Sołtys OrzechowaArchiwum
StoryEditorWieś i rodzina

Sołtys z Wielkopolski najlepszy w Polsce. Tak zmienił swoją wieś

14.03.2026., 13:00h

Wieś sołtysa mieć musi, ale nie każda ma takiego, który zostaje najlepszym w Polsce. Aleksander Warczygłowa zarządza Orzechowem w gminie Miłosław, w powiecie wrzesińskim. Robi to po mistrzowsku. W uznaniu dla jego zapału, kreatywności i niespożytej energii w 2025 roku „Gazeta Sołecka” i Krajowe Stowarzyszenie Sołtysów przyznały mu tytuł Sołtysa Roku.

Do rozmowy z nami siada też Figa. To nietypowa przedstawicielka rasy jack russel terier.

– Nikt jej nie chciał, bo była outsiderką. Jedyna taka w miocie, z nietypowymi, długimi nogami. Wygląda jak skrzyżowana z dalmatyńczykiem. Jest przekochana. Kolega namawiał, żeby ją wziąć, i wziąłem, choć trochę się wahaliśmy, bo nasza córeczka była wtedy bardzo mała. Nie żałowaliśmy ani chwili – mówi Aleksander i odkrzykuje przez okno do kogoś: „Witam! Coś do zapłaty?”.

image
Sprzątanie z sołtysem w ramach Operacji Czysta Rzeka
FOTO: Archiwum

Sołtys Orzechowa założył firmę ogrodniczą

Trwa drugi rok jego drugiej kadencji. Mówi, że rola sołtysa w ciągu ostatnich pięciu – siedmiu lat bardzo się zmieniła. Że to teraz bardziej „menedżer wioski”.

image
Aleksander Warczygłowa przy „przymiarze”, którego był pomysłodawcą
FOTO: Archiwum

Wychował się w Orzechowie, w domu z małym gospodarstwem, które prowadzili jego dziadkowie. Skończył technikum drzewne w Jarocinie.

– Co innego można wybrać, jeśli mamy we wsi zakład drzewny z ponadstuletnią tradycją? Na studia – na administrację, a potem martketing – poszedłem do Poznania. Wróciłem i zatrudniłem się w firmie produkującej akcesoria wyposażenia wnętrz, w dziale marketingu. Dużo wyjazdów zagranicznych, delegacji. Sporo się tam nauczyłem i korzystam z tego obecnie. Przyszedł kryzys i w 2011 roku zakończyłem pracę w korporacji. Założyłem wtedy firmę ogrodniczą. Miałem przy domu duży sad, dziadek miał głównie czereśnie, coś wiedziałem o tej pracy. Firma rozkręcała się powoli. W 2019 roku moja poprzedniczka sołtyska zrezygnowała, ponieważ dostała się do rady gminy. Pomyślałem że mogę kandydować na stanowisko sołtysa. Czy mnie znano? Nie stroniłem od życia społecznego, byłem przez długie lata przewodniczącym w radzie rodziców w przedszkolu. I zostałem sołtysem w 2019 roku. Sołtysi nie byli wtedy jeszcze tak obecni w mediach społecznościowych, jak teraz. Nawet nie miałem wtedy konta na Facebooku – mówi Aleksander.

image
Sołtys Orzechowa
FOTO: Archiwum

Sołtys radzi jak prowadzić media społecznościowe

Zaczął obserwować, jak w mediach obecni są inni. Szukał szkoleń dla sołtysów i trafił na Fundację Wspomagania Wsi. Mieli zawsze dużo takich szkoleń, a on współpracuje z fundacją do dziś. Jest na każdym ich wydarzeniu. Współpracuje też z wieloma innymi.

– Tworzymy z innymi sołtysami w Polsce grupę intensywnie współpracujących liderów, którą nazywamy „taborem sołeckim”. Sieciujemy się, wymieniamy, robimy szkolenia i wymianę dobrych praktyk – mówi sołtys.

image
Aleksander Warczygłowa
FOTO: Karolina Kasperek

Szkolą się nawzajem. Olek z Grażyną Jałgos-Dębską, animatorką społeczną i byłą sołtyską, szkolił ostatnio innych sołtysów z social mediów, a konkretnie z cupcat’ów, czyli edytorów do robienia krótkich filmów i rolek. Pytam, czy nie można zrobić takiej rolki po prostu smartfonem.

– Można, ale ten edytor fajnie tnie nagranie, dając możliwości montowania. Można też nakładać obraz warstwami. Wersja darmowa jest OK, ale jeśli jest się liderem wiejskim, sołtysem, warto mieć tę płatną. Szkolimy też instagramowo i facebookowo. Zawsze podkreślamy, żeby nie przesadzać z liczbą zdjęć w danym poście. Z jednej strony muszą być ostre i dobrze wykadrowane. Ale zawsze mówię też, że wstawianie na Facebooka sześćdziesięciu zdjęć z dożynek nie ma sensu! Nie ma co obciążać serwerów, mało kto to ogląda. Słyszę z sali: „Ale każdy by chciał siebie widzieć!”. Mówię: „Wybierzcie pięć, sześć fajnych zdjęć. To ma was reprezentować, promować. Swoi obejrzą, ale ktoś z zewnątrz nie będzie oglądać takiej liczby”. Doradzam od razu program do obróbki zdjęć – szybki i darmowy Snapseed – wyjaśnia sołtys Orzechowa.

Przyznaję mu rację – często szukam informacji o kole, stowarzyszeniu, sołectwie i znacznie łatwiej jest przeglądać profil na Facebooku, kiedy nie trzeba głęboko kopać w zdjęciach.

image
wywiad

Sołtys z nowymi uprawnieniami. Co zmieniły nowe przepisy? [WYWIAD]

Szkoda funduszu sołeckiego na chodniki 

Aleksander mówi, że Orzechowo nie ma funduszu sołeckiego, ale gmina wyodrębniła im budżet w wysokości 25 tys. zł w tym roku.

– Wiem, że to niedużo, bo wieś liczy ponad dwa tysiące mieszkańców. Burmistrz stara się dostrzegać potrzeby poszczególnych sołectw i konsekwentnie je realizuje. Zawsze mówię na szkoleniach dla sołtysów: „Zostawcie te chodniki, tę drogę. To jest zadanie własne gminy. Oświetlenie – tak samo”. Szkoda funduszu na chodniki. A jeśli chce się mieć coś nowego we wsi, to przecież można pisać projekty. Sołectwo nie ma osobowości prawnej, ale właśnie dlatego warto budować dobre relacje z urzędem gminy, wójtem lub burmistrzem. W Orzechowie mamy dziś kino społecznościowe – Kino Za Rogiem, które zorganizowaliśmy z pomocą dotacji marszałkowskiej. Mamy dwa baseny otwarte, zewnętrzne, z krystalicznie czystą wodą. Mamy prężny dział promocji w gminie – pracownice piszą projekt za projektem, szukają konkursów, dotacji – mówi Aleksander.

image
Życie wsi

Sołtys ze wsi pod Włocławkiem pomaga szukać przodków

Cała Polska obserwuje bociana z Orzechowa

W 2025 roku wicemarszałek wielkopolski ogłosił konkurs „Błękitno-zielone inicjatywy dla Wielkopolski”. Olek chwilę pomyślał i wymyślił, że zrobią we wsi mural ekologiczny. Zatrudnili graficiarza spod Żerkowa. Namalowali na ścianie hali sportowej bociana Wojtka, z którego od kilku lat słynie Orzechowo. Sołtys z budżetu dał 4 tys. zł, a gmina z dotacji pozyskała 36 tys. zł. Teraz ze ściany spoglądają bociany czarny i biały.

– Mamy od zawsze bociana, który wraca. Daliśmy mu imię Wojtek. Gniazdo jest na prywatnej posesji. Trzeba było zrobić nowy słup, więc posprawdzałem w Internecie, jak inni remontowali gniazda. Mój tato zespawał platformę, firma energetyczna zamontowała nowy betonowy słup. Wpadłem na pomysł, żeby zamontować kamerkę na gnieździe. Zapytałem właściciela, czy nie podzieli się światłowodem w tym celu, a on się zgodził. Burmistrz zasponsorował kamerkę i ją podłączyliśmy. Transmisja to dość kosztowna rzecz, ale uzgodniliśmy, że będziemy korzystać z serwera Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego. Bocian promuje naszą miejscowość. Obrączkujemy młode. Panie wychowawczynie w żłobku i przedszkolu – bo mamy jedno i drugie we wsi – podczas leżakowania puszczają dzieciom transmisję z gniazda bociana Wojtka. To jest godzina z bocianami – mówi Aleksander.

Warto, by sołtys informował nawet o drobiazgach

Współpracuje z Parkami Kraj­obrazowymi. Sadzi we wsi drzewa – przy drogach lipy, klony i stare odmiany jabłoni. Rolników namawia na zadrzewienia śródpolne. Co roku sadzi z dotacji marszałka województwa, zdobywanej przez gminę, drzewa miododajne. Wszystko dokumentuje i oznajmia w mediach społecznościowych.

– Robię małe rzeczy i o nich komunikuję. Zakładając swój profil na Facebooku, zauważyłem, jak wielu mieszkańców 60+ ma czynne na nim konta. Kiedy powieszę dwa kosze na ulicy, to mieszkaniec, jadąc do kościoła, pewnie ich nie zauważy, ale kiedy pokażę na Facebooku, że tu kosz, tu rabata, tu posadzone drzewa, to ludzie wiedzą, że ten sołtys cały czas działa. Jestem zwolennikiem małych rzeczy, ale żeby cały czas się coś działo – mówi sołtys Orzechowa.

Współpracuje z grafikami i studiami graficznymi. Poprosił kolegę, żeby zaprojektował mu „przymiar” bociani, czyli rysunek rozpostartych skrzydeł bociana. Teraz dzieci regularnie fotografują się przy tablicy i sprawdzają, o ile mniejszy zasięg ich ramiona mają od ptasich. Na jednym z przystanków namalowano anielskie kolorowe skrzydła, przy których też regularnie robią sobie zdjęcia dzieci i dorośli. Olek mówi, że sprawdza mu się metoda faktów prawie dokonanych. Kiedy ma pomysł, ma już plan, projekt, zorganizowanych ludzi, wtedy przedstawia je w urzędzie gminy.

image
Sołtys Orzechowa
FOTO: Archiwum

Sołtys Orzechowa sadził las i zamontował defibrylator 

W 2024 roku Olek wraz z Lasami Państwowymi oraz fundacją Operacja Czysta Rzeka, w której aktywnie działa, zorganizowali w Orzechowie sadzenie lasu. Pomógł mu kolega z Ośrodka Edukacji Leśnej w Czeszewie.

– Zostały wyznaczone dwie działki leśne do posadzenia dębów i buków. Koło gospodyń upiekło ciasta. Lasy Państwowe przyjechały z działaniami edukacyjnymi. Z mojej fundacji wynajęliśmy różowy toi toi. Posadziliśmy sześć tysięcy drzewek. Można było się zapisywać. Przychodziły dzieciaki z dziadkami, teraz stoi w lesie tablica, żeby każdy, jadąc tą drogą na grzyby, mógł przeczytać o wspólnym działaniu i powiedzieć: „O, tu z dziadkiem sadziłem las”. Świetnie to wszystko wyszło. Działanie wpisało się znów w konkurs działań proekologicznych. I okazało się, że dostaliśmy nagrodę z urzędu marszałkowskiego w wysokości 7 tys. zł – mówi sołtys.

image
Sołtys Orzechowa
FOTO: Archiwum

Trzy lata temu sołtys, za namową kolegi strażaka, zamontował we wsi defribrylator AED. Z bud­żetu sołeckiego przeznaczył 4 tys. zł z nagrody, którą sołectwo otrzymało za aktywność. Z zakładów drzewnych „Sklejka Orzechowo” otrzymał 3 tys. zł, pozostałą kwotę dołożył miejscowy Zakład Opieki Zdrowotnej i lokalni przedsiębiorcy. Za 11 tys. zł zakupiono aparat do resuscytacji wraz z zewnętrzną kapsułą.

– Został użyty już dwa razy. Jest w środku wsi, żeby każdy miał blisko. Jest bezpieczny, wszystko podpowiada. Nie można zrobić nim krzywdy – jeśli nie ma utraty akcji serca, aparat to wyczuwa i nie zastosuje wstrząsu. Jeśli nie wyczuje tętna, podpowiada, co robić – mówi sołtys.

Sołtysi, nie jesteście od wszystkiego!

W zeszłym roku nakręcił z lokalnym studiem nagrań trzyminutowy paradokument z pacjentem tracącym przytomność i ratowanym defibrylatorem przez troje uczniów z lokalnej szkoły podstawowej. Żeby ludzie nie bali się użyć urządzenia, kiedy będzie potrzebne.

Proszę Olka o kilka rad dla sołtysów na koniec. Mówi, że przede wszystkim sołtyski i sołtysi powinni pamiętać, aby ułatwiać sobie pracę. Muszą pamiętać, że nie są od wszystkiego. Żeby mieli odwagę stawiać granice. W tej pracy społecznej koniecznie trzeba pamiętać o blis­kich i rodzinie.

– Teraz jest czas roznoszenia nakazów podatkowych. Ja mam do ogarnięcia ponad osiemset. Mojej poprzedniczce zajmowało to tydzień i angażowała do tego jeszcze męża i dzieci. Gdybym miał je roznosić, a wiadomo, że nigdy nie skończy się na nakazie, zajęłoby mi to dwa tygodnie. Jestem pierwszym sołtysem, który powiedział: „Zapraszam was wszystkich do świetlicy. Jestem tam dla was od rana do wieczora. Możecie wpaść w drodze do sklepu, do pracy”. Najpierw mieszkańcy byli zdziwieni, ale się przyzwyczaili. A wyzwanie dla sołtysa? Jestem w grupie inicjującej zmiany w ustawie o samorządzie. Zależy nam na wzmocnieniu roli sołectwa i sołtysa. Mam nadzieję, że sołectwo zdobędzie osobowość prawną. Łatwiej wówczas będzie występować o dotacje – kończy Olek.

Karolina Kasperek

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
14. marzec 2026 13:02