Tę rzepę uwielbiali niemiecki poeta Johann Wolfgang Goethe i filozof Immanuel Kant. W XVIII wieku rosła sobie pod Toruniem i w pewnym niemieckim miasteczku, a potem na całe dwa stulecia słuch o niej zaginął. Do czasu, kiedy koło gospodyń z Czarnowa w gminie Zławieś Wielka, w powiecie toruńskim nawiązało współpracę z historykiem i przywróciło polskiej kuchni to oryginalne warzywo.
Przedstawicielki koła poznałam podczas konferencji „Czas na kobiety wiejskie” w Lublinie, o której pisaliśmy w jednym z ostatnich numerów. W krótkiej rozmowie w konferencyjnej przerwie dowiedziałam się, że koło działa aktywnie od sześciu lat, ale ma na koncie, poza standardowymi aktywnościami, także dość oryginalne przedsięwzięcie. Krystyna Gajdemska – radna gminy, założycielka koła i Społeczniczka Roku powiatu toruńskiego 2024, obiecała powiedzieć o tym więcej.
Koło z Czarnowa stworzyło logo w oparciu o wzory ze skrzyń posagowych
Najpierw jednak zapytałam o nietypowe logo. Te oryginalne zawsze przyciągają naszą uwagę. Koło w Czarnowie nie ma ani obrazka rysowanego przez sztuczną inteligencję, ani łowickiego motywu wpisanego w serce.
– My nie mamy zachowanego charakterystycznego dla naszego regionu, czyli ziemi chełmińskiej, stroju. Nie znamy kolorów. Kiedy zakładałam koło w 2018 roku, pojechałam do Muzeum Etnograficznego w Toruniu, żeby poszukać inspiracji. Myślałam, że może coś się gdzieś jednak ostało. Jest ponoć jakaś praca historyczna, w której historyk odwzorował na podstawie opisów i własnych sugestii ten strój, ale nie jest to prawdopodobnie ten prawdziwy, bo nikt dziś nie wie, jak on wyglądał. Nie ma wzorów w serwetkach, w haftach. Kwiat, który jest w naszym logo, to inspiracja skrzyniami posagowymi z naszego regionu. W muzeum stoi kilka takich. Zrobiłam zdjęcia i zleciłam agencji marketingowej, żeby zaprojektowała współczesny logotyp dla koła gospodyń. Użyliśmy dwóch kolorów, które znamy z opisów, czyli granatu i czerwieni – opowiada.
Z wykształcenia jest ekonomistką, skończyła studia doktoranckie, a z mężem, jego ojcem i rodzeństwem tworzą grupę producentów rolnych.
– Każdy z nas ma gospodarstwo rolne. Uprawiamy warzywa: marchew, ziemniaki, i zboża: pszenicę i kukurydzę – dodaje.
Gospodynie dowiedziały się o niezwykłej rzepie od znanego profesora
Koło reaktywowała po dwudziestu latach nieistnienia. Zachętą były ustawa i możliwość otrzymywania dotacji.
– W Czarnowie mieszka około 1300 osób i są to w większości ludzie z Torunia albo Bydgoszczy. Jesteśmy sypialnią tych dwóch miast. Rdzennych mieszkańców jest może dwustu, trzystu. Bardzo chciałam coś dla tej społeczności zrobić. Powołałam koło, a po kilku latach zapałałam miłością do regionu, tradycji, do pielęgnowania lokalnej tożsamości. I właśnie wtedy pojawiła się rzepka. Do naszego wójta napisał profesor Jarosław Dumanowski – historyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu zajmujący się m.in. historią sztuki kulinarnej – z informacją, że natrafił na artykuł innego historyka – profesora Jerzego Dygdały. I że jest w nim mowa o rzepie toruńskiej, którą uprawiano na ziemiach dolnej Wisły, głównie w Czarnowie. Pytał, czy ktoś jeszcze u nas uprawia to warzywo. Wójt z pytaniem zwrócił się do mnie. Popytałam i okazało się, że nikt nie uprawia i nikt niczego o rzepie nie wie – opowiada Krystyna.
Rzepa była uprawiana od wieków w niemieckim Teltowie
Zaczęła ze znajomymi z koła drążyć temat. Do wyszukiwarki w Internecie wrzucali łacińską nazwę rzepy i tak doszukali się informacji, że rzepę te nazywano też teltowską, ponieważ oprócz Kujaw uprawiano ją jeszcze w mieście Teltow pod Berlinem.
– Znaleźliśmy też na Facebooku organizację w Teltowie. Skontaktowaliśmy się z nimi. Okazało się, że tam od trzydziestu lat organizują festiwal rzepy – mówi przewodnicząca czarnowskiego koła.
Dowiedzieli się, że rzepka teltowska to warzywo, kóre trzeba natychmiast przerabiać, ponieważ nie nadaje się do przechowywania, nie można jej kopcować. Niewiele też znaleźli przepisów – jedynie na rzepę smażoną z masłem albo z miodem.
Gospodyni kupiła w Internecie nasiona rzepy teltowskiej
Krystyna, zanim skontaktowała się z Teltowianami, znalazła w sieci sklepy z nasionami. Zamówili i w kilka osób zasiali rzepę wiosną 2025 roku w swoich przydomowych ogródkach.
– Obserwowaliśmy rzepę dzień po dniu. Koleżance, która posiała pod folią, coś zjadło liście. Podobno w Niemczech też czasem coś atakuje rzepę. A koledze, który posiał w skrzyniach po uprawie cebuli, wyrosła przepiękna – mówi Krystyna.
Z rzepy toruńskiej można zrobić placki i konfiturę
W międzyczasie nawiązali kontakt z profesorem Dumanowskim, który wiedząc już o tej odtwarzającej rzepę uprawie, zaprosił Czarnowian do udziału w toruńskim Festiwalu Smaku.
– W naszej wsi mieszka szef kuchni z restauracji w Toruniu, który współpracuje też z profesorem Dumanowskim. Zaprosiliśmy go do współpracy i z nim opracowaliśmy receptury. Na festiwalu we wrześniu 2025 roku przyrządzaliśmy trzy potrawy. Były placki z rzepy i ziemniaków. Tarliśmy obraną rzepę i ziemniaki na średnich oczkach – coś między tymi do marchewki a tymi do ogórka kiszonego. Do masy dodaliśmy jajko i mąkę. Placki przypominają ziemniaczane, ale są dużo bardziej pikantne, dzięki rzepie. Do tego podaliśmy wędzonego jesiotra na twarożku typu gzik i pesto z liści rzepy – wyjaśnia społeczniczka.
Na innych imprezach prezentowali też przetwory z rzepy: konfiturę z rzepy z jabłkiem i szafranem, konfiturę ze śliwką z dodatkiem przypraw korzennych i marynowaną rzepę. Rzepę trzeba pokroić w kostkę i zesmażyć z jabłkami albo śliwkami, dodać ocet. Konfitura jest bardziej wytrawna, więc nadaje się raczej do mięs lubo serów. Używa się jej jak żurawiny.
Rzepę sieje kilka osób we wsi, a koło gospodyń uczy o niej
W tym roku znowu zasiali rzepę i pojechali na Festiwal Smaku. Do menu dodali placki z twarożkiem na słodko, czyli twarogiem wymieszanym z powidłami śliwkowymi z towarzyszeniem półgęska. Koleżanka, kórej rzepa nie wyszła, nie uczestniczyła w tegorocznej uprawie, za to doszedł do nieformalnego programu kolejny mieszkaniec.
– Rzepę sieje pięć osób. Podczas wydarzeń warzywo wzbudza spore zainteresowanie. Tak było podczas wydarzenia, które odbyło się w Czarnowie w tym roku po raz pierwszy, czyli Czarnowskie Rzepowisko – Festiwal Rzepy Toruńskiej. Kolega zrobił pokaz kulinarny – przygotował zupę z kiszonej rzepy, placki i deser – opowiada Krystyna.
Podczas Rzepowiska koło zorganizowało też prelekcję, którą wygłosił zaprzyjaźniony lokalny historyk. Dzielił się dziesiątkami informacji i ciekawostek dotyczących historii Czarnowa. Do gotowania Krystyna zaprosiła też przedstawicieli instytucji, które udzieliły patronatu albo wsparły wydarzenie, m.in. zastępcę prezesa ARiMR, dyrektor KOWR w Bydgoszczy i radnych powiatowych. Ma w planach zgłoszenie rzepy teltowskiej do ministerialnej listy produktów regionalnych.
Mieszkańcy Czarnowa uczą się jak reagować w sytuacji zagrożenia
Czarnowskie koło oprócz odtwarzania uprawy dawnego warzywa stawia też na inicjatywy związane z bezpieczeństwem.
– W zeszłym roku napisaliśmy projekt i otrzymaliśmy grant w wysokości 10 tys. zł. z programu „Moc Małych Społeczności” Narodowego Instytutu Wolności. Kupiliśmy plecak ratowniczy. Jeden kosztuje prawie 5 tys. zł. Zrobiłam w ramach grantu kurs pierwszej pomocy kwalifikowanej zakończony egzaminem państwowym. Zorganizowaliśmy też cykl warsztatów – były zajęcia na wirtualnej strzelnicy, zajęcia surwiwalowe, czyli związane ze sztuką przetrwania. Zainteresowanie trzykrotnie przekroczyło to, które zakładaliśmy. Zaprosiliśmy do współpracy straż pożarną, jednostkę strzelecką. W tym roku napisaliśmy projekt z tego samego programu. Otrzymaliśmy 50 tys. zł i właśnie zaczynamy realizację. Przeszkolimy we współpracy z firmą szkolącą piętnastu mieszkańców gminy, którzy uzyskają tytuł ratownika, stworzymy sieć wolontariuszy na sytuacje kryzysowe – ma ich być łącznie czterdziestu, w tym np. operator koparki, elektryk. Wykorzystamy treningowy defibrylator i trzy fantomy do resuscytacji krążeniowo-oddechowej – mówi Krystyna i dodaje, że ich wniosek na jedenaście z całego województrwa został oceniony najwyżej.
Dopowiada szczegóły o rzepie, jadąc na lotnisko w Warszawie. Leci do Brukseli na wyjazd studyjny do Komisji Europejskiej jako członkini Sieci Radnych Lokalnych UE prowadzonej przez Komisję Europejską.
Karolina Kasperek
