Początki firmy sięgają połowy lat 90. Wojciech Marciniak z zawodu jest rzeźnikiem. Po ukończeniu szkoły pracował przez kilka lat z ojcem w lesie jako drwal. Dopiero po przeprowadzce do Kościana wrócił do wyuczonego zawodu. Najpierw jako pomocnik przy skupie żywca, później już bezpośrednio przy produkcji. Gdy właścicielka zakładu, w którym pracował, zamknęła działalność, wraz ze wspólnikiem zdecydowali się uruchomić własną firmę. Początkowo była to bardzo mała skala produkcji.
– Zaczynaliśmy od ubijania dziesięciu, piętnastu świń dwa, trzy razy w tygodniu. Wszystko budowało się stopniowo. Po trzech latach działalności przenieśliśmy się do Manieczek, gdzie wydzierżawiliśmy dawny zakład po kombinacie rolnym. Obiekt był w fatalnym stanie technicznym i wymagał kompletnej odbudowy – wspomina Marciniak.
Zakład modernizowano etapami, dostosowując g...
