Advertisement

Partners

Kołodziejczak: teraz widać, jak ważne jest bezpieczeństwo żywnościowe Polski

Kołodziejczak: teraz widać, jak ważne jest bezpieczeństwo żywnościowe Polski
Wiadomości
Published date 03.03.2022r.

Wojna w Ukrainie zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu Europy. O tym, jakie działania powinien podjąć rząd, by zwiększyć produkcję rolną w Polsce i zapewnić jej obywatelom jedzenie rozmawiamy z Michałem Kołodziejczakiem, liderem AGROunii.

Advertisement

Kamila Szałaj: Temat bezpieczeństwa żywnościowego w kontekście wojny w Ukrainie zaczął być szalenie istotny. Wszak Ukraina i Rosja odpowiadają łącznie za 30 proc. światowego eksportu pszenicy! A w obecnej sytuacji ziarno to nie wyjedzie z portów. Wyżywienie świata będzie więc trudniejsze. 

Michał Kołodziejczak: Trzeba zrobić wszystko, by bezpieczeństwo żywnościowe nie było zagrożone. Pojawią się problemy w dostawie niektórych produktów, dlatego dziś należy szybko reagować. Ja mam duży żal o to, że gdy AGROunia przez trzy lata mówiła o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego, rządzący nie brali tego na poważnie, tylko zasłaniali się rosnącym eksportem produktów rolnych i spożywczych z Polski. No na litość, przecież na eksport idzie żywność już przerobiona, to są już drogie towary o wysokiej jakości. Więc po pierwsze stąd tak duża wartość eksportu – to już nie są surowce, a po drugie produkty te nie mają wpływu na bezpieczeństwo żywnościowe Polaków. Dziś niestety budzimy się w nowej rzeczywistości. Dziś trzeba się ostro brać do pracy i zapewnić Polakom jedzenie. 

- To jest bardzo trudne wyzwania, tym bardziej, że rolnictwo polskie, ale i europejskie jest pogrążone od wielu miesięcy w ogromnym kryzysie. Jak rolnicy mają produkować żywność, skoro nie stać ich na nawozy, paliwo czy pasze? 

- To prawda, polskim rolnikom trzeba w tym zakresie niezwłocznie pomóc. Należą im się także ogromne podziękowania, bo mimo wielu niepowodzeń i kłód rzucanych pod nogi przez kolejne rządy, nadal zajmują się produkcją rolną. Słyszeliśmy od wielu osób podczas strajków, że skoro tak nam źle na roli, to powinniśmy się przebranżowić. Gdybyśmy ich posłuchali i faktycznie zmienili zawód, to skąd dziś importowalibyśmy żywność? Przecież nie z Ukrainy… Wojna dobitnie pokazała, że w tym momencie nie ma nic ważniejszego od zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego. Teraz jeszcze bardziej niż w pierwszych przy falach pandemii widać, że łańcuchy dostaw żywności mogą zostać zerwane z dnia na dzień. Zresztą AGROunia od lat powtarza, że nieudolna polityka rolna doprowadzi do tego, że niebawem nikt nie będzie pytał „za ile”, tylko „czy masz jedzenie”. 

- Jak więc polski rząd powinien przygotować się na produkcję żywności w trudnych warunkach ekonomicznych i geopolitycznych?

- Przede wszystkim państwo powinno tworzyć rezerwy nawozów i paliw. Nawet nie na ten sezon, ale na kolejne. Rolnicy powinni też mieć możliwość zakupu 5 czy 10 tysięcy litrów paliwa z dłuższym terminem płatności. Bardzo ważna jest też dywersyfikacja rolnictwa. Nie chodzi o to, żeby rolnicy mieli tylko po jednej krówce i śwince, ale by ich gospodarstwa były towarowe i rozproszone w całym kraju. 

- To co Pan mówi stoi w zupełnej sprzeczności z założeniami Zielonego Ładu. Czy wojna w Ukrainie nie powinna skłonić Komisji Europejskiej do natychmiastowego odłożenia prac nad zazielenianiem rolnictwa?

- Oczywiście, że UE powinna zrezygnować z wprowadzania Zielonego Ładu w obecnym kształcie – jego założenia trzeba wraz z rolnikami i konsumentami z całej Europy przemyśleć. Ale mam taką obawę, że KE nie będzie zdolna wykazać się elastycznością, w tym uwzględnieniem kosztów społecznych i będzie chciała jeszcze bardziej przyspieszyć te prace, by jak najszybciej uniezależnić się od rosyjskiego gazu i paliw.

Całą rozmowę przeczytasz w najnowszym, 11 numerze Tygodnika Poradnika Rolniczego.  Zamów prenumeratę.

Advertisement

Advertisement

Advertisement