Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Hodowcy bydła spod Bychawy w ostatniej chwili wybudowali nową oborę

Andrzej Rutkowski
Kategoria: Polskie mleko
Hodowcy bydła spod Bychawy w ostatniej chwili wybudowali nową oborę
Polskie mleko Dobry hodowca
Data publikacji 09.09.2022r.

Mówią, że wygrali milion. I bynajmniej nie w totolotka, ale dlatego, że dosłownie w ostatniej chwili zdążyli przed drastycznymi podwyżkami cen materiałów budowlanych i wybudowali nową oborę. Piszemy tu o Wiesławie i Krzysztofie Skrzypkach, którzy zmotywowani m.in. posiadaniem następców całkowicie zmienili oblicze swojego mlecznego gospodarstwa.

Do pełnej obsady brakuje jeszcze 25 sztuk

Nowa obora państwa Skrzypków funkcjonuje od przełomu 2019/ 2020 roku. Początkowo trafiła do niej młodzież, a po zakończeniu wszystkich prac, z użytkowanej przez długie lata obory uwięziowej przeprowadzono 35 krów dojnych oraz sztuki zakupione.

Do pełnej obsady, liczącej 140 krów, w doju brakuje nam jeszcze około 25 sztuk – poinformował Krzysztof Skrzypek. – Co prawda do stada wchodzą już pierwsze odchowane w gospodarstwie jałówki, ale brakowanie mamy jeszcze duże, dlatego też uzupełnienie pełnej obsady nie jest łatwym zadaniem.

r e k l a m a

Zamiast sieczki z wapnem – materace

Wolnostanowiskowa obora – o wymiarach 36 x 69 m (przy czym, przy jednej ze ścian szczytowych budynku wykonana została bardzo funkcjonalna wiata o długości 7 m). Wysokość budynku w kalenicy to blisko 11 m.

Kiedy weszliśmy do obory – a był to jeden z ubiegłotygodniowych bardzo upalnych dni – ulgę przynosił panujący w niej mikroklimat.

Pomimo że nie mamy jeszcze zainstalowanych mechanicznych wentylatorów ani zraszaczy, to – jak czuć – doskonale sprawdzają się kurtyny w ścianach bocznych (1,80 m), których wysokość wynosi 2 m – zaznaczył pan Krzysztof.

Tak prezentuje się po części zrobotyzowana obora państwa Skrzypków

  • Tak prezentuje się po części zrobotyzowana obora państwa Skrzypków

Szeroki na 5,5 m korytarz paszowy dzieli obiekt na dwie części, większą – dla stada laktacyjnego i przeciwległą, mniejszą, dla poszczególnych grup młodzieży. W tej części budynku zlokalizowano także cielętnik z szeregiem indywidualnych kojców.

Zwierzęta utrzymywane są tutaj na posadzce rusztowej, a odpoczywają na legowiskach z wygodnym materacem. Pomimo że obora funkcjonuje niespełna dwa lata to – jak wyjaśnili hodowcy – legowiska przeszły całkowitą metamorfozę.

Początkowo stosowany był na nich materac słomiano-wapienny, który, jak nas zapewniano, miał być rozwiązaniem tanim i przyjaznym krowom. Niestety, w naszym wypadku nie zdał on egzaminu, ponieważ robot czyszczący ruszta nie był w stanie sobie poradzić z wysypywaną z legowisk słomą. Musieliśmy więc ciągnikiem z szuflą sprzątać ruszta. A zatem, w ubiegłym roku zdecydowaliśmy, że pogłębione legowiska uzupełnimy betonem i pokryjemy materacami i z tego rozwiązania jesteśmy zadowoleni – wyjaśniał Rafał Skrzypek.

W perspektywie roboty udojowe

To, co zwróciło moją uwagę, to betonowy murek, który oddzielał korytarz spacerowy przylegający do stołu paszowego od części legowiskowej.

Nasza obora projektowana była pod zrobotyzowany system doju, w którym dojem „zajmować się” miały dwa roboty udojowe VMS, firmy DeLaval, która to preferuje kierowany ruch krów. Stąd też właśnie te wygrodzenia – tłumaczył Krzysztof Skrzypek – które zresztą dobrze nam służą, bowiem do nich poprzyczepialiśmy pojemniki z lizawkami i kwaśnym węglanem sodu. Bo dój stada na robotach, to jak zapewniał hodowca, jest przyszłością gospodarstwa. – Nie zdecydowaliśmy się na niego od początku funkcjonowania obory przede wszystkim ze względu na koszty. Obora kosztowała nas prawie 3 miliony zł. Dwa roboty udojowe, to kolejny milion złotych, a ponadto, na starcie nie mieliśmy pełnego pogłowia krów dojnych dla dwóch robotów. Kiedy już przeprowadzimy pełną selekcję stada i dopracujemy się pełnej obsady, a sytuacja na rynku mleka będzie dobra, to oczywiście roboty będą jak najbardziej aktualnym tematem.

Posadzka szczelinowa czyszczona jest przez robot Lely Disovery

  • Posadzka szczelinowa czyszczona jest przez robot Lely Disovery

Obecnie stado dojone jest na hali udojowej typu rybia ość 2 x 8 stanowisk, która zlokalizowana jest tuż przy jednej ze ścian szczytowych. Od przylegającej do niej bezpośrednio porodówki oddziela ją ścianka w całości pokryta glazurą.

Tu gdzie jest obecna porodówka na słomie, jest tzw. oczkowa płyta gnojowa, na której pierwotnie miały stać roboty. Kiedy przyjdzie na nie odpowiedni czas, porodówka znajdzie się w obecnej dojarni, którą trzeba będzie tylko przy niewielkim koszcie dostosować – wyjaśnił Krzysztof Skrzypek. – Szerokość korytarzy jest już tak dostosowana, że pozostanie jedynie montaż bramek kierunkowych.

W oborze państwa Skrzypków roboty jednak pracują. I tak, posadzkę rusztową czyści robot Disovery, a pasze podgarnia robot Juno, firmy Lely.

Porodówka zlokalizowana jest tuż przy dojarni

  • Porodówka zlokalizowana jest tuż przy dojarni

Średnia wydajność – objętego oceną użytkowości mlecznej stada – wynosi blisko 10 tys. kg mleka. Na stole paszowym dawka (sporządzana w wozie paszowym Evolution, o pojemności 21 m3 , firmy A -Lima-Bis zakupionym w ubiegłym roku) zbilansowana jest na produkcję 26 kg mleka dziennie. Wydajniejsze sztuki pobierają premię ze stacji paszowych, która wydaje zwykle jeden rodzaj paszy.

Obecnie stosujemy też komponent paszowy, jakim jest Amirap, który zawiera aż 60% białka chronionego w żwaczu – poinformował Krzysztof Skrzypek.

W kwestii rozrodu hodowcy współpracują głównie z firmą Alta oraz Konrad, w której zaopatrują się w nasienie buhajów rasy duńskiej czerwonej.

Kryjemy nimi krowy, które mają problemy ze skutecznym zacieleniem i trzeba przyznać, że powstałe z takich kojarzeń potomstwo cechuje się całkiem dobrą wydajnością – wyjaśniła Wiesława Skrzypek. – Niemniej przy wyborze buhajów priorytetową cechą, jaką się kierujemy są mocne i zdrowe nogi. To podstawa w rusztowym systemie utrzymania. Bez zdrowych nóg nie będzie wydajności.

r e k l a m a

Dmuchając na zimne

Na koniec naszej wizyty i dosłownie na chwilę przed kukurydzianymi żniwami zapytałam gospodarzy o tegoroczne zbiory.

Nie zapowiadają się najlepiej – oznajmił pan Krzysztof. – Zdecydowanie lepiej wyglądają plantacje, które siane były później, po zbiorze mieszanki gorzowskiej. Rośliny siane wcześniej, nie są dobrze wyrośnięte, bo w ich pierwszym momencie wzrostowym była susza.

W oborze zaplanowano również miejsce na cielątnik

  • W oborze zaplanowano również miejsce na cielątnik

Ratując się przed ewentualnym niedoborem pasz hodowcy – po zbiorach jęczmienia i żyta – zasiali mieszankę gorzowską, która uprawiana będzie także na polach po kukurydzy.

W OSM Krasnystaw jesteśmy od prawie 20 lat i o ile jesteśmy pewni stabilności co do naszej spółdzielni, to dziś – kiedy zrealizowaliśmy tak kosztowną inwestycję, najbardziej obawiamy się dużych cenowych zawirowań – dodał na koniec Krzysztof
Skrzypek.

Beata Dąbrowska
Zdjęcia: Beata Dąbrowska

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 36/2022 na str. 46. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR:  Zamów prenumeratę.

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a