Pożar zniszczył budynki i wyposażenie. Mimo to Krzysztof i Marzanna nie chcą rezygnować z tego, co budowali przez lataDominika Stancelewska
StoryEditorReportaż z gospodarstwa

Zamiast sprzedawać 1200 świń do skupu, zbudował własną wędzarnię. Jeden wieczór zniszczył lata pracy

17.10.2026., 12:00h

Krzysztof Mielczarek przez lata rozwijał gospodarstwo w Świerczynie – od sprzedaży tuczników do własnej wędzarni i rolniczego handlu detalicznego. Wędliny powstawały z wieprzowiny pochodzącej od własnych świń, a pasze gospodarz przygotowuje na bazie zbóż z własnych pól. Tragiczny pożar w sierpniu tego roku zniszczył cały zakład i pochłonął życie człowieka.

Gospodarstwo Krzysztofa Mielczarka w Świerczynie, w gminie Drobin, w powiecie płockim zostało przejęte po rodzicach. Świnie były w nim obecne od pokoleń, natomiast bydło mleczne z czasem zlikwidowano. Po przejęciu gospodarstwa rolnik początkowo kupował warchlaki i prowadził tucz. W najlepszym okresie sprzedawał około 1200 tuczników rocznie. Z czasem jednak zmienił model produkcji.

– Zaczęliśmy szukać sposobu, żeby produkcja świń była bardziej opłacalna, bo sama sprzedaż tuczników po cenie skupu nie zawsze dawała gospodarstwu bezpieczeństwo finansowe – wspomina Krzysztof Mielczarek.

Liczba świń została dostosowana do możliwości własnego przetwórstwa. Celem nie było już maksymalne zwiększanie liczby tuczników. W ostatnich latach gospodarz ubijał około 770 świń rocznie.

Własne pola i pasze dla świń

Na 70 ha pól uprawiane są przede wszystkim kukurydza, pszenica, jęczmień i pszenżyto. Część zb...

Pozostało 90% tekstu
Dostęp do tego artykułu mają tylko Prenumeratorzy Tygodnika Poradnika Rolniczego.
Żeby przeczytać ten i inne artykuły Premium wykup dostęp.
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
17. październik 2026 12:02