Rolnictwo miał we krwi, choć nie wychował się w gospodarstwie
W dniu swoich 15. urodzin Mateusz Studenny może pochwalić się czymś, czego wielu rolników dopiero się dorabia – własnymi uprawami, doświadczeniem przy maszynach i jasno określonym celem na przyszłość. Co ciekawe, jego droga na wieś zaczęła się nie w rodzinnym gospodarstwie, ale od dziecięcej ciekawości.
Chłopiec wychował się w mieście, ale od najmłodszych lat ciągnęło go do maszyn, ziemi i pracy na roli. Ogromny wpływ mieli na niego dziadkowie. Dziadek przez lata pracował przy produkcji roślinnej – uprawiał m.in. tytoń, zboża i buraki, a babcia zaszczepiła we wnuku zamiłowanie do warzyw.
– To właśnie dziadek miał ogromny wpływ na zainteresowanie Mateusza maszynami rolniczymi, naprawami i pracą w gospodarstwie. Z kolei babcia zaraziła go pasją do uprawy warzyw – opowiadają rodzice.
Wszystko zaczęło się od małego ogródka
Pierwszy „kawałek pola”, za który odpowiadał sam, miał niewielki rozmiar, ale dla Mateusza był początkiem prawdziwej przygody z uprawą.
Dla wielu dzieci byłaby to tylko zabawa. Mateusz szybko pokazał jednak, że traktuje rośliny i ich pielęgnację bardzo poważnie. Obserwował wzrost warzyw, uczył się podstaw uprawy i chciał wiedzieć coraz więcej.
– Bardzo szybko okazało się, że traktuje to niezwykle poważnie. Chętnie uczył się uprawy roślin, obserwował ich wzrost i z ogromnym zainteresowaniem poznawał tajniki ogrodnictwa – wspomina mama.
Od małego zaglądał do garażu
Drugim światem Mateusza był garaż. To właśnie tam spędzał wiele godzin z tatą i dziadkiem, przyglądając się naprawom. Interesowało go, jak działają maszyny, dlaczego coś się psuje i jak można to naprawić.
Już jako mały chłopiec próbował sam konstruować różne rzeczy. Mając około sześciu lat wykonał z drewna ręczną młocarnię oraz prasę do słomy.
Dla rodziny było jasne, że nie jest to chwilowa fascynacja.
Wakacje spędzał przy pracach polowych
Wolny czas zamiast odciągać nastolatka od rolnictwa, jeszcze bardziej go do niego przybliżał. Wizyty u dziadków oznaczały kolejne godziny obserwowania pracy w gospodarstwie. Zadawał pytania i próbował zrozumieć każdy etap produkcji.
– Jeśli czegoś nie wiedział, sam szukał informacji i poszerzał swoją wiedzę – mówią rodzice.
Własne uprawy i pierwsze doświadczenia młodego rolnika
W pewnym momencie samo obserwowanie pracy innych przestało mu wystarczać. Chciał sprawdzić, czy potrafiłby zadbać o własny kawałek produkcji. Wybrał cebulę. Z czasem dołączyły również ogórki oraz własne stado około 30 kur.
– Rolnictwo jest dla niego czymś więcej niż zainteresowaniem, to sposób na życie i marzenie, które konsekwentnie realizuje każdego dnia – podkreśla mama.
Młody rolnik szybko przekonał się również, że praca na roli wymaga cierpliwości.
Grad zniszczył część plonu, ale się nie poddał
Jednym z najtrudniejszych momentów było gradobicie, które uszkodziło część jego upraw cebuli. Dla wielu osób taka sytuacja mogłaby oznaczać zniechęcenie. Mateusz potraktował ją jako kolejne wyzwanie. Codziennie sprawdzał rośliny, pielęgnował je i próbował uratować to, co jeszcze było możliwe.
Dzięki jego pracy część plonu udało się zachować.
Ursus C-360 – ciągnik, który buduje jego marzenia
Największą pasją Mateusza pozostają maszyny rolnicze. Szczególne miejsce zajmuje Ursus C-360, czyli model dobrze znany z gospodarstwa dziadka. Ursus stał się jego największym projektem. Od kilku lat krok po kroku przywraca maszynę do życia. Każdą zaoszczędzoną złotówkę przeznacza na kolejne elementy potrzebne do odbudowy maszyny.
– Większość prac wykonuje sam z ogromnym zaangażowaniem, cierpliwością i chęcią nauki. Kiedy czegoś nie wie, podpyta tatę lub dziadka, ale zawsze stara się zrobić wszystko własnymi siłami – mówi mama.
Do tej pory przeznaczył na remont około 5000 zł własnych oszczędności. Największymi wyzwaniami były m.in. montaż łożyska igiełkowego w wałku sprzęgłowym oraz założenie nowej kabiny. W przyszłości planuje jeszcze remont skrzyni biegów.
Pasja, która wyróżnia, ale nie oddziela od rówieśników
Choć zainteresowania Mateusza są inne niż u wielu nastolatków, nigdy nie spotkał się z odrzuceniem. Jego koledzy z zaciekawieniem obserwują, jak rozwija swoje uprawy i odnawia Ursusa.
– Rówieśnicy nigdy nie wyśmiewali jego zainteresowań. Wręcz przeciwnie – wielu z nich z zaciekawieniem obserwuje jego postępy przy remoncie Ursusa i prowadzeniu własnych upraw – podkreślają rodzice.
Mateusz nie jest jednak tylko młodym pasjonatem rolnictwa. Jak każdy nastolatek ma również inne zainteresowania. Lubi wędkowanie, a wolne chwile spędza także na motocyklu crossowym KTM. Nawet wtedy często zwraca uwagę na pola, pracujące maszyny i gospodarstwa w okolicy.
Myśli o nowoczesnym gospodarstwie
Mateusz nie marzy tylko o dawnym rolnictwie. Interesują go również nowe technologie i rozwiązania stosowane we współczesnych gospodarstwach. Śledzi informacje o maszynach, sposobach produkcji i rozwoju rolnictwa. Szczególnie bliska jest mu uprawa cebuli, z którą chciałby związać przyszłość.
– Chętnie śledzi nowinki dotyczące maszyn rolniczych i sposobów produkcji warzyw – mówią rodzice.
100 hektarów i własne gospodarstwo
Po ukończeniu szkoły podstawowej Mateusz planuje naukę w technikum na kierunku mechanik pojazdów samochodowych. Jego cel jest ambitny – stworzyć gospodarstwo od podstaw.
Marzy o około 100 hektarach ziemi, specjalizacji w produkcji cebuli i nowoczesnych maszynach. Szczególne miejsce w jego planach zajmuje wymarzony ciągnik John Deere.
Młodzi nadal chcą pracować na wsi
Historia Mateusza pokazuje, że przyszły rolnik nie zawsze zaczyna od odziedziczonego gospodarstwa. Czasem wszystko zaczyna się od małego ogródka, starego Ursusa i marzenia, które z czasem zamienia się w konkretny plan. Nastolatek krok po kroku buduje swoje doświadczenie.
– W czasach, gdy wielu młodych ludzi szybko zmienia zainteresowania, on od lat konsekwentnie rozwija swoją pasję. Myślę, że dzisiejsza młodzież mogłaby nauczyć się od niego cierpliwości, wytrwałości i tego, że na efekty trzeba czasem długo pracować – mówi mama.
Agnieszka Sawicka
