Cielęta chętnie piją z poideł korytowych. Struve jest pewien, że piją z nich więcej wody niż z poideł miskowychAlina Schmidtmann
StoryEditorZwierzęta

Co pięć lat stawia nową oborę. „Nigdy nie czekaj z inwestycjami”

21.07.2026., 17:30h

Marc Struve od lat kieruje się prostą zasadą: nie odkładać inwestycji na później. Niemiecki hodowca bydła co kilka lat stawia nowy budynek inwentarski, rozwija produkcję i przekonuje, że tylko konsekwentne inwestowanie pozwala utrzymać konkurencyjność gospodarstwa. O jego gospodarstwie napisał niemiecki portal topagrar.com.

Marc Struve prowadzi gospodarstwo w miejscowości Grauel w Szlezwiku-Holsztynie. Razem z rodziną gospodaruje na około 400 ha, utrzymuje 700 byków opasowych i rozwija odnawialne źródła energii. Jeszcze kilka lat temu zajmował się produkcją mleka, jednak w 2020 roku zrezygnował z utrzymywania krów mlecznych i całkowicie postawił na opas bydła.

Jego podejście do rozwoju gospodarstwa najlepiej oddaje jedno zdanie:

– Zrób to, nie czekaj. Budowanie nigdy nie było tańsze – mówi.

Jak podkreśla rolnik, nie wyobraża sobie roku bez inwestycji. Jeśli akurat nie buduje nowej obory, modernizuje biogazownię, stawia silosy na kiszonkę albo magazyn słomy.

image
Opas odbywa się w dwustrefowej oborze: z przodu, przy podajniku paszy, byki stoją na podłodze rusztowej, a z tyłu leżą na słomie
FOTO: Alina Schmidtmann

Nowa obora dla odsadzonych cieląt

Ostatnią inwestycję Struve zrealizował w 2025 roku. Powstała wówczas nowoczesna obora przeznaczona dla odsadzonych cieląt, mieszcząca 140 zwierząt.

Cielęta utrzymywane są w czterech grupach, w kojcach podzielonych na dwie strefy – z twardą posadzką oraz głęboką ściółką. Budynek zaprojektowano tak, aby maksymalnie ułatwić codzienną obsługę zwierząt. Podczas usuwania obornika hodowca może bezpiecznie odgrodzić cielęta, dzięki czemu prace przebiegają sprawniej. Obornik usuwany jest raz na cztery tygodnie.

Budowa kosztowała ok. 400 tys. euro.

Jednym z najważniejszych założeń było zabezpieczenie budynku przed muchami i dzikim ptactwem. Dlatego obora została wyposażona w siatki oraz żaluzje na dłuższych ścianach. Korytarz paszowy jest na tyle szeroki, że można nim swobodnie poruszać się ciągnikiem podczas zadawania paszy i ścielenia.

image
Rolnik opiera się na krzyżówkach pochodzących z hodowli bydła mlecznego. Inne cielęta są rzadkością w Szlezwiku-Holsztynie
FOTO: Alina Schmidtmann

Woda i dobry odchów to podstawa

W centralnej części budynku znajduje się duże automatyczne poidło.

– Nie zdawałem sobie sprawy, ile wody naprawdę wypijają cielęta. Ta inwestycja zdecydowanie się opłaciła – przyznaje hodowca.

Cielęta otrzymują preparat mlekozastępczy z automatycznego systemu odpajania. Struve na bieżąco analizuje dane z urządzenia i uważa, że właściwy odchów młodych zwierząt decyduje o wynikach osiąganych później podczas opasu.

W jego gospodarstwie wszystkie cielęta rutynowo przechodzą trzy szczepienia.

– Najważniejsze jest zapewnienie im bardzo dobrej opieki od samego początku. Wtedy później nie ma problemów podczas opasu. Korzystają na tym zarówno zwierzęta, jak i gospodarstwo – podkreśla.

Dodaje również, że jeśli jakieś rozwiązanie nie spełnia oczekiwań, zmienia je natychmiast.

– Jeśli coś nie działa albo mi się nie podoba, od razu to zmieniam. Czekanie nie rozwiązuje żadnego problemu – tłumaczy.

image
Marc i jego żona Lena Struve z córką Tildą w stodole zbudowanej w 2025 roku do hodowli młodego bydła
FOTO: Alina Schmidtmann

Rolnik stawia na dobre cielęta

Zdaniem niemieckiego hodowcy sukces opasu zaczyna się od zakupu odpowiednich zwierząt.

Najchętniej kupuje cielęta ważące ponad 70 kg w wieku ok. czterech tygodni. Korzysta przede wszystkim z mieszańców pochodzących z dużych gospodarstw mlecznych, w których do inseminacji wykorzystywane są buhaje ras mięsnych.

Nowa obora pozwala mu utrzymać stały dopływ zwierząt do opasu.

Nowa grupa cieląt trafia do gospodarstwa co trzy miesiące. Przed każdym zasiedleniem budynek przez tydzień pozostaje pusty. W tym czasie jest dokładnie myty i dezynfekowany, co ogranicza ryzyko występowania chorób.

image
Byki otrzymują dawkę kiszonki z kukurydzy i trawy. Na jedno zwierzę przypada 4 m² powierzchni – co odpowiada systemowi chowu 3
FOTO: Alina Schmidtmann

Opas zgodny z wyższym standardem dobrostanu

Większość byków Struve utrzymuje zgodnie z niemieckim systemem chowu nr 3, który zapewnia wyższy poziom dobrostanu, m.in. dzięki wykorzystaniu ściółki.

Starszych budynków nie udało się jednak dostosować do tego standardu. Tam zwierzęta przebywają na podłogach rusztowych wyposażonych w gumowe maty, odpowiadających systemowi chowu nr 2.

Rolnik uważa jednak, że przyszłość niemieckiej produkcji wołowiny zależy właśnie od rozwoju wyższych standardów utrzymania.

– W Niemczech musimy postawić na wyższe systemy chowu. To pozwoli nam odróżnić się od producentów z innych krajów – ocenia.

image
Każda grupa cieląt ma dostęp do dwóch automatycznych stanowisk do karmienia. Automatyczny podajnik paszy znajduje się w centralnej części obory
FOTO: Alina Schmidtmann

Pasza z dużym udziałem kiszonki z trawy

W dawce pokarmowej byków od 25 do 30 proc. stanowi kiszonka z trawy. Obecnie zwierzęta osiągają średnie dobowe przyrosty na poziomie 1,2–1,25 kg.

Jak przyznaje hodowca, jego celem jest dalsza poprawa wyników poprzez odpowiednie zbilansowanie żywienia.

image
Aby oczyścić boks, Struve może przytrzymać cielęta na podwyższonej krawędzi z przodu. Robi to co cztery tygodnie
FOTO: Alina Schmidtmann

Rolnictwo ma przyszłość

Marc Struve pozostaje optymistą mimo wyzwań, z jakimi mierzy się niemieckie rolnictwo.

– Inwestować i działać dalej. Nie mam wątpliwości, że niemieckie rolnictwo ma przyszłość – podsumowuje.

Artykuł powstał na podstawie materiału opublikowanego przez niemiecki portal topagrar.com, którego dziennikarze odwiedzili gospodarstwo podczas wyjazdu zorganizowanego przez Służbę Doradczą Osnabrück oraz Niemieckie Stowarzyszenie Producentów Bydła Opasowego (BVRM).

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
21. lipiec 2026 17:56