Ponad 4 lata temu gospodarze zainwestowali w modernizację porodówkiAnna Kurek
StoryEditorświnie

110 loch i 2,5 tys. świń rocznie. W tej wsi zostało już tylko trzech hodowców

05.03.2026., 16:00h

Pasja, międzypokoleniowa tradycja i dobrze funkcjonujący rodzinny biznes stoją dziś przed wieloma wyzwaniami. Sprawdzamy, jak funkcjonuje hodowla świń w gospodarstwie usytuowanym w niegdyś trzodowym zagłębiu – na Kujawach – i czy ma szansę się rozwijać.

Hodowla świń jest w tym gospodarstwie tradycją. W zasadzie towarzyszy rodzinie Kaczmarków od pokoleń. Dziś, po wielu latach w branży, Dariusz i Renata Kaczmarkowie patrzą na branżę z troską i niepokojem. Rolnik nie ukrywa, że poza biznesem jest to jego pasja, z którą szedł przez życie i którą zarażał też synów: Bartosza i Huberta. Jednak o kontynuację rodzinnej tradycji w świetle kondycji branży i perspektyw ewentualnego rozwoju hodowli może nie być łatwo.

Zboże przepuszcza przez świnie

To typowe rodzinne gospodarstwo – i to w regionie, który kiedyś mocno stał produkcją zwierzęcą.

– Rolnicy masowo rezygnują z produkcji zwierzęcej, ze świń w szczególności. Poza wahaniami rynkowymi i brakiem przewidywalności, wszyscy boją się chorób. Afrykański pomór świń zrobił swoje i mimo że nasze gospodarstwo jest wciąż jeszcze w kurczącej się białej strefie i zaraza nigdy nie dotyczyła nas bezpośrednio, w naszej wsi zostało poza nami tylko dwóch rolników utrzymujących trzodę – mówi Kaczmarek i dodaje, że kiedyś w niemal każdym obejściu były tu zwierzęta. Dziś to już tylko wspomnienie.

image
Dzięki temu, że do pasz wykorzystywane są wyłącznie własne zboża, jakoś udaje się przetrwać rolnikom kryzysy na rynku
FOTO: Anna Kurek

Łączenie produkcji roślinnej ze zwierzęcą miało i nadal ma uzasadnienie. Poza tym, że w naturalny sposób zamyka obieg składników pokarmowych, bo zwierzęta dostarczają naturalnych nawozów, które poprawiają żyzność gleby, a rośliny produkują pasze niezbędne do hodowli, zwiększa również stabilność ekonomiczną. Nie od dziś wiadomo, że wspólne prowadzenie upraw i hodowli czyni gospodarstwo bardziej zrównoważonym, wydajnym i odpornym na kryzysy. Boleśnie odczuwają to dziś producenci zbóż w Polsce.

– Ten rok jest szczególnie trudny dla rolników, którzy nie utrzymują zwierząt gospodarskich. My tanie obecnie zboża przepuścimy przez świnie i w konsekwencji coś zostanie. Ci, którzy nie mają takiej możliwości, są dziś zdecydowanie pod kreską – analizuje hodowca i dodaje, że w jego gospodarstwie wystarcza zbóż na pokrycie potrzeb żywieniowych świń. Niewielką ilość, która zostaje, sprzedaje na wolnym rynku.

Pozostało 71% tekstu
Dostęp do tego artykułu mają tylko Prenumeratorzy Tygodnika Poradnika Rolniczego.
Żeby przeczytać ten i inne artykuły Premium wykup dostęp.
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
05. marzec 2026 16:02