Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Elektrycznie o mleczarstwie

Wiadomości Felietony
Data publikacji 24.11.2018r.

Niedawne Mleko-Expo – największą imprezę wystawienniczą branży mleczarskiej – zdominowały dwa tematy. Pierwszy to ceny masła. Mleczarze są zdania, że ten towar będzie tanieć. Ale naszym zdaniem, nie jest to oczywiste. Północna część Europy, gdzie produkuje się około 100 miliardów litrów mleka, ciągle odczuwa skutki letniej i jesiennej suszy. Rolnikom brakuje pasz objętościowych. Osiągają one bardzo wysokie ceny. Nie da się w tych warunkach produkować dużo i tanio. Ceny skupu mleka prędzej czy później muszą pójść w górę. A za nimi powinny nadążać ceny produktów.

Ceny masła sztucznie zbijane przez Fonterrę

r e k l a m a

Obecny spadek cen masła to efekt rynkowych spekulacji, a prym wiedzie w tych spekulacjach wielka nowozelandzka spółdzielnia Fonterra. Nowa Zelandia, produkując ponad 20 mld litrów mleka, jest największym eksporterem jego przetworów na świecie, bo ludności jest tam nieco ponad 4 mln. Fonterra, która przerabia 80% produkowanego w Nowej Zelandii mleka, poniosła po raz pierwszy w swojej historii stratę. Jej szefowie tłumaczą swoim udziałowcom, że przyczyniły się do tego m.in. wysokie ceny masła na świecie. Grają więc na zbicie jego cen, a efekt tej gry odczuwany jest w Europie i w Polsce. Na dodatek, aura sprzyja tamtejszym rolnikom i produkcja mleka rośnie. Sytuacja na światowym rynku będzie więc o tyle trudna, że drogie mleko z Europy będzie musiało konkurować z tanim surowcem z Nowej Zelandii. Czekają nas więc ciekawe czasy.

Nadchodzi kryzys?

Drugi temat, który zdominował mleczarskie targi, to spodziewany lawinowy wzrost cen energii elektrycznej. Dotknie to zakłady mleczarskie, bowiem nowoczesna produkcja przetworów mleczarskich wymaga bardzo dużo energii. Ale to nie wszystko. Najbardziej energochłonne w mleczarstwie jest oczyszczanie ścieków. Ten fakt, plus podwyżki cen paliw i gazu sprawi, że w 2019 r., jeżeli koniunktura rynkowa będzie średnia, to rentowność branży mleczarskiej spadnie poniżej 1 procenta. Przy gorszej koniunkturze ceny skupu mogą się kształtować na poziomie złotówki z niewielkim haczykiem za litr netto, co przy rosnących cenach energii może sprawić, że mleko przyniesie rolnikowi 90 gr/l, jak to było podczas ostatniego kryzysu w latach 2015–2016.

Polska opinia publiczna karmiona jest kolejnymi aferami. Polacy żyją od afery do afery i od marszu do marszu. Wcześniej podsłuchy, a ostatnio dyktafony rządzą naszą polityką. To wszystko odwraca uwagę Polaków od rzeczy ważnych. Rządzącym i części mediów wydaje się, że dobra koniunktura gospodarcza została nam dana na wyłączność i na zawsze. Telewizyjne programy informacyjne pełne są informacji o byłym już szefie Komisji Nadzoru Finansowego. Nikt nie przejmuje się wysokimi cenami paliw, a olej napędowy na niektórych stacjach kosztuje 5 złotych i 41 groszy. I tylko patrzeć, jak przed świętami pokona granicę 6 zł/l. Jakże śmiesznie przy tej cenie będzie wyglądało hasło z początku lat 90., gdy politycy zabiegający o chłopskie głosy mówili, że litr ropy powinien kosztować tyle co litr mleka. Premier Morawiecki i minister finansów powinni sobie zdawać sprawę z tego, że drogie paliwa wpędzą część rolników do szarej strefy paliwowej i żadne kontrole czy zwroty akcyzy za paliwo rolnicze tej tendencji nie zahamują.

ASF przenoszony w paszach

Na froncie walki z afrykańskim pomorem świń dawno nie było dobrych wiadomości i dziś też ich nie będzie. Jeden z największych producentów pasz w Chinach poinformował, że w jego paszach znalazły się komponenty skażone wirusem ASF. To oznacza, że choroba będzie się tam szerzyć jeszcze szybciej niż dotychczas. Zapewne dotrze też do innych azjatyckich krajów, w których konsumuje się wieprzowinę. Stanie się ona w perspektywie kilku lat dobrem luksusowym. W tej grze będzie wielu przegranych – przemysł paszowy, producenci zbóż i tuczników. Będzie tylko jeden wygrany – firma farmaceutyczna, która pierwsza wyprodukuje szczepionkę na ASF.

Krzysztof Wróblewski
Paweł Kuroczycki
redaktorzy naczelni
(Fot. Pixabay)

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a