r e k l a m a

Partner serwisu

Partner

Hodowla wyjęta spod prawa!

Wiadomości
Data publikacji 07.02.2017r.

Polscy rolnicy w wielu rejonach kraju nie mogą rozwijać produkcji zwierzęcej. Nie można powiedzieć, że ich prawa nie są przestrzegane. Niektórzy wójtowie i burmistrzowie uważają, że gospodarstwo chcące stawiać nowe budynki inwentarskie jest zwyczajnie wyjęte spod obowiązujących przepisów budowlanych. Mimo spełnienia rygorystycznych przepisów środowiskowych oraz dobrostanu zwierząt, uparcie i konsekwentnie nie wydają niezbędnych zezwoleń potrzebnych do uzyskania pozwoleń na budowę.

r e k l a m a

Nasz artykuł opublikowany w nr. 5/2017 „Chlewnia to nie armagedon” wywołał ogromne emocje. Redakcyjny telefon przez kilka dni prawie nie milkł. Dzwonili rolnicy z całego kraju, którzy nie tylko gratulowali nam tekstu, lecz również cieszyli się z powstania Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Obrony Praw Rolników i Producentów Rolnych. W artykule opisywaliśmy przyczyny powstania tej organizacji. Grupa producentów, w większości z Kujaw i Pomorza, postanowiła się zjednoczyć. Od lat nie mogą uzyskać pozwoleń budowlanych na budynki inwentarskie. Przyczyną są według nich kuriozalne i niedorzeczne protesty sąsiadów, którzy albo są rolnikami, lecz nie prowadzą produkcji zwierzęcej, albo też są mieszkańcami napływowymi, którzy na sielską wieś przenieśli się niedawno z dużych miast. Dla nich nawet chlewnia, która pozwala na prowadzenie produkcji na skromną skalę, jest przemysłowym obiektem wyłącznie degradującym środowisko.

Rolnicy z całego kraju informowali nas, że mają identyczne problemy jak producenci opisani w artykule. Żadne naukowe argumenty oraz analizy środowiskowe nie są bowiem w stanie przekonać mieszkańców wsi do tego, że chlewnia na 750 sztuk tuczników nie oznacza zagłady środowiska, a powstająca gnojowica nie spowoduje epidemii chorób zakaźnych i pasożytów.

Były też telefony z uwagami krytycznymi. W tekście przedstawiliśmy prawdziwe historie rolników. Nie ujawniliśmy danych osobowych, mimo to zdarzały się osoby, które stwierdziły, że przedstawione doświadczenia dotyczą ich wsi. Zażądano od nas także w trybie Prawa prasowego sprostowania. Napisaliśmy, że jednym z powodów powstania stowarzyszenia był konflikt w gminie Dobrcz, gdzie inwestorzy chcą wybudować kilka kurników. Nie opisywaliśmy tego sporu. Mimo to mieszkańcy uznali, że tekst był w nich wymierzony. Nic bardziej mylnego. Powołanie ogólnopolskiego stowarzyszenia nie oznacza, że są oni stroną w sporze.

Rolnicy nie mogą produkować

r e k l a m a

OSOPRiPR jest w fazie rejestracji, opracowywania statutu i wyłaniania władz. Mimo to już zaczęło działalność. W miniony wtorek wraz z Kujawsko-Pomorską Izbą Rolniczą w oddziale KP ODR w Przysieku zorganizowało debatę „Czy na polskiej wsi jest jeszcze miejsce dla nowoczesnego rolnictwa?”. Rolnicy zaprosili ekspertów z zakresu ochrony środowiska, ekonomiki rolnictwa, a także samorządowców, posłów i przedstawicieli resortów: rolnictwa, środowiska oraz infrastruktury. Chcieli zapytać reprezentantów administracji rządowej i samorządowej, czy mają jeszcze prawo do rozwijania produkcji zwierzęcej. Stowarzyszenie poprosiło, aby podczas debaty nasza redakcja pełniła funkcję moderatora dyskusji.

Do Przysieka przybyło prawie 300 rolników z całego kraju. Z pełną odpowiedzialnością możemy napisać, iż był to kwiat młodego polskiego rolnictwa. Producenci przedstawili kilka dramatycznych historii dowodzących, że są bez szans w starciu z bezwzględną urzędniczą machiną, która nie cofnie się przed niczym, jeśli mieszkańcy zaczną protestować przeciwko budowie nowych chlewni, obór czy kurników.

Wszyscy zgodnie podkreślali, że nie chcą budować przemysłowych obiektów na kilka tysięcy sztuk zwierząt. Pragną postawić obiekty dające im szanse na przetrwanie gospodarstw i poprawę ich rentowności.

– Prawo obowiązujące jest wielce niedoskonałe i nie funkcjonuje. Organy pierwszej, a potem drugiej i trzeciej instancji, przez magiel których rolnicy muszą przejść, robią sobie w zasadzie z tego prawa spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością – opowiadał Michał Smentoch, producent trzody z Kaszub.


– Jako dowód mogę przytoczyć uzasadnienie Sądu Administracyjnego w Gdańsku, który inwestycję na 98 macior w cyklu zamkniętym (109 DJP) uznał za „wielkoprzemysłowy kombinat chowu trzody chlewnej”, gdzie zwierzęta utrzymywane w systemie bezściołowym bez możliwości rycia w oborniku będą chore. „Dopiero” 9 lat prowadzę procedurę uzyskania warunków zabudowy w jednej z gmin. W drugiej, gdzie też chcę postawić chlewnie, idzie ekspresowo. Procedury załatwiam „tylko” 4 lata. Obie sprawy są na tym samym etapie rozpatrywania przez Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie – ironizował rolnik.

Ekologiczne tuczniki

Na jego terenie obowiązywał miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który zakładał zabudowę rolniczą z niezbędną infrastrukturą. Miejsce wręcz wymarzone do budowania chlewni.

– Inwestycja na 275 macior w cyklu otwartym, na 113 DJP, została uznana przez Sąd Administracyjny w Gdańsku za „zbyt potężną, aby spełnić słownikową definicję zabudowy zagrodowej”. To są cytaty z oficjalnych wyroków sądów. Dodam, że obie inwestycje uzyskały pozytywne oceny Inspekcji Ochrony Środowiska. Prawo, które obowiązuje, nie działa. Chroni fałszywy interes protestujących, których nikt nie weryfikuje. Ich argumenty, najbardziej nawet absurdalne, nie są sprawdzane. To, co mówią, nie jest prawdą. Rolnicy stają się ofiarami szkalowań, kłamstw, oskarżeń kompletnie zmyślonych – wymieniał Smentoch.

 


Rolnik opowiadał, że jest prezesem grupy producentów trzody chlewnej, której żywiec jest rozchwytywany przez zagranicznych kontrahentów.

– Nasze, rzekomo wielkoprzemysłowe, gospodarstwa są definiowane jako „truciciele faszerujący złą paszą zwierzęta”. Mimo to większość ich sprzedajemy do Włoch, Chorwacji i na Węgry, gdzie w kuluarowych rozmowach te zwierzęta są uznawane za produkowane niemalże według standardów gospodarstw ekologicznych. Mam znajomego hodowcę w Holandii, opowiadałem mu o problemach polskich rolników. Poklepał mnie po ramieniu i powiedział: „Nie przejmuj się, Michał, my wam żywności naprodukujemy” – zakończył swoje wystąpienie rolnik.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody