Nadal wyjaśniane są okoliczności związane z oskórowanym i wypatroszonym dzikiem, który został znaleziony na terenie gminy Rozprza w województwie łódzkim w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. Na obszarze powiatu prowadzone są ciągłe działania monitoringowe i prewencyjne. Podczas działań terenowych znajdywane są kolejne padłe dziki, w tym część z wynikami dodatnimi w kierunku afrykańskiego pomoru świń.
Minister rolnictwa Stefan Krajewski, wbrew wcześniejszym twierdzeniom, iż dzik mógł zostać specjalnie podrzucony, poinformował, że badania tkanek wskazują, iż wirus ma cechy charakterystyczne dla genotypów potwierdzonych już w województwie łódzkim oraz mazowieckim. Można zatem odrzucić tezę, że do powiatu piotrkowskiego został przeniesiony z odległych regionów. Podał jednocześnie, że cały czas trwa przeszukiwanie terenu, by jak najsprawniej i jak najskuteczniej zebrać padłe zwierzęta.
– Dodatkowo zleciłem zwiększenie odstrzału sanitarnego w województwie łódzkim. Nie dotyczy to strefy zakażenia, w której cały czas polowania są wstrzymane – powiedział minister Krajewski.
Strefa zakażenia pod Piotrkowem i obostrzenia w stadach świń
Komisja Europejska w trakcie posiedzenia Stałego Komitetu ds. Roślin, Zwierząt, Żywności i Pasz zdecydowała 16 grudnia o utworzeniu w powiecie piotrkowskim strefy objętej zakażeniem. Przegłosowane rozporządzenie obejmuje 6 gmin w powiecie piotrkowskim. W wyznaczonej strefie obowiązywać będą zwiększone wymagania wynikające z przepisów UE przy przemieszczaniu świń, mięsa i produktów pochodzenia wieprzowego oraz w zakresie bioasekuracji dla gospodarstw utrzymujących świnie. Dotychczas producentów trzody chlewnej na tym obszarze obowiązywały wymagania stosowane dla strefy wolnej, wynikające z regulacji krajowych. W strefie objętej zakażeniem, wyznaczonej przez KE, zlokalizowane są 264 gospodarstwa utrzymujące świnie, a wprowadzone regulacje obowiązywać będą do 10 marca 2026 roku.
W najbliższych tygodniach kluczowe będą dalsze ustalenia dotyczące źródeł zakażenia, a dla producentów trzody chlewnej oznacza to konieczność jeszcze większej czujności i ścisłego przestrzegania zasad bioasekuracji, bo każde kolejne ognisko ASF może mieć swoje konsekwencje.
ASF w Hiszpanii destabilizuje rynek trzody chlewnej
Również w Hiszpanii wykrywane są kolejne ogniska afrykańskiego pomoru świń u dzików w pobliżu tych zgłoszonych wcześniej. Katalonia szacuje, że w regionie żyje około 125 tys. dzików i zamierza zmniejszyć populację dzików. Rząd zapowiedział odstrzał 60 tys. zwierząt, czyli połowy populacji. Celem jest zmniejszenie zagęszczenia do maksymalnie 4 sztuk na kilometr kwadratowy. Myśliwi otrzymają rekompensaty od 18 do 20 euro za odstrzelonego dzika. Hiszpania będzie zmuszona przynajmniej w najbliższych miesiącach część swoich nadwyżek eksportowych lokować na rynku unijnym, co będzie negatywne dla cen skupu trzody chlewnej. Związki zawodowe rolników w Hiszpanii poinformowały, że afrykański pomór świń powoduje straty w wysokości 24 mln euro tygodniowo. Dlatego 10 mln pomocy finansowej ogłoszonej przez rząd Katalonii jest ich zdaniem niewystarczające.
Skutki odczuwane są też w Niderlandach, które eksportowały do Hiszpanii ponad 51 tys. prosiąt tygodniowo. Stanowi to 48% holenderskiego eksportu i około 13% całkowitej produkcji prosiąt. W nadchodzących tygodniach eksport prosiąt do Hiszpanii spadnie co najmniej o połowę.
Chiny łagodzą cła na wieprzowinę, ale ryzyko pozostaje
W obliczu ASF w Hiszpanii i załamania rynku pewnym słodko-gorzkim pocieszeniem są wyraźnie niższe od wprowadzonych tymczasowo stawki ceł antydumpingowych nałożonych przez Chiny na import wieprzowiny z Unii Europejskiej. Te nałożone we wrześniu sięgały nawet 62%, teraz zostały obniżone do 4,9–19,8%, ale będą obowiązywać przez pięć lat – do grudnia 2030 roku. Cła obejmą znaczącą część handlu, sięgającą ponad 2 mld dolarów rocznego eksportu wieprzowiny z UE do Chin. Decyzja kończy trwające 18 miesięcy postępowanie, w którym Chińskie Ministerstwo Handlu uznało, że europejscy eksporterzy sprzedawali wieprzowinę i produkty uboczne pochodzenia wieprzowego po cenach dumpingowych.
Analitycy uważają, że obniżenie ceł na wieprzowinę można czytać jako dobry gest i sygnał, że Chińczycy chcą mieć nić porozumienia z Europą i potrzebują stabilnych dostaw mięsa. Rośnie więc szansa na upłynnienie nadwyżek unijnej produkcji, co pomogłoby pomóc w stabilizacji cen żywca. Takie kraje, jak Dania, Belgia czy Niderlandy mają kontakty i doświadczenie w handlu z Chinami, więc mogłyby wykorzystać sytuację do poszerzenia swojego rynku u azjatyckich odbiorców. Nawet, jeśli część krajów nie wejdzie do Chin, pośredni efekt może być odczuwalny, bo mniej mięsa zostanie na rynku unijnym, co może pomóc wzrostom cen żywca w całej Wspólnocie, a więc także w Polsce.
Eksport wieprzowiny z UE do Chin osiągnął rekordowy poziom 7,4 mld euro w 2020 roku, gdy afrykański pomór świń zdziesiątkował chińskie stada. Od tego czasu, wraz z odbudową pogłowia w Chinach, sprzedaż stopniowo malała. Mimo spadku wolumenów Chiny wciąż pozostają najważniejszym odbiorcą.
Dominika Stancelewska
