Makowska.

Małgorzata Janus

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. marzec 2024 14:33