Susza nie zawsze wygląda tak samo. Prof. Grabiński: rolnik może zrobić więcej, niż się wydaje
Susza jest dziś jednym z największych zagrożeń dla produkcji zbóż i rzepaku. Jednak – jak podkreślał podczas szkolenia organizowanego przez IUNG-PIB dr hab. Jerzy Grabiński – ocena szkód suszowych nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.
– Każdy rok jest inny pod względem warunków pogody i to decyduje, że ocena uszkodzeń w kontekście ich wpływu na plon też każdego roku jest specyficzna – zaznaczył profesor.
Zdaniem naukowca nie da się stworzyć jednej uniwersalnej tabeli strat, która sprawdzi się w każdej sytuacji. To samo nasilenie suszy może dać zupełnie inne skutki na różnych polach.
Susza zaczyna się dużo wcześniej niż pojawią się objawy
Profesor zwracał uwagę, że o wielkości strat decyduje nie tylko brak opadów, ale także kondycja roślin jeszcze przed wystąpieniem stresu.
– Wielkość strat powstałych wskutek stresu zależy w dużym stopniu od kondycji wyjściowej roślin – podkreślał.
Roślina dobrze odżywiona, prawidłowo rozwinięta i posiadająca mocny system korzeniowy znacznie lepiej znosi niedobór wody niż plantacja osłabiona błędami agrotechnicznymi.
Dlatego przy ocenie szkód trzeba brać pod uwagę nie tylko pogodę, ale także termin siewu, nawożenie, obsadę roślin czy ochronę plantacji.
Jak susza wpływa na zboża?
Skutki zależą przede wszystkim od momentu, w którym zabraknie wody. Jeżeli susza pojawia się już podczas krzewienia, rośliny tworzą mniej pędów. W fazie strzelania w źdźbło ograniczany jest wzrost, a zboża pozostają wyraźnie niższe.
Najgroźniejszy jest jednak niedobór wody w okresie kłoszenia i kwitnienia. Wtedy może dochodzić do zaburzeń zapylenia i ograniczenia liczby ziarniaków. W późniejszych fazach susza obniża masę tysiąca ziaren i pogarsza parametry jakościowe ziarna.
Pierwsze objawy suszy widać na liściach
Profesor wskazał kilka charakterystycznych sygnałów świadczących o narastającym stresie wodnym.
Jednym z pierwszych jest zasychanie dolnych liści. W pewnym stopniu jest to zjawisko naturalne, ale gdy staje się masowe i obejmuje coraz wyższe partie roślin, może świadczyć o poważnym niedoborze wody.
Bardzo charakterystyczne jest również zwijanie liści w rurkę.
– To jest pierwszy etap. Bardzo często w łanach takich, nawet dobrze wyglądających, te liście zaczynają zasychać. Kiedy zjawisko jest bardzo silne, świadczy o tym, że susza postępuje i plonów maksymalnych tutaj nie będzie – wyjaśniał profesor.
Jeden pęd zamiast kilku. Tak susza ogranicza plon
Jednym z najbardziej wymownych objawów wczesnej suszy jest ograniczenie krzewienia. W skrajnych przypadkach roślina utrzymuje jedynie pęd główny, natomiast wszystkie pędy boczne zamierają. Oznacza to automatycznie mniejszą liczbę kłosów i niższy potencjał plonowania.
Jak podkreślał prof. Grabiński, taki obraz plantacji był widoczny w sezonach, gdy brak opadów występował już od początku wiosny.
Nie ma odmian odpornych na suszę
Rolnicy często pytają o odmiany odporne na brak wody. Zdaniem profesora takie podejście jest błędne.
– Odmian odpornych na suszę nie ma – mówił podczas szkolenia.
Nie oznacza to jednak, że wybór odmiany jest bez znaczenia.
– Wybór odmiany ma zasadnicze znaczenie dla tego, czy rośliny przetrwają lepiej czy gorzej stres suszy – podkreślił.
Dlatego warto korzystać z odmian sprawdzonych i zalecanych do uprawy w danym regionie.
Po wystąpieniu suszy niewiele można zrobić
Jednym z najważniejszych wniosków z wykładu było stwierdzenie, że walka z suszą zaczyna się dużo wcześniej niż pojawią się pierwsze objawy.
Profesor wymienił kilka działań ograniczających skutki niedoboru wody:
- dobór właściwej odmiany,
- prawidłowy płodozmian,
- stosowanie nawozów organicznych,
- budowanie dobrej struktury gleby,
- odpowiednie nawożenie fosforem i potasem,
- ograniczanie strat wody z gleby,
- stosowanie uproszczeń uprawowych tam, gdzie jest to uzasadnione.
Jednocześnie podkreślił, że ratowanie plantacji po wystąpieniu silnej suszy jest bardzo trudne.
– Tak naprawdę całość zdarzeń związanych z zabezpieczeniem roślin przed suszą dotyczy tego, co wystąpiło przed tym stresem. Ratowanie roślin już post factum, kiedy susza występuje, jest żadne albo zerowe – stwierdził.
Ocena strat suszowych nie jest prosta
Na zakończenie profesor zwrócił uwagę, że szkody suszowe należą do najtrudniejszych do oceny.
Duże znaczenie mają warunki glebowe, przebieg pogody, termin wystąpienia stresu, odmiana oraz wcześniejsza agrotechnika. Dlatego dwa pola położone obok siebie mogą reagować na suszę zupełnie inaczej.
– Złożoność ocen szkód jest tak duża, że niejednokrotnie jedno pole dla opisu warunków wzrostu, rozwoju i plonowania wymaga kilku stron opisu – podkreślał prof. Grabiński.
Jego zdaniem właśnie dlatego przy szacowaniu strat nie można opierać się wyłącznie na pierwszym wrażeniu. Trzeba ocenić cały łan, jego historię oraz potencjał plonowania jeszcze przed wystąpieniem suszy.
Kamila Szałaj
