r e k l a m a

Partner serwisu

Warzywa i owoce wpływają na dobre samopoczucie

Wieś i Rodzina Zdrowie
Data publikacji 07.01.2018r.

Chcesz być szczęśliwa? Zadbaj o jelita. Chcesz być zadowolony? Dostarcz tym jelitom owoców i warzyw. A one, dogadawszy się z zamieszkującymi tam bakteriami, sprawią, że będziemy zdrowsi. I zadbają o nasz dobry nastrój.

Ile powinniśmy jeść owoców i warzyw? Niewielu z nas o tym wie. Badania pokazują, że jedynie co dwudziesty z nas ma świadomość, jaką rolę odgrywają one we wspieraniu naszego zdrowia. Ale dlaczego owoce i warzywa są takie ważne? Że zawierają minerały i witaminy, to wiadomo od dawna. Ale w owocach i warzywach tkwi jeszcze jeden potencjał. Otóż, jak czytamy w materiałach kampanii „Warzywa i owoce na szczęście”, przyczyniają się one do lepszego samopoczucia. Jak to robią? Zawierają substancje zwane prebiotykami. Te z kolei wpływają na pracę jelit, a to właśnie jelita są najważniejszym organem w procesach zapewniających nam stan zadowolenia i szczęścia.

r e k l a m a



Flaczki z uczuciami

Mówi się czasem, że jelita to drugi mózg, a czasem nawet – że pierwszy. To znaczy reagujący nawet szybciej. Jelita kojarzy się też z tzw. intuicją, czyli przeczuwaniem bardziej niż wiedzą. I coś w tym jest. Z doświadczenia wiemy, że czasem zanim zdążymy coś dobrze zauważyć albo wyświetlić sobie w głowie, już od chwili czujemy dyskomfort w jelitach. Jeszcze nie bardzo wiemy, czego się boimy, a one już nam dają znać o strachu silniejszymi skurczami. A motyle w brzuchu, kiedy jesteśmy zakochani? To także dowód na to, że jelita mają sporo wspólnego z mózgiem.

Jelita – drugi mózg

Ma to swoje uzasadnienie naukowe. Dr Anthony Komaroff z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Harvarda w Stanach Zjednoczonych wyjaśnia, że mózg i jelita to najlepsi kumple. Komunikują się poprzez tzw. Jelitowy Układ Nerwowy (zwany także „drugim mózgiem”). Ale jelita nie tylko są świetnie skomunikowane z mózgiem. Jest jeszcze tak, że komórki nerwowe (tzw. neurony) w jelitach mają identyczną budowę jak te, które tworzą korę mózgową. Wypada też nadmienić, że tych neuronów w jelitach jest aż 100 milionów. Mniej niż w mózgu, ale więcej niż w rdzeniu kręgowym.



  • Warzywa i owoce pełne są nie tylko witamin i minerałów, ale też prebiotyków – substancji służących dobrym bakteriom w naszych jelitach. Karmmy je dobrze dla lepszego nastroju

Kiedy coś nam grozi, jelitowy układ nerwowy reaguje bardzo szybko, informując nas o tym nawet szybciej niż mózg. Układ ten kontroluje szczelność i przepuszczalność bariery ochronnej jelit, chroniąc w ten sposób przed mikroorganizmami.

Dobrze, ale jaki to ma, u licha, związek ze szczęściem? – zapyta ktoś.

Szczęście z bakterii

Pewnie gdzieś słyszeliście takie słowo jak serotonina. To substancja chemiczna produkowana przez mózg i z nim głównie kojarzona. Nazywana jest „hormonem szczęścia”. Przez wielu naukowców jest uważana za substancję utrzymującą w równowadze nasz nastrój. Uważa się też, że jej niedobory w układzie nerwowym przyczyniają się do stanów depresyjnych. Leki przeciwdepresyjne mają właśnie za zadanie podtrzymywać odpowiednią jej ilość. Otóż niemal cała produkcja owej serotoniny – od 80 do nawet 90% – ma miejsce właśnie w jelitach! Wcale nie w mózgu, ale w tych niemal sześciu metrach naszych cennych wnętrzności.

Serotonina, która jest też hormonem, produkowana jest przez trzy rodzaje komórek jelit – komórki odpornościowe, nerwowe i tzw. enterochromatofilne. Ale te ostatnie potrzebują pomocy do tej produkcji – potrzebują bakterii probiotycznych. Dlatego w podtrzymywaniu dobrego nastroju tak ważne jest zadbanie o bogatą i sprawną florę bakteryjną jelit. A ona będzie sprawna, jeśli dobrze ją „nakarmimy”. Pokarmem dla niej najlepszym są właśnie prebiotyki, których dużo znajdziemy w surowych warzywach i owocach.

Według innych badań, bakterie rodzaju Lactobacillus i Bifidobacterium zwiększają aktywność jednego z neuroprzekaźników (GABA), którego niedobór pogarsza samopoczucie, a nawet może powodować depresję. Bakteriom jelitowym, czyli probiotykom, zawdzięczamy podwyższenie poziomu m.in. serotoniny i dopaminy oraz – w pewnym stopniu – prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego – podkreśla Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska, specjalistka ds. żywienia, ekspert kampanii „Warzywa i owoce – na szczęście”.

Dokarm prebiotykiem

Z drobnoustrojami w naszych jelitach najczęściej się dogadujemy. Większość z nich nam służy. Gdy jednak równowaga ta zostanie zaburzona (np. przez niesłużącą im dietę lub niektóre antybiotyki), zaczynają się problemy, jak bóle i wzdęcia brzucha, ale także osłabienie odporności, alergie i schorzenia skórne, a nawet uczucie zmęczenia.

Wyobraźmy sobie, jak to jest być bakterią jelitową: żyje się w metropolii o łagodnym klimacie (37°C), którą zamieszkuje ponad miliard mieszkańców tysiąca różnych gatunków w jednej kropli! Codziennie przejeżdża tędy wielu „nowych”, którzy chcieliby zostać na dłużej, jednak nie jest łatwo się tu „zaczepić”. Ponieważ miejsce jest przytulne, mieszkańcy strzegą granic przed nieprzyjaciółmi, w wolnym czasie produkując witaminy (biotynę i kwas foliowy) i rozkładając substancje odżywcze. Jest tu też grupa rzezimieszków, lecz stanowią mniejszość i raczej nie są szkodliwi. Zdarzają się również okresy głodu, które przypadają na wakacje pod namiotem i obiady z zup w proszku. Warto zadbać o ekosystem naszych jelit. Zyskamy lepszą odporność i samopoczucie oraz utrzymamy szczupłą sylwetkę – zapewnia Aleksandra Stasiewicz, lekarz internista, druga z ekspertek kampanii.

Prebiotyki znajdziemy w zielonym groszku, soczewicy, białej fasoli, karczochach, porze, cebuli, czosnku, cykorii i szparagach. A gotowe pożyteczne bakterie – w kiszonkach.

Karolina Kasperek

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a