Pomagali w śnieżycy, teraz sami potrzebują pomocy
W sylwestrową noc, gdy wielu świętowało nadejście nowego roku, prezes OSP Dębień Piotr Kamiński ruszył na pomoc kierowcom uwięzionym w zaspach. Prywatnym ciągnikiem wyciągał auta z rowów, a wszystko nagrywał i publikował w mediach społecznościowych.
– Kiedy około godziny 22 zaczął padać śnieg, pomagałem ludziom wydostać się z zasp. Zacząłem to nagrywać i udostępniać na YouTubie, TikToku i Facebooku. Odezwały się do mnie różne osoby, nawet pani marszałek i wojewoda – opowiada.
Dalsza część artykułu pod materiałem WIDEO:
To właśnie wtedy pojawiła się myśl, by medialne zainteresowanie przekuć w coś trwałego.
– Stwierdziłem, że można byłoby spróbować zdobyć dofinansowanie na wóz strażacki. Okazało się, że są granty – do 13 marca można pozyskać pieniądze, ale 70% daje urząd, a 30% musi wyłożyć gmina – tłumaczy rolnik i strażak.
Rozmowa z wójtem bez happy endu
Prezes udał się do wójta z nadzieją na współpracę. Odpowiedź była jednak dla druha dużym rozczarowaniem.
– Niestety okazało się, że pieniędzy nie dostaniemy – mówi wprost Kamiński.
Dla wielu jednostek OSP brak wsparcia samorządu oznaczałby koniec starań. Nie dla strażaków z Dębienia.
– Wychodząc z urzędu, postawiłem sobie za punkt honoru, że razem z dziewczynami i chłopakami ze straży staniemy na uszach, żeby te pieniądze zdobyć – podkreśla.
Zrzutka, puszki i turniej strażacki
Druhowie ruszyli do działania. Założyli internetową zbiórkę, na której już udało się zgromadzić około 10 tys. zł. Pieniądze zbierają także do puszek w niektórych kościołach. W planach jest również turniej piłki nożnej dla strażaków.
– Robimy, co możemy, żeby te pieniądze zarobić i to ciężko – przyznaje prezes.
Stawka jest ogromna. Nowoczesny, lekki samochód pożarniczy kosztuje około 650 tys. zł. Jeśli jednak gmina złożyłaby wniosek o dofinansowanie, druhowie musieliby zebrać „jedynie” 195 tys. zł wkładu własnego.
– Jeśli wójt nie złoży wniosku o 70% dofinansowania, może się okazać, że będziemy musieli zebrać całe 650 tys. zł – dodaje Kamiński.
Rolnik, który nie czeka na pomoc
Na co dzień Piotr Kamiński jest rolnikiem. Gdy w sylwestrową noc warunki na drodze nie sprzyjały, bez wahania własnym ciągnikiem ruszył wyciągać samochody z rowów.
Dziś razem z innymi ochotnikami walczy o sprzęt, który zwiększy bezpieczeństwo całej okolicy. Jednostka OSP Dębień podkreśla, że nowy wóz to nie luksus, lecz realna poprawa gotowości bojowej i szansa na szybsze dotarcie do potrzebujących.
Na plakacie promującym zbiórkę druhowie piszą: „Chcemy być szybciej tam, gdzie liczy się czas! Twoje wsparcie ma znaczenie”. Osoby, które chcą wesprzeć zakup wozu, mogą dokonać wpłaty na numer konta: 53 8215 1016 2003 0006 5115 0001.
Po zeskanowaniu kodu QR zbiórkę można wesprzeć na portalu pomagam.pl lub po kliknięciu w link poniżej:
Strażacy liczą na solidarność
Historia z Dębienia pokazuje coś jeszcze – na polskiej wsi rolnik i strażak często są tą samą osobą. Gdy trzeba, zostawiają gospodarstwo, by ratować innych. Teraz sami proszą o pomoc.
Prezes zapowiada, że będzie nadal promował akcję w mediach, bo wierzy, że wspólnymi siłami uda się dopiąć celu.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
