Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Sąd Apelacyjny zmusił koło łowieckie do wypłaty odszkodowania

Wiadomości Interwencje
Data publikacji 11.04.2018r.

Niektóre koła łowieckie szukają różnych sposobów, aby nie wypłacić odszkodowania rolnikowi za szkody wyrządzone w uprawach przez zwierzynę łowną. Jednym ze sposobów jest wykorzystanie jednego z przepisów prawa łowieckiego. Na jego mocy rolnik nie dostanie odszkodowania, jeśli uprawa była prowadzona z rażącym naruszeniem zasad agrotechnicznych. O mocy tego prawa przekonał się rolnik spod Koszalina, któremu koło nie chciało wypłacić 114 tys. zł odszkodowania za straty w rzepaku.

Koła łowieckie nie wypłacają odszkodowania ze względu na „rażącego naruszenia zasad agrotechnicznych”

Art. 48 pkt. 6 Prawa łowieckiego określa, że odszkodowanie za szkody łowieckie nie przysługuje za straty wyrządzone w uprawach rolnych założonych z rażącym naruszeniem zasad agrotechnicznych. Jednak co to dokładnie oznacza i na jakiej podstawie można stwierdzić, że dana uprawa była prowadzona rażąco źle? Ustawodawca już tego nie zdefiniował.

r e k l a m a



Według Witolda Genderki, adwokata ze Śremu specjalizującego się w szkodach łowieckich, część kół łowieckich wykorzystuje ten zapis prawa łowieckiego, aby uniknąć wypłacenia odszkodowania rolnikom za szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę.

Czasem zdarza się, że osoba odpowiedzialna w kole łowieckim za szacowanie szkód łowieckich stwierdzi na przykład, że obsada rzepaku jest zbyt niska, czyli jego zdaniem był źle nawożony lub siew został wykonany za szybko czy za późno. To jest dla niektórych przedstawicieli kół podstawa do stwierdzenia, że uprawa była prowadzona z „rażącym naruszeniem zasad agrotechnicznych” – informuje Witold Genderka.

Rolnik domagał się 114 tys. złotych odszkodowania za szkody łowieckie

Taka sytuacja spotkała rolnika z woj. zachodniopomorskiego, który domagał się od koła łowieckiego odszkodowania za szkody łowieckie w wysokości niemal 114 tys. złotych. Straty powstały na ponad 22 ha plantacji rzepaku ozimego w wyniku żerowania saren i jeleni. Koło łowieckie nie chciało zapłacić odszkodowania, powołując się przy tym na art. 48 ust. 6 Prawa łowieckiego i rzekomo katastrofalny stan plantacji.

Koło łowieckie wskazywało, że rolnik dopuścił się „rażącego naruszenia zasad agrotechnicznych” z kilku powodów, m.in. zbyt krótkiej przerwy między orką a siewem rzepaku, użycia zbyt dużej ilości nasion do siewu, nieodpowiedniego przyorania słomy, niewłaściwego użycia herbicydu. Przedstawiciele koła łowieckiego wskazywali także, że rolnik założył plantację rzepaku na glebach o słabej klasie.

Na nieszczęście dla rolnika, część z tych zarzutów potwierdził także biegły powołany przez Sąd Okręgowy w Koszalinie. Biegły stwierdził, że słoma po życie, które wcześniej rosło na tym polu powinna być przyorana 2-krotnie, a była tylko raz. Na dodatek biegły uznał za błąd posianie rzepaku już w 6–7 dni po orce, podczas gdy rolnik powinien to zrobić dopiero po 3–4 tygodniach. W opinii biegłego, gospodarz użył także zbyt szybko herbicydu. Te czynności miały spowodować zbyt dużą presję ze strony chwastów oraz przyczynić się do zmniejszenia obsady roślin. W swojej opinii biegły uznał te czynności za rażące odstępstwo od zasad prawidłowej uprawy rzepaku. A Sąd Okręgowy w Koszalinie na tej podstawie oddalił pozew rolnika przeciwko kołu.



  • – To na kole łowieckim ciąży obowiązek udowodnienia, że rolnik w rażący sposób naruszył zasady agrotechniczne przy danej uprawie – mówi Witold Genderka, adwokat ze Śremu specjalizujący się w szkodach łowieckich

Odwołanie od decyzji o niewypłaceniu odszkodowania za straty w uprawach

Rolnik złożył apelację od wyroku i o pomoc prawną poprosił Witolda Genderkę.

Rolnik, mój klient zdecydował się na apelację, ponieważ uważał, że opinia biegłego opiera się na technice z dawnych lat, podczas gdy na części swojej plantacji gospodarz zastosował technologię bezorkową w uprawie rzepaku – informuje adwokat ze Śremu.

We wniosku wskazano także, że koszaliński sąd przyjął zbyt szeroką wykładnię art. 48 ust. 6 Prawa łowieckiego i nie uwzględnił w postępowaniu dowodowym dodatkowych czynników wpływających na stan plantacji, w tym zadeptywania roślin przez dziką zwierzynę, ponadprzeciętnych opadów w tym okresie, co mogło zminimalizować działanie herbicydu.

Sąd Apelacyjny w Szczecinie, który zajął się tą sprawą, postanowił przesłuchać biegłego, który wydał opinię dla koszalińskiego sądu, a takie przesłuchania biegłych w sądzie drugiej instancji, nie są zbyt częstą praktyką.

Podczas przesłuchania biegły nie był już tak kategoryczny w swoich opiniach – mówi Witold Genderka.

W czasie rozprawy przed Sądem Apelacyjnym biegły przyznał, że chociaż zabiegi agrotechniczne pod tę uprawę rzepaku odbiegały od wzorcowych, to jednak nie miały charakteru dyskwalifikujących uprawę. Na tej podstawie Sąd Apelacyjny w Szczecinie zmienił wyrok i zasądził odszkodowanie dla rolnika od koła łowieckiego. Choć było ono znacznie niższe niż to, którego domagał się gospodarz.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a