Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Rolnicy z Kujaw rozczarowani rozmowami z ministrem Kowalczykiem. Będą protestować

Tomasz Ślęzak
Kategoria: Wiadomości
Rolnicy z Kujaw rozczarowani rozmowami z ministrem Kowalczykiem. Będą protestować
Wiadomości
Data publikacji 17.02.2022r.

Rolnicy z woj. kujawsko-pomorskiego spotkali się wczoraj z wicepremierem Henrykiem Kowalczykiem. Domagali się działań poprawiających dramatyczną sytuację większości branż sektora agro. Liczyli na wsparcie ze strony rządu, ale z rozmów wyszli rozczarowani. Co usłyszeli od ministra rolnictwa?

Rolnicy, którzy 9 lutego protestowali w Bydgoszczy przed Urzędem Wojewódzkim, zażądali spotkania z ministrem. Nie mógł do nich wyjść wojewoda Mikołaj Bogdanowicz. Jego nieobecność tłumaczona była pozytywnym testem na COVID19. Do miasta przyjechało wtedy około 100 ciągników. Po trwających kilka godzin rozmowach ustalono, że wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk przyjmie w Warszawie przedstawicieli protestujących. Spotkanie miało miejsce 16 lutego.

r e k l a m a

Rolnicy dokładają nawet 300 zł do tucznika, a ceny nawozów ograniczają produkcję roślinną

- Osobiście jestem rozczarowany spotkaniem i rozwiązaniami, jakie przedstawił wicepremier. Trzeba jednak mu oddać, że był przygotowany do rozmów z nami. Znał postulaty, jakie złożyliśmy w Bydgoszczy i przynajmniej starał się przedstawić jakieś argumenty tłumaczące trudną sytuację. Najbardziej nam doskwiera stan rynku trzody chlewnej. Do każdego tucznika dokładamy 250 – 300 zł. Produkcję roślinną degradują zaś ceny nawozów. Usłyszeliśmy, że rząd ma niewielki na nie wpływ – mówi Mateusz Sass, rolnik z gminy Gostycyn, jeden z organizatorów bydgoskiego protestu.

r e k l a m a

Hodowcy świń mają pomysły na wsparcie. Minister Kowalczyk je przemyśli

Rolnicy usłyszeli, że prowadzone są prace nad wdrożeniem programu dopłaty 1000 zł do każdych urodzonych 10 prosiąt. W tym przypadku pewien problem może stanowić tucz nakładczy. Koncerny mięsne dysponują ogromnymi mocami związanymi z produkcją prosiąt. Program miałby więc być ograniczony do stad liczących do 500 macior.

- Rozmawialiśmy też o problemie tuczu nakładczego. Poinformowaliśmy wicepremiera, że przedstawiciele koncernów wykorzystują trudną sytuację i namawiają rolników do podpisywania umów. Usłyszeliśmy, że ministerstwo nie ma na to wpływu. Zapytaliśmy, czy nie byłoby możliwości uruchomienia pomocy dla producentów trzody, tak jak ma to miejsce w innych państwach UE, gdzie do tuczników dopłacają samorządy, prowadzone jest wsparcie za zawieszenie produkcji lub też wprowadzane są przepisy uniemożliwiające prowadzenia skupu poniżej kosztów produkcji. Wicepremier poinformował nas, że ministerstwo sprawdzi, czy podobne formy pomocy można wprowadzić także w Polsce – opowiada Mateusz Sass.


Mateusz Sass, rolnik z gminy Gostycyn, jeden z organizatorów bydgoskiego protestu 9 lutego.

Wideo - Rolnicy walczą o przetrwanie gospodarstw mlecznych. Ci hodujący świnie już nie mają nadziei

Idź do wideo

Rolnicy nie dowiedzieli się, ile kosztuje produkcja tony nawozu

Jednym z postulatów było przedstawienie rolnikom kosztów produkcji jednej tony nawozu azotowego. W ministerstwie usłyszeli oni, że polskie zakłady dokładają do produkcji, jednak nie dowiedzieli się ile i na co zakłady wydają konkretnie na wyprodukowanie tony nawozu.

Ten produkt może Ciebie zainteresować

Tygodnik Poradnik Rolniczy – półroczna prenumerata

Tygodnik Poradnik Rolniczy – półroczna prenumerata

Płacisz tylko

156,00 zł SPRAWDŹ

- Wicepremier ograniczył się jedynie do ogólników. Powiedział też, że rząd zwrócił się do Komisji Europejskiej z prośbą o wydanie zgody na uruchomienie dopłat do zakupu nawozu. Miałoby być to 500 zł do ha wypłacanych na podstawie okazanych faktur. W budżecie mają być na to zabezpieczone środki – powiedział nam Mateusz Sass.

Kowalczyk o nawozach: nie możemy pomóc rolnikom bez zgody KE

– Jeśli chodzi o nawozy, to bez względu na rodzaje protestów, nie możemy w sposób skuteczny pomóc rolnikom, poprzez dopłaty do nawozów bez zgody Komisji Europejskiej. Odpowiedzi na nasz wniosek w tej sprawie spodziewamy się na początku marca – zaznaczył wicepremier i dodał, że "jeśli będzie ona pozytywna to (…) jesteśmy gotowi z wprowadzeniem natychmiastowych wypłat".

Szef resortu rolnictwa zaznaczył, że każda niedozwolona forma pomocy publicznej dla rolników, źle by się dla nich skończyła, ponieważ wypłacone pieniądze rolnicy musieliby zwracać z odsetkami.


Protest kujawsko-pomorskich rolników, 9 lutego, Bydgoszcz. Od prawej stoją: Mateusz Sass rolnik z gminy Gostycyn, Marcin Skalski ze struktur AgroUnii powiatu bydgoskiego, II wicewojewoda kujawsko-pomorski Radosław Kempiński, a także Ryszard Zarudzki zastępca dyrektora K-PODR i były wiceminister rolnictwa.

Ubezpieczenia rolne: składki będą potrącane z dopłat bezpośrednich?

Województwo kujawsko-pomorskie jest jednym z najbardziej narażonych rejonów w naszym kraju na suszę. Okresowe niedobory opadów straty powodują niemal, co roku.

- Wicepremier powiedział, że zależy mu na tym, aby każdy rolnik miał ubezpieczoną uprawę w tym także od suszy. Ministerstwo zaś rozważa, aby system ubezpieczeń uszczelnić, przesunąć rządowe do nich dopłaty, a składki pokrywać z płatności bezpośrednich – poinformował nas Sass.

Rolnicy rozczarowani spotkaniem z ministrem Kowalczykiem. Będą protestować z AgroUnią

Rolnicy z województwa kujawsko-pomorskiego zapowiedzieli udział w protestach, jakie na 23 lutego zaplanowała AgroUnia. Do Warszawy przyjadą zorganizowanym transportem i prywatnymi samochodami.

Tomasz Ślęzak, fot. główne MRiRW, galeria zdjęć: Tomasz Ślęzak

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a