Zwierzyna państwowa, straty rolnicze

Zwierzyna państwowa, straty rolnicze

Dziki, sarny, jelenie, bobry, łosie, od lat w różnym stopniu uprzykrzają życie rolnikom z gminy Siennica Różana i Kraśniczyn. Wprawdzie dzięki wymuszonej przez rolników współpracy z myśliwymi udało się ograniczyć szkody wyrządzane przez dziki, ale prawdziwą plagą stają się łosie, sarny i bobry. Sytuację utrudnia fakt, że odpowiedzialność za różne gatunki dzikich zwierząt ponoszą różne instytucje.

r e k l a m a

Na terenie obu gmin funkcjonuje Koło Łowieckie „Szarak” i na niewielkim obszarze KŁ „Jarząbek”. W rejonie dominuje produkcja roślinna – głównie kukurydza, rzepak i pszenica, ale jest też wyka i soja. Rolnicy ironizują, że każdy gatunek zwierzyny znajdzie coś dla siebie.

Odszkodowania nie wynagrodzą strat

Adam Grzesiuk z Chełmca (gm. Kraśniczyn), razem z synami uprawia 180 ha.

– Na Kolonii Chełmiec widziałem jednorazowo 10 łosi. Tam są stare sady i zaniedbane łąki po gospodarzach, którzy wynieśli się w latach 70. – opowiada. – Tereny zdziczały i zwierzyna buszuje jak chce, a stamtąd przenosi się na nasze pola w gminach Siennica Różana, Kraśniczyn i Krasnystaw. Wchodzi też na młodniaki zasadzone w ramach zalesienia. Gołym okiem widać, że populacja łosi rośnie.

Adam Grzesiuk jest w trakcie przygotowywania dokumentów związanych z zalesieniem części gruntów. Zgodnie z wymogami, od których zależy dotacja UE, ma obowiązek ogrodzenia pól 2-metrową siatką, jednak stwierdza, że dla łosi nie stanowi ona żadnej przeszkody.

– Chciałbym zaznaczyć, że nie chodzi nam o odszkodowania, ale o to, żeby uprawy nie były niszczone – mówi. – Zimą zwierzyna łowna niszczy młode drzewka, w okresie wegetacji roślin, dosłownie wszystko. Po posianiu kukurydzy w ciągu paru dni ziarno jest już wybrane, a sieję ją na długości 4,5 km. Jak tego dopilnować przed dzikami? Poza tym odszkodowania, jakie dostajemy, nijak się mają do strat. Muszę jednak przyznać, że w ubiegłym roku po naszych wielokrotnych monitach w KŁ „Szarak” sytuacja z dzikami poprawiła się. Wcześniej nie mieli czasu na szacowanie szkód, robili to niesolidnie. W 2011 r. ocenili straty w uprawach na 3 %, a według mnie było 70%. Wygoniłem ich wtedy z pola.

– Zdarzało się, że wkurzeni rolnicy w końcu wyrzucali myśliwych ze swoich gruntów – mówi Tadeusz Korkosz z Siennicy Królewskiej Dużej, który na 80 ha uprawia kukurydzę, rzepak, pszenicę i soję. – KŁ „Szarak” zwiększyło odstrzały dzików, jednak rozpleniły się inne gatunki zwierząt – sarny, jelenie, łosie i bobry. Poza tym przechodzą z terenów sąsiadujących z naszymi gminami, bo zwierzyna łowna nie widzi granic. Łosie żrą i depczą rzepak, uszkadzają nowo nasadzone młodniki. Bobrom wystarczy mała rzeczka czy rów melioracyjny, żeby pola były zalewane.

Piotr Ślusarczyk z Woli Siennickiej jeszcze niedawno miał 28 krów. Podstawę żywienia zwierząt stanowiła kukurydza. Dziki zdecydowały o tym, że stado zostało zlikwidowane.

– 4 lata walczyliśmy z KŁ „Szarak” i coś się udało wywalczyć. Skończyły się przynajmniej teksty: „Po coś nasiał kukurydzy”. Jednak teraz dużo strat robią chociażby bobry, które się rozpleniły w starorzeczu Wieprza – stwierdza. – Tam, gdzie kiedyś były łąki, teraz rosną łoziny.
Jeśli chodzi o szacowanie strat, rolnicy mówią jednym głosem. Uważają, że wójt powinien powołać niezależną komisję, która szybko by je oceniała. Jest to o tyle ważne, że producenci mieliby czas, żeby przesiać pola i coś jeszcze z nich zebrać. Oceniają, że populacja zwierzyny łownej w ich rejonie 3-krotnie przekracza możliwości wyżywienia jej w naturalnych warunkach. Są zdania, że działania sąsiadujących ze sobą kół łowieckich powinny być skoordynowane.

– W przeciwnym razie albo rolnictwo, albo łowiectwo – komentuje Tadeusz Korkosz.

– Trudno mi ocenić, czy się zmniejszyła populacja dzików, ale na pewno wreszcie zmieniło się podejście szacujących szkody – stwierdza Adam Dudzik z Siennicy Różanej, który na 30 ha uprawia kukurydzę, pszenicę i rzepak. – Zobaczymy co przyniesie wiosna. Ostatnio w moim rejonie mamy największy problem z sarnami, których zrobiło się bardzo dużo i które wyrządzają szkody w rzepaku. Do tego dochodzą łosie i bobry. Na wschodzie Polski zwierzyna łowna ma doskonałą stołówkę. Łagodne zimy, brak naturalnej selekcji i zbyt opieszałe działania kół łowieckich i innych instytucji powodują, że robi się tu skansen. Jesteśmy zakładnikami dzika, jelenia, sarny, łosia i bobra.

– Na pewno lepiej jest z dzikami, jednak stało się to po wielokrotnych rozmowach z myśliwymi i wysłaniu wielu pism do wielu urzędów. Teraz walczymy z problemem łosi i saren, których populacja bardzo wzrosła – mówi Andrzej Mochniej z Siennicy Różanej, który uprawia kukurydzę, zboża i rzepak.

Andrzej Korkosz, który na 50 ha uprawia zboża, kukurydzę, rzepak i buraki stwierdza, że w porównaniu z 2013 r. sytuacja z dzikami się poprawiła, ale…

– Pojawiło się dużo więcej saren, które niszczą głównie rzepak, łosi buszujących, między innymi, w kukurydzy, bobrów – stwierdza. – Z jednej strony należy się cieszyć, bo to oznacza, że mamy czyste środowisko, ale z drugiej – płacimy podatki od tych pól i chcielibyśmy z nich żyć. Żadne odszkodowania nie wynagrodzą nam strat.

Współpraca się opłaca

Po kilkuletnich potyczkach z KŁ „Szarak”, w sierpniu 2015 r. rolnicy otrzymali informację, że w związku z możliwością wystąpienia szkód powodowanych przez dziki, szczególnie w uprawach kukurydzy, koło wnioskuje o współpracę w zabezpieczeniu gruntów. Proponuje przekazanie elektryzatorów, środków odstraszających i umieszczenie ambon wewnątrz upraw celem odstrzałów dzików.

W grudniu 2015 r. rolnicy Gminy Siennica Różana proszą o interwencję w sprawie szkód łowieckich Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Chełmie. Zarzucają kołu „przepędzanie dzików z pola na pole” i wnioskują o większy odstrzał w celu zmniejszenia populacji.

W grudniu 2015 r. Starostwo Powiatowe w Krasnymstawie informuje KŁ „Szarak”, że do urzędu wpłynęła skarga mieszkańców gminy Siennica Różana na sposób prowadzenia gospodarki łowieckiej prowadzący do wzrostu populacji dzików i braku działań zmierzających w kierunku ochrony upraw. Starostwo zwróciło się z prośbą o nasilenie działań zmierzających do ograniczenia populacji dzików, skuteczniejszego zabezpieczenia upraw przed szkodami oraz szacowania szkód i wypłacania odszkodowań zgodnie z obowiązującymi aktami prawnymi.

Skargę rolnicy wysłali też do Łowczego Okręgowego PZŁ w Chełmie. Ten prosi KŁ „Szarak” o pilne wyjaśnienie sprawy. Na początku stycznia 2016 r. mieszkańcy gminy Siennica Różana proszą o interwencję również Departament Rolnictwa i Środowiska w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie.

Również w styczniu 2016 r., producenci zwrócili się z prośbą o pomoc do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. Dotyczyła ona wzrastającej populacji dzików i saren.




KŁ „Szarak” w piśmie do Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Krasnymstawie wyjaśnia, że zostały założone poletka zaporowe przeznaczone dla dzików, wyznaczone nocne dyżury myśliwych na uprawach, budowane są lekkie ambony, przekazane zostały elektryzatory, armatki hukowe i sznury hukowe. Informuje również, że w sezonie łowieckim 2015/2016 prowadzony jest intensywny odstrzał dzików, co spowodowało spadek ich populacji.

Plany na przyszłość

– Plany dotyczące odstrzałów zwierzyny łownej sporządzane są na okres od października do września następnego roku. Zestawienia dotyczące polowań na lata 2016/2017 już otrzymaliśmy – mówi Lena Maj z Urzędu Gminy w Siennicy Różanej. – Zgodnie z sugestiami rolników zwiększono odstrzał dzików a koło bardziej przykłada się do szacowania szkód. Stało się tak po wielu spotkaniach rolników z myśliwymi. Obecnie nie mamy skarg na szkody wyrządzane przez dziki. Utrudnieniem jest to, że różne gatunki zwierząt podlegają różnym instytucjom. Za dziki odpowiadają koła łowieckie. O odszkodowanie za łosie trzeba zwracać się do Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie.

– Przynajmniej na razie problem z nadmierną populacją dzików na terenie naszej gminy został rozwiązany – mówi Leszek Prokura, wójt gminy Siennica Różana. – Ostatnio dużo szkód powodują bobry. Zwróciliśmy się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie i dostaliśmy pozwolenie na ich częściowy roczny odstrzał – 20 rocznie na 3 lata. Wiemy, że wzrasta pogłowie saren, ale na razie nie było próśb o interwencję. Jelenie pokazały się na naszym terenie 3 lata temu. Prawdopodobnie zaczęły migrować z sąsiednich obwodów łowieckich. KŁ „Szarak” dostało zgodę na odstrzał trzech sztuk. Pod koniec kwietnia br. na Walnym Zgromadzeniu KŁ „Szarak”, po przeprowadzeniu inwentaryzacji, ma podjąć decyzję o planie odstrzałów.

Joanna Zwolińska

Zainteresował Cię ten artykuł?
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii