Józefa SzcześniakArchiwum
StoryEditorWieś jest kobietą

Rano kopie ziemniaki, potem strzyże klientki. Do tej sołtyski przyjeżdżają nawet z Gdańska

11.10.2026., 11:00h

Jeśli sądzicie, że wielkie fryzjerstwo to coś, co obecne jest tylko w stolicach, to jesteście w błędzie. Mistrzynię nożyczek można znaleźć też na małej polskiej wsi. Józefa Szcześniak z Równej w gminie Błaszki w powiecie sieradzkim jest na to najlepszym dowodem. O włosach wie chyba wszystko.

Kilka tygodni temu napisaliśmy na naszych łamach o kole gospodyń z Równej. Założyła je Józefa Szcześniak, która jest nie tylko przewodniczącą koła, ale też sołtyską Równej, członkinią zarządu miejscowej ochotniczej straży pożarnej i do tego fryzjerką z własnym salonem w pobliskich Gruszczycach. Józefa napomknęła wtedy raptem w kilku zdaniach o tym, że salon malutki, skromniutki, ale jednocześnie, że szkoli się u najlepszych specjalistów w Polsce i uczy się strzyżenia m.in. od Włochów, a klientki ma nawet z Gdańska.

image
Józefa Szcześniak
FOTO: Archiwum

Fryzjerka musi umieć być taktowna

– Czy to trudny zawód? Uwielbiam tę pracę, dla mnie jest łatwa, ale generalnie wymagająca, bo to praca stojąca. I z „chemią”. Trzeba uważać, żeby nie zrobić krzywdy. I praca z klientami. Nie zdarzyła mi się nigdy wpadka, ale klienci są różni, przychodzą z różnymi doświadczeniami, mają różne zmartwienia – trzeba umieć być taktownym. Trzeba umieć dopasować się do ich nastroju, wczuć się – na przykład nie być za wesołym, kiedy komuś ktoś niedawno umarł – mówi Józefa.

image
Józefa Szcześniak
FOTO: Archiwum

Józefa odziedziczyła zdolności manualne po ojcu

Jeśli po kimś odziedziczyła zdolności manualne, to po swoim ojcu. Tata miał talent i strzygł sąsiadów. Józefa po podstawówce miała iść do liceum gastronomicznego w Kaliszu – miało dać jej jednocześnie wykształcenie i zawód. Zdała nawet egzaminy wstępne, ale przed rozpoczęciem roku szkolnego nastąpił nieoczekiwany zwrot.

– Siostra przyszła do domu i powiedziała, że gdzieś usłyszała, że jest zapotrzebowanie na fryzjerki, zwłaszcza wysokie. Podchwyciłam to. Poszłam do pierwszego lepszego salonu jako dziewczyna ze wsi. Okazało się potem, że to renomowany salon, a szefowa przyjęła mnie po paru zamienionych ze mną zdaniach – wspomina.

image
Zdrowie
Jak skutecznie pielęgnować włosy?

Sołtyska-fryzjerka uczyła się fachu od mistrzów

Zaczęła naukę w zawodówce, w salonie uczyła się fryzjerstwa. Chciała kształcić się dalej i pójść do technikum, ale na przeszkodzie stanął – paradoksalnie – jej talent.

– Złożyłam już nawet dokumenty do technikum, ale byłam na tyle dobra i potrzebna, że szefowa poprosiła mnie o zostanie. Później zrobiłam mistrza, a potem wżeniłam się do gospodarstwa i pojawiły się dzieci. A po kilkuletniej przerwie otworzyłam swój salon. Poszłam na szkolenie do jednego z najlepszych fryzjerów, z Krakowa. Zaczęłam od mistrzów i od dobrych materiałów, choć to salon na małej wsi. Wszyscy się wtedy pukali w głowę, że chcę się z tego fryzjerstwa utrzymać w małej wiosce – opowiada sołtyska Równej.

image
Józefa doczekała się brązowego medalu jako członkini OSP. Działa w nim między strzyżeniem, kołem gospodyń a gospodarstwem
FOTO: Pacholski PHOTOGRAPHY

Przewodnicząca koła doradza klientkom fryzury

Józefa mówi, że szkoli się cały czas. Od wielu lat u mistrzyni świata. Dwa tygodnie temu skończyła szkolenie w słynnym salonie Zaremba – uczyła się tam nowego włoskiego sposobu strzyżenia z wykorzystaniem brzytwy przypominającej długopis.

– Mam tytuł mistrza, choć wciąż nie czuję się mistrzem. Młodzi ludzie przychodzą z nowymi oczekiwaniami, cały czas mam wyzwania. Ostatnio byłam na szkoleniu barberskim i okazuje się, że moje strzyżenie niczym nie różniło się od tego, które robił barber. Dowartościowałam się – opowiada.

image
Józefa Szcześniak
FOTO: Archiwum

Mówi, że potrafi zrobić każdą fryzurę. Kiedy przychodzą do niej ludzie ze zdjęciem fryzury, to nie oznacza, że wyjdą od niej dokładnie w takiej samej.

– Każdą fryzurę da się zrobić, ale to, że klientka pokazuje zdjęcie, nie oznacza, że jest jej w tej fryzurze dobrze i że tak ostrzygę. Zwracam wtedy uwagę, ale bardzo grzecznie, żeby nie obrazić. Mówię: „Proszę spojrzeć, do takiej fryzury potrzebne są dłuższe włosy” albo „Pani ma zakola, a babka na zdjęciu nie ma”. Zrobię tę fryzurę, ale w swoim wydaniu, tak, żeby pasowała do rysów twarzy. Jeśli na zdjęciu jest odkryta twarz, a kobieta ma zakola, czyli wysokie czoło, albo bardziej widoczne uszy, trzeba korygować projekt – wyjaśnia sołtyska i dodaje, że zdarza się jej powiedzieć klientowi, że dana fryzura to nietrafiony pomysł.

Bo włos jest różny – grubszy, cieńszy, sztywny, miękki, mniej lub bardziej zniszczony. Ktoś ma długą szyję, ktoś krótszą. Mamy różne kształty głowy. Ona wszystkie te aspekty bierze pod uwagę.

image
Józefa Szcześniak
FOTO: Archiwum

Sołtyska Równej strzyże tak, że fryzura układa się sama

Józefa mówi, że kiepskie strzyżenie nie zawsze da się zauważyć w salonie.

– Czasem przychodzą do mnie klientki strzyżone w innych salonach. Nie mogą sobie poradzić z uczesaniem. Tu wystrzyżone, tam zbyt mocno przerzedzone nożyczkami degażówkami (do przerzedzania). Włosów na pewnej długości robi się mało, ale można to zamaskować ułożeniem na „hełm”. Pianka i lakier robią swoje, ale kiedy taka klientka wraca do domu, wszystko zmywa, a potem próbuje wysuszyć włosy, fryzura nie układa się. Kiedyś jakiś facet zwrócił mi nawet uwagę, że „w kościele same hełmy”. Bo to popularny sposób układania włosów, ale nie uznaję go. Klientka ma ruszyć głową i te włosy mają za tym ruchem podążyć. Fryzura ma mieć kształt bez specjalnego układania – wyjaśnia fryzjerka.

image
Warsztaty strzyżenia brzytwą
FOTO: Archiwum

Nie wszystkie klientki są dziś gotowe na naturalną siwiznę 

Pytam Józefę o to, co lubią jej klientki. Jakie strzyżenia, kolory, i czy tolerują modną dziś coraz bardziej siwiznę.

– Siwizna zrobiła się szczególnie modna w czasie pandemii. Nie działali fryzjerzy i kobiety musiały mierzyć się często ze swoją siwizną. Ze srebrnymi pasmami nie walczą już moje nieco starsze klientki. Nawet nie proponuję im farbowania, bo wtedy po dwóch tygodniach widać odrost. Można najwyżej lekko podkreślić siwiznę pasemkami. Mam kilka klientek chodzących w samej siwej naturze. Miałam też jedną, która przymierzała się do siwizny. Już byłyśmy na zaawansowanym etapie, ściągnęłam jej kolor, odbarwiłam te włosy. W pewnym momencie jej przyjaciółka zachorowała na raka i nie mogła farbować włosów. Wtedy córka powiedziała jej: „Mama, póki możesz, to się farbuj”. I pofarbowała – opowiada fryzjerka z Równej.

image
Józefa Szcześniak z Karolem Okrasą podczas festiwalu w Głownie w czerwcu 2026 roku
FOTO: Archiwum

Józefa mówi, że jest wiele rodzajów włosów

W salonie w Gruszczycach nie ma sztampy – Józefa dobiera strzyżenie do urody i podchodzi do włosów bardzo indywidualnie. Na bieżąco modyfikuje pomysł, z którym przychodzą klientki. One mówią jej często tylko, na jaką długość strzyc i zdają się na nią.

– A później oglądam włos, bo każdy inaczej się strzyże. Sprawdzam czy jest miękki, czy cienki. Bo cienki włos to nie jest prosta kategoria. Ten cienki może być gładki albo watowaty, cienkich włosów może być mało, a może być bardzo dużo. Jeden cienki się dobrze skręci, inny – wcale. Nie obowiązuje już też zasada, że noszenie długich włosów przystoi tylko młodym, a kobiety po pięćdziesiątce powinny mieć krótkie. Oczywiście, wynikało to pewnie też z fizjologii, z faktu, że skóra i włosy też się starzeją i łatwiej o estetyczny wygląd przy krótkich. Ale dziś mamy już tyle kosmetyków dla starzejących się włosów, dla siwych, że kobiety w sile wieku mogą nosić długie. To już nie te czasy, że kobiety zostają babciami i usuwają się w cień – mówi Józefa.

Fryzjerka przestrzega przed nowinkami z Internetu

Farbującym włosy klientkom Józefa doradza kolor podobny do naturalnego, ale ciemniejszy o ton, dwa, i z lekkim ciepłym refleksem. Mówi, że popielate, stalowe kolory nie są dziś już w modzie.

Czasem klientki opowiadają o „odkrywczych” metodach dbania o włosy. Wtedy Józefa musi obalać mity, tłumaczyć, uświadamiać.

– Teraz w tym Internecie to można znaleźć wszystko, tylko że połowa z tego to nieprawda. Niedawno klientka powiedziała, że wyczytała, że na włosy dobrze jest położyć majonez jako odżywkę. Mówię, że może takim z żółtkami i oliwą, ale kto produkuje dziś prawdziwe majonezy!? Olej rycynowy, żółtko i cytryna, ale nie majonez! Internet Internetem, ale trzeba mieć swój rozum – przestrzega Józefa.

Ceny za strzyżenie na wsi nie są tak wysokie jak w mieście

Co lubi najbardziej we fryzjerstwie? Upinać włosy, zwłaszcza koki, choć robi się je w salonach coraz rzadziej, bo kobiety radzą sobie same. Mówi, że do mody wraca kok typu banan.

image

Jakie są przyczyny utraty włosków u dziecka?

W usługach ważne są umiejętności, ale istotne jest też ile za nie płacimy. Sołtyska Równej, choć potrafi świetnie ostrzyc w stylu wolf cut, czyli zrobić skomplikowane „wilcze cięcie”, ma przystępne ceny.

– Nie jestem droga. Na wsi nie mogę zażądać warszawskich cen, muszę je dostosować do miejsca, w którym żyję. We wsi mamy około pięciuset mieszkańców – tyle, ile w dwóch blokach w mieście. Kiedyś na te sto pięćdziesiąt budynków we wsi byłam sama. Teraz jest trzech fryzjerów – to jakby trzech fryzjerów na dwa bloki. W mieście jest ruch, ludzie przyjeżdżają w różnych sprawach, u nas mogę liczyć wyłącznie na mieszkańców i nielicznych klientów spoza regionu. Zdaję sobie sprawę, że nie biorę tyle, ile warte są moje wiedza i umiejętności – mówi.

image
Józefa potrafi zrobić nawet skomplikowane fryzury. Takim strzyżeniem jest wolf cut, czyli „wilcze cięcie”
FOTO: Archiwum

Fryzjerka z Równej ma gospodarstwo i uprawia ziemniaki

Kiedy nie strzyże, zajmuje się gospodarstwem. Józefa ma dziesięć hektarów, na których uprawia głównie ziemniaki i zboża, część to także łąki. Czasem do kopania ziemniaków wstaje o czwartej, żeby zdążyć do salonu na ósmą. Trzyma też kilka sztuk drobiu, bo rodzina chce mieć w niedzielę swojski rosół. W zupełnie wolnym czasie pływa i relaksuje się przy operetce i głosie tenorów

– Sprawując tyle różnych funkcji, muszę kraść czas fryzjerstwu. A jednocześnie nie chcę zostać w tyle w żadnej z dziedzin, ale dla rodziny i wnuków rzucam wszystko.

Karolina Kasperek

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
11. październik 2026 11:02