Głównym elementem innowacji technicznych w serii 6M jest nowa przekładnia e19, która stanowi rewolucyjny krok w rozwoju mechanicznych układów przeniesienia napędu. Nazwa tej przekładni może być intrygująca, ponieważ pod względem fizycznej budowy składa się ona aż z dwudziestu czterech przełożeń. Informacja o 19 biegach jest dostępna dla operatora. Konstrukcja opiera się na specyficznym układzie przełożeń oraz skrzyni zakresów, pomiędzy którymi pracuje zaawansowane podwójne sprzęgło. Technologia ta odpowiada za błyskawiczne przerzucanie biegów pomiędzy zakresami parzystymi i nieparzystymi.
Płynność oraz efektywność skrzyni e19 wynika z zestrojenia przełożeń. Projektanci John Deere zaimplementowali rozwiązanie, w którym najwyższy bieg na niższym zakresie oraz najniższy bieg na wyższym zakresie posiadają dokładnie takie samo przełożenie fizyczne, wynikające z identycznej liczby zębów na kołach zębatych. Dzięki temu na obu tych biegach ciągnik rozwija dokładnie tę samą prędkość.
Te pokrywające się przełożenia zostały elektronicznie połączone i są prezentowane operatorowi jako jeden spójny bieg. Taka konfiguracja umożliwia szybkie, płynne i praktycznie niezauważalne dla operatora przechodzenie między zakresami podczas przyspieszania, eliminując szarpnięcia czy przerwy w dostawie momentu obrotowego na koła.
„Sztuczna inteligencja” w polu – jak e19 uczy się oporu gleby
Innowacyjność przekładni e19 przejawia się również w jej inteligentnym sterowaniu oraz zdolności do adaptacji do panujących warunków roboczych. Skrzynia może pracować w trybie w pełni automatycznym, w którym zaawansowany sterownik samodzielnie podejmuje decyzje o wyborze optymalnego biegu.
System ten analizuje w czasie rzeczywistym szereg kluczowych kryteriów, do których należą bieżące obciążenie silnika, zapotrzebowanie na moment obrotowy oraz ukształtowanie terenu. Nachylenie pojazdu jest stale monitorowane za pomocą danych pochodzących z odbiornika satelitarnego oraz sterownika skrzyni biegów e19. Co istotne, ciągnik wyposażony w tę przekładnię posiada unikalną funkcję uczenia się charakterystyki pracy i profilu obciążenia podczas jazdy.
Aby w pełni wykorzystać ten potencjał i poczuć płynność jazdy, John Deere zaleca utrzymywanie stabilnych parametrów pracy tuż po rozpoczęciu wykonywania danego zabiegu na polu. Na początku pracy skrzynia zachowuje się jak sztuczna inteligencja. Uczy się charakterystyki pracy i w oparciu o prowadzony rejestr dostosowuje swoje parametry. Częste i gwałtowne zmiany prędkości jazdy i głębokości roboczej narzędzia, zwłaszcza przy zastosowaniu hydraulicznej regulacji, mogą zakłócić proces kalibracji algorytmu. Jeśli jednak operator ustawi jedną pożądaną głębokość pracy i utrzyma ją przez dwa lub trzy przejazdy robocze, ciągnik precyzyjnie nauczy się specyfiki obciążenia generowanego przez glebę i dopasuje optymalne reakcje układu napędowego, co przełoży się na duży komfort pracy i oszczędność paliwa.
Dla operatorów preferujących pełną kontrolę nad maszyną producent przewidział intuicyjny tryb ręczny. Przełączanie pomiędzy trybem automatycznym a manualnym odbywa się w bardzo prosty sposób za pomocą dedykowanego przycisku. W trybie ręcznym operator decyduje o zmianie biegów poprzez proste pchnięcie lub pociągnięcie dźwigni sterującej, co powoduje odpowiednio dodanie lub odjęcie przełożenia. Nowa przekładnia e19 jest dostępna we wszystkich sześciocylindrowych modelach serii 6M, począwszy od modelu 6M 145. Wyjątek stanowią dwa modele 6M 185 i 6M 240, przy czym w szczegółowych wariantach tej serii nowa przekładnia zastępuje dotychczasową skrzynię CommandQuad, która pozostanie dostępna wyłącznie dla ciągników o krótkiej i małej ramie. Pozostałe dobrze znane przekładnie, takie jak PowerQuad, AutoQuad oraz bezstopniowa AutoPowr, nadal pozostają w ofercie producenta.
Płynność bezstopniówki z mechanicznym uciągiem pod obciążeniem
Nowa skrzynia e19 plasuje się w ofercie pomiędzy klasycznymi przekładniami typu Quad a flagową AutoPowr, stanowiąc korzystny kompromis technologiczny i prawdopodobnie także cenowy. Jest to rozwiązanie oferujące komfort jazdy zbliżony do przekładni bezstopniowej. Główną różnicą w stosunku do przekładni AutoPowr jest to, że w przypadku e19 operator słyszy delikatne zmiany obrotów silnika towarzyszące zmianie fizycznych przełożeń, co dla wielu rolników może stanowić dodatkową, pożądaną informację zwrotną o pracy maszyny pod obciążeniem.
Znaczącym udogodnieniem, które bardzo może usprawnić codzienne użytkowanie ciągników serii 6M jest możliwość doposażenia w zintegrowany wyświetlacz G5 Command Center. To nowoczesne rozwiązanie przenosi ergonomię pracy i możliwości konfiguracji na poziom znany dotychczas wyłącznie z droższej serii R. Terminal daje operatorowi ogromną swobodę i komfort w zarządzaniu funkcjami ciągnika. Za jego pomocą można precyzyjnie konfigurować pracę zaworów hydrauliki zewnętrznej SCV, dostosowywać parametry działania skrzyni biegów w znacznie szerszym zakresie niż dotychczas, a także przypisywać określone funkcje do przycisków na dżojstiku elektrycznym umieszczonym na ergonomicznym podłokietniku. Integracja wyświetlacza G5 Command Center otwiera przed serią 6M pełne spektrum możliwości nowoczesnego rolnictwa precyzyjnego. Operator zyskuje bezpośredni dostęp do zaawansowanego systemu automatycznego prowadzenia AutoTrac. Szybki dostęp do ustawień przekładni i tempomatu jest bardzo prosty. Na prawej konsoli operatora znajduje się fizyczny przycisk z symbolem zębatki, którego wciśnięcie natychmiast otwiera na ekranie G5 sekcję konfiguracji układu napędowego, umożliwiając szybką zmianę zadanych prędkości.
Sterowanie rodem z flagowych serii: precyzyjna kontrola hydrauliki i rewersu
Integralną częścią nowego środowiska pracy operatora jest dżojstik Command X w wersji Plus. Jest to bardzo zaawansowany kontroler, który pod względem budowy, ergonomii i funkcjonalności jest praktycznie tożsamy z manipulatorem znanym z dużych ciągników (w tym flagowej serii 8R) zaprezentowanym na początku bieżącego roku. Command X Plus został wyposażony w sześć w pełni konfigurowalnych przycisków, co pozwala na optymalne dopasowanie sterowania do indywidualnych preferencji i specyfiki wykonywanej pracy. Ten sam dżojstik służy do obsługi zarówno bezstopniowych przekładni AutoPowr, jak i nowej skrzyni e19, zapewniając spójną i intuicyjną strategię jazdy. Wpływa to także na zacieranie się różnic podczas codziennej pracy między obiema przekładniami. Operator przestaje mieć świadomość czy pracuje z bezstopniową AutoPowr czy też mechaniczną e19.
Choć filozofia sterowania jest zbliżona do znanego wcześniej dżojstika CommandPro, John Deere wprowadził kilka istotnych modyfikacji podnoszących bezpieczeństwo i wygodę. W nowym dżojstiku Command X Plus wyeliminowana została możliwość wychylenia dźwigni w prawą stronę, która w starszych systemach służyła do aktywacji tempomatu. W nowej serii 6M uruchomienie zaprogramowanej prędkości tempomatu następuje po naciśnięciu charakterystycznych pomarańczowych przycisków na obudowie kontrolera. Dodatkowo, wychylenie dźwigni w lewą stronę bez wciskania dodatkowych klawiszy powoduje wrzucenie biegu neutralnego, co sprawia, że ciągnik toczy się swobodnie aż do całkowitego zatrzymania.
Jeżeli jednak operator wykona ruch dźwignią w lewo przy jednoczesnym wciśnięciu przycisku aktywacyjnego, system dokona płynnej zmiany kierunku jazdy, działając jako niezwykle wygodny rewersor elektrohydrauliczny. Operator ma do dyspozycji programowalne prędkości zadane oraz dwa poziomy tempomatu, a w trakcie jazdy z aktywnym tempomatem może płynnie korygować prędkość za pomocą wbudowanego w dżojstik pokrętła.
Automatyka na uwrociach, czyli czysta chłodnica i lżejsza praca z kultywatorem
Kolejnym znaczącym rozwiązaniem, które zadebiutowało w serii 6M dzięki transferowi technologii z droższych modeli, jest złożone rozwiązanie iTEC (Intelligent Total Equipment Control). Jest to wysoce zautomatyzowany system zarządzania sekwencjami na uwrociach, który znacząco odciąża operatora podczas wykonywania powtarzalnych i złożonych manewrów na końcach przejazdów. System iTEC umożliwia kompleksowe zaprogramowanie całego ciągu czynności, które ciągnik ma wykonać automatycznie po dotarciu do granicy pola. W ramach jednej sekwencji operator może zaprogramować automatyczną aktywację lub dezaktywację zaworów hydraulicznych SCV, unoszenie i opuszczanie tylnego podnośnika, zmianę zadanej prędkości jazdy poprzez przełączanie tempomatów, a także sterowanie napędem na przednie koła oraz tylnym WOM.
Ponadto system iTEC potrafi automatycznie zarządzać blokadą mechanizmu różnicowego oraz nakładać ograniczenia na prędkość obrotową silnika w celu optymalizacji zużycia paliwa. Automatyzacja tych wszystkich procesów sprawia, że manewry na uwrociach stają się niezwykle płynne, precyzyjne i powtarzalne, co nie tylko ma chronić glebę i oszczędzać paliwo, ale przede wszystkim pozwala operatorowi w pełni skupić się na obserwowaniu pracy narzędzia towarzyszącego.
John Deere bardzo oszczędnie poszedł do zmian w stylistyce i wyglądzie zewnętrznym w porównaniu do wcześniejszych modeli 6M.
Jedną z widocznych różnic są przeprojektowane i zaktualizowane lusterka wsteczne. Zmiana ta, choć drobna, ma poprawiać widoczność do tyłu oraz na boki ciągnika, co ma poprawić komfort pracy operatora podczas transportu drogowego oraz manewrowania z szerokimi maszynami towarzyszącymi na uwrociach.
Kolejnym praktycznym udogodnieniem jest wentylator rewersyjny. To rozwiązanie pozwala na automatyczną lub wymuszoną przez operatora zmianę kierunku przepływu powietrza przez chłodnice ciągnika, co umożliwia skuteczne wydmuchanie nagromadzonych zanieczyszczeń, pyłu oraz plew, bez konieczności przerywania pracy i ręcznego czyszczenia filtrów. Jest to duże udogodnienie podczas intensywnych prac polowych w warunkach dużego zapylenia, na przykład podczas zbioru zielonek, prasowania słomy czy uprawy suchej gleby.
Takie same funkcje
John Deere Polska pod koniec lipca udostępnił cztery modele ciągników nowej serii 6M. Był to traktor 6M125 z ładowaczem czołowym, 6M145 i 6M200 z kultywatorami oraz 6M240 z broną talerzową. Dwa środkowe modele były wyposażone w skrzynię e19, dwa skrajne w bezstopniową AutoPowr. Cięgnikami mieliśmy okazję pracować cały dzień i wszystkie modele imponowały swoimi możliwościami. Największe wrażenie zrobiła skrzynia e19 w środkowych modelach. Obsługiwało się ją tak samo jak wersje ze skrzynią AutoPowr. Dostępna była także taka sama funkcjonalność i porównywalny komfort pracy. Różnice, jeśli chodzi o jakość pracy mógłby wychwycić prawdopodobnie tylko doświadczony koneser i miłośnik marki. Przeciętny operator nie jest w stanie w naszej opinii bez wyraźnego oznaczenia zidentyfikować, z jaką skrzynią pracuje jego ciągnik. Przykładowo, 6M200 gwarantował pełną automatykę pracy. Dzięki AutoTrac wystarczyło ustawić tempomat i maksymalną prędkość pracy 14,8 km/h, prędkość zawracania na uwrociach 3,8 km/h, głębokość pracy, a także szerokość kultywatora oraz wycisnąć "start". Traktor przechodził w automatyczny tryb pracy wykonujący sekwencje zadań z maszyną podczas zawracania. Cały zestaw działał bardzo płynnie a skrzynia równomierną pracą powodowała, że zapominaliśmy o istnieniu w niej przełożeń. John Deere wprowadza nie tylko technologiczne innowacje w ciągnikach.
Prawdopodobnie zaproponował nową możliwość konfiguracji. W budżetowej 6M można teraz zamawiać rozwiązania wcześniej dostępne tylko w R. Pewnie odpowiednio zwiększą cenę ciągnika. Jest jednak możliwość do ograniczenia kosztów. Można zamówić e19, która daje funkcje jak AutoPowr, choć technologicznie znacznie się od niej różni. Dla komfortu i parametrów pracy nie ma to jednak znaczenia. Opisane w artykule funkcje wynikały z wyposażenia, jakie było w ciągnikach udostępnionych przez John Deere.
Tomasz Ślęzak
