Kluczowym elementem tej strategii powinna być ochrona rynku wewnętrznego oraz stawianie na jakość, pochodzenie i smakDominika Stancelewska
StoryEditorZwierzęta

„Oddaliśmy pole walki”. Branża trzody alarmuje: trwa wojna o mięso

16.05.2026., 14:00h

Wizerunek produkcji zwierzęcej w Polsce coraz częściej kształtowany jest nie przez rolników, lecz przez dobrze zorganizowane i finansowane organizacje antyhodowlane oraz głośne kampanie w mediach i Internecie. W tym samym czasie branża trzody chlewnej, mimo ogromnego znaczenia gospodarczego, pozostaje rozproszona, słabo obecna w debacie publicznej i nieskuteczna komunikacyjnie. Inni opowiadają historię o polskiej wieprzowinie, a producenci wciąż nie stworzyli dla niej własnej, silnej narracji.

Produkcja zwierzęca w Polsce pozostaje jednym z filarów całego rolnictwa zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i strategicznym. Odpowiada za około połowę wartości całej produkcji rolnej, stanowi o bezpieczeństwie żywnościowym kraju i tworzy miejsca pracy na obszarach wiejskich. To sektor, który napędza przetwórstwo i eksport, a jednocześnie staje się coraz bardziej wymagającym obszarem działalności, poddanym silnej presji środowiskowej, społecznej i ekonomicznej.

Polska należy do europejskiej czołówki producentów żywności. Jest liderem w produkcji drobiu, a w przypadku mleka i wieprzowiny zajmuje czwarte miejsce. Ten potencjał nie przekłada się jednak automatycznie na dobrą sytuację rolników, którzy stoją dziś przed koniecznością pogodzenia rozwoju produkcji z rosnącymi wymaganiami.

Branża trzody musi zacząć mówić jednym głosem

Wbrew popularnym narracjom konsumpcja mięsa w Polsce nie maleje. Problemem nie jest więc brak popytu, lecz słaba pozycja rynkowa krajowej produkcji. W opinii przedstawicieli branży jednymi z kluczowych problemów są brak spójnej strategii oraz niedostateczna integracja środowiska producentów.

– Nie umiemy mówić jednym głosem jako branża. A jeśli nie potrafimy wspólnie zdefiniować celu, to trudno skutecznie wydawać pieniądze na promocję. Organizacje, które krytykują produkcję zwierzęcą, działają w sposób profesjonalny, zatrudniają specjalistów, którzy zajmują się wyłącznie komunikacją i budowaniem przekazu. My natomiast nie mamy na to czasu, a często nie mamy do tego również kompetencji. Dzisiejsze gospodarstwa są wyspecjalizowane i wymagają ogromnego zaangażowania. Dlatego powinniśmy się zrzeszać i wspólnie finansować profesjonalne działania promocyjne – wskazuje Bogusław Prałat, prezes Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń.

Rozproszenie branży przekłada się bezpośrednio na jej słabą siłę negocjacyjną i ograniczony wpływ na decyzje polityczne i rynkowe. W Polsce do grup producentów należy mniej niż 5% hodowców, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej jest to standard. Brak wspólnej reprezentacji oznacza również brak skutecznego lobbingu i ograniczone możliwości reagowania na kryzysy wizerunkowe. A tych w ostatnich latach nie brakowało. Sektor trzody chlewnej zmaga się nie tylko z problemami z afrykańskim pomorem świń, który według branży generuje straty przekraczające 2 mld zł rocznie, ale również z narastającą presją społeczną i medialną.

– Jeżeli nie zadbamy o wizerunek mięsa wieprzowego jako produktu bezpiecznego, kontrolowanego i wysokiej jakości, to będziemy przegrywać nie tylko z importem, ale także z alternatywami roślinnymi. Wizerunek branży nie obroni się sam. Jeśli nie będziemy aktywnie komunikować, jak produkujemy, jakie mamy standardy i jak wygląda kontrola jakości, to przestrzeń informacyjną wypełnią inni – podkreśla Prałat.

image
Kluczowym elementem tej strategii powinna być ochrona rynku wewnętrznego oraz stawianie na jakość, pochodzenie i smak
FOTO: Dominika Stancelewska

Czy hodowcy świń oddali pole walki o konsumenta?

Jednocześnie branża musi mierzyć się z rosnącą aktywnością organizacji antyhodowlanych. Członkowie inicjatywy #HodowcyRazem zwracają uwagę na skalę i finansowanie tych działań, wskazując na ich potencjalny wpływ na funkcjonowanie sektora produkcji zwierzęcej, który stał się celem zaplanowanej i konsekwentnie realizowanej kampanii, prowadzącej do obstrukcji administracyjnej, opóźnień inwestycyjnych i wzrostu ryzyka po stronie przedsiębiorców.

„Szczególne zaniepokojenie budzi finansowanie działalności organizacji antyhodowlanych ze środków zagranicznych” – alarmują #HodowcyRazem.

Przywołują konkretne dane. W 2024 roku przychód Stowarzyszenia Otwarte Klatki wyniósł ponad 24,462 mln zł, z czego aż 22,643 mln zł pochodziło z darowizn zagranicznych. Dodatkowo tylko jedna organizacja – Open Philanthropy (obecnie Coefficient Giving) – przekazała w latach 2017–2023 ponad 22 mln dolarów na rzecz Otwartych Klatek i powiązanej z nimi Anima International. Kolejne dziesiątki milionów dolarów trafiły do organizacji partnerskich, takich jak Open Wing Alliance czy The Humane League. W opinii hodowców skala tych środków przekłada się na realny wpływ na opinię publiczną oraz procesy administracyjne.

– Publicznie deklarowanym celem tych organizacji jest całkowita likwidacja towarowej produkcji zwierząt w Polsce. Ich działalność prowadzi do blokowania inwestycji w nowoczesne obiekty hodowlane, spełniające normy środowiskowe i dobrostanowe – podkreślają przedstawiciele inicjatywy.

Hodowcy apelują o prześwietlenie organizacji pozarządowych i podjęcie inicjatywy, która ograniczyłaby udział organizacji finansowanych głównie ze środków zagranicznych w postępowaniach administracyjnych dotyczących inwestycji rolnych. Wnoszą o przeprowadzenie przeglądu legalności działań pod kątem ingerencji w bezpieczeństwo gospodarcze i żywnościowe państwa.

image
– Jeżeli nie zadbamy o wizerunek mięsa wieprzowego, to będziemy przegrywać nie tylko z importem, ale także z alternatywami roś­linnymi – podkreśla Bogusław Prałat
FOTO: Dominika Stancelewska

Czas odzyskać narrację

Branża musi jednak zmierzyć się z własnymi zaniedbaniami, szczególnie w obszarze promocji. Pomimo istnienia Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego efekty działań są oceniane jako niewystarczające.

– Mamy ogromne środki na promocję, ale one są przejadane. Nie trafiają tam, dokąd powinny. Nie uczymy konsumentów od najmłodszych lat, że polskie mięso jest wartościowe, bezpieczne i wysokiej jakości. Zamiast tego pozwalamy na powielanie mitów o antybiotykach, hormonach i niezdrowym mięsie. Branża przegrywa więc nie tylko walkę o rynek, ale przede wszystkim o konsumenta – wskazują producenci trzody chlewnej.

Zdaniem Bogusława Prałata kwestia promocji mięsa wieprzowego w Polsce pozostawia wiele do życzenia i konieczna jest zasadnicza zmiana podejścia do komunikacji i promocji oraz budowanie pozytywnej narracji wokół nowoczesnej produkcji.

– Potrzebne są nowe inicjatywy, które w skuteczny sposób dadzą odpór negatywnej propagandzie. Wierzymy, że spoty internetowe, wywiady z youtuberami czy innymi osobami rozpoznawalnymi w sieci pozwolą zapoczątkować coś nowego. Musimy trafiać do młodzieży, do naszych konsumentów, a nie przekonywać samych siebie – zaznacza.

Wnioski są jednoznaczne. Przyszłość produkcji trzody chlewnej w Polsce zależy od zdolności do współpracy, profesjonalizacji działań marketingowych oraz budowy silnej, spójnej reprezentacji. Bez tego, mimo dużego potencjału, sektor może tracić znaczenie pod naporem konkurencji i w wyniku własnych zaniedbań.

Dominika Stancelewska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
16. maj 2026 14:02