Na plantacji Pawła Rogowskiego z gminy Chodel sytuacja jest bardzo trudnaRogowski
StoryEditorPrzymrozki 2026

Jeździł do rana, palił słomę. „A mróz i tak zabrał plon”

29.04.2026., 15:00h

Rolnik z Lubelszczyzny przez całą noc próbował ratować swoje uprawy – jeździł po plantacji, palił słomę i pożyczył od kolegi fumigator. Mimo tych działań straty są bardzo duże. Dlatego apeluje o pilną pomoc. Podobnie mówią inni rolnicy z regionu.

Na plantacjach w Lubelskiem trwa liczenie strat. "Nie wiem, jak my sobie poradzimy"

Przymrozki przyszły w najgorszym momencie,  gdy większość upraw była już w fazie kwitnienia. W wielu gospodarstwach w województwie lubelskim trwa dziś ocena strat i próby ratowania tego, co jeszcze zostało.

Na plantacji Pawła Rogowskiego z gminy Chodel sytuacja jest bardzo trudna. Gospodarz uprawia około 2 ha truskawek i 6 ha porzeczki czarnej oraz wiśnie.

W truskawce straty mam praktycznie całkowite. Plonu z tego nie będzie. Kwiaty przemarzły. Ja nie wiem, jak my sobie poradzimy, bo to kolejny rok, kiedy na starcie sezonu przymrozek odbiera nam wszystko – mówi załamany rolnik.

Nocna walka o plony. Fumigator, słoma i wszystko, co się da

Za plantatorami kilka ciężkich nocy. Rolnicy próbowali chronić uprawy wszystkimi dostępnymi sposobami – od palenia bel słomy po wykorzystanie specjalistycznego sprzętu.

Paweł Rogowski wypożyczył od kolegi fumigator (zamgławiacz termiczny) wykorzystywany najczęściej do dezynfekcji pomieszczeń, którym przez kilka godzin zamgławiał plantację.

Zacząłem około północy i jeździłem do piątej rano. To był fumigator pożyczony od kolegi. Zamgławialiśmy plantację, do tego paliliśmy bele słomy. Człowiek robi wszystko, co się da, żeby cokolwiek uratować – relacjonuje.

Jak przyznaje, przy tak niskich temperaturach trudno dziś ocenić skuteczność tych działań. - Nie wiem, czy to coś da. Ale wiem, że swoje uprawy muszę za wszelką cenę ratować – podkreśla.

Uszkodzenia w wielu uprawach. "Owocowanie pod znakiem zapytania"

Problemy nie dotyczą tylko truskawek. W regionie ucierpiały także inne uprawy sadownicze.

Wiśnie i czereśnie wyglądają bardzo źle, podejrzewam, że przemarzły podobnie jak truskawki. Porzeczka też dostała, więc owocowanie stoi pod znakiem zapytania – dodaje rolnik.

W wielu gospodarstwach obserwowane są ciemniejące pąki i uszkodzenia tkanek, co oznacza ograniczenie plonu.

Kolejna noc może być decydująca

Sytuację pogarszają prognozy. Przed plantatorami kolejne noce z przymrozkami, a według części modeli temperatura może spaść nawet do –7, a lokalnie –9°C przy gruncie.

Najgorsze jest to, że ten mróz trzyma przez całą noc. To nie jest chwilowy spadek nad ranem, tylko wiele godzin zimna – tłumaczy Rogowski.

W wielu regionach kraju to już trzecia noc z tak niskimi temperaturami. Sadownicy są zmęczeni, a koszty ochrony rosną.

„Rolnik traci dochód już dziś”

Plantatorzy podkreślają, że skutki przymrozków są natychmiastowe – brak plonu oznacza brak przychodu.

Rolnik traci dochód od razu, dziś. Nie ma możliwości czekania rok na pomoc. A tak to niestety wygląda – mówi Rogowski.

W jego ocenie to jeden z największych problemów.

My potrzebujemy wsparcia teraz, żeby utrzymać gospodarstwa. Nie za rok, kiedy już nie będzie z czego funkcjonować – dodaje.

Najpierw susza, potem mróz. „To dokończyło dzieła”

Podkreśla też, że najpierw przyszła susza – od dawna nie było opadów, gleba jest przesuszona. Jego zdaniem, gdyby była wilgoć, skutki przymrozków byłyby znacznie mniejsze, bo parowanie ograniczyłoby spadki temperatury. – To nie tylko mróz, ale najpierw susza, a mróz tylko dokończył dzieła – zaznacza.

Sadownicy apelują o pilną pomoc

O szybkie wsparcie dla poszkodowanych gospodarstw wystąpił również Związek Sadowników RP, który zapowiada działania na rzecz uruchomienia nadzwyczajnej pomocy po kwietniowych przymrozkach.

W wielu sadowniczych rejonach kraju straty już teraz szacowane są na kilkadziesiąt procent, a miejscami nawet 100% produkcji.

Koszty rosną, a ubezpieczenia są drogie

Każda noc walki z przymrozkiem to kolejne wydatki – paliwo, sprzęt i praca. Jednocześnie ubezpieczenia upraw pozostają dla wielu rolników poza zasięgiem, bo składki są bardzo drogie. W efekcie gospodarstwa zostają praktycznie bez zabezpieczenia na wypadek takich sytuacji.

- To trzeba pilnie zmienić. My bez tej ochrony sobie nie poradzimy, zwłaszcza jak w kolejnych latach przymrozki też zdziesiątkują plony – podkreśla Rogowski.

Rolnicy naciskają na szybkie działania

W regionie rośnie napięcie. Rolnicy kontaktują się z gminami i pytają o uruchomienie komisji do szacowania strat. W ich ocenie działania powinny ruszyć natychmiast, tymczasem często słyszą, że trzeba poczekać do zakończenia fali przymrozków. Są jednak gminy, które reagują szybciej – na przykład w Czerwińsku nad Wisłą przyjmowanie wniosków rusza już jutro i potrwa do 15 maja.

Lubelska Izba Rolnicza zwołuje konferencję

W związku z wystąpieniem wiosennych przymrozków w kwietniu 2026 r., które dotknęły gospodarstwa rolne na Lubelszczyźnie, Lubelska Izba Rolnicza zapowiedziała działania oraz konferencję w tej sprawie już jutro.

Czy to przyspieszy uruchomienie pomocy dla poszkodowanych gospodarstw? Rolnicy mają nadzieję, że tak – podkreślają, że nie mogą po raz kolejny czekać rok na wypłatę środków.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
29. kwiecień 2026 15:08