Uczestnicy debaty poświęconej technologii i ekonomii rolnictwaTomasz Ślęzak
StoryEditorrolnictwo cyfrowe

Rolnicy stoją pod ścianą. "40–50 ha to może być za mało"

12.05.2026., 16:00h

Technologia jest wykorzystywana już teraz i pomaga ograniczać koszty poprzez racjonalne i selektywne wykorzystywanie środków do produkcji. Gospodarstwa, aby móc być konkurencyjne, będą zmuszone do wdrożenia i wykorzystywania tych rozwiązań. Problem stanowi jednak cena technologii i wysoki próg wejścia, jeśli chodzi o areał produkcji. Szansą dla mniejszych gospodarstw będzie kooperacja.

Fundament zmian: Najpierw mapa, potem maszyna

Rolnictwo jutra – technologia i ekonomia decyzji” to był temat debaty, jaka odbyła się w Szadowie Księżym przy okazji otwarcia nowego punktu firmy Kalchem, który jest autoryzowanym dilerem marki Claas. Rolnictwo cyfrowe to obecnie jeden z najważniejszych tematów oraz zagadnień nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Producenci intensywnie rozwijają swoje technologie. Maszyny zbierają mnóstwo danych. Wyzwaniem staje się odpowiednie ich przetwarzanie i analiza. Rolnictwo cyfrowe i precyzyjne to odpowiedź na rosnące koszty produkcji, zmienność rynków i presja związana z ochroną środowiska. Rozwiązania oferują także precyzyjne wykonywanie zabiegów. Podczas debaty paneliści szukali odpowiedzi na pytanie dotyczące tego czy rolnictwo cyfrowe to przyszłość, czy raczej konieczność.

– Rolnictwo cyfrowe, precyzyjne, rolnictwo 4,0. Są to hasła, które są szeroko omawiane. Co należy zrobić, aby w ogóle rozpocząć wdrażanie tych rozwiązań? Ja zalecam dokonanie weryfikacji w gospodarstwie. Po pierwsze, rolnik musi wiedzieć co ma na polu. Konieczne jest wyznaczenie map zasobności glebowej i stref, gdzie różne rośliny mogą różnie plonować. Nawet jeśli gospodarstwo jeszcze nie ma rolnictwa precyzyjnego i nie korzysta ze zmiennego dawkowania, to każdy kto szanuje swoje pieniądze powinien mieć takie mapy. Druga rzecz to kwestia inwentaryzacji parku maszynowego. Mieliśmy wiele różnych dopłat. Gospodarstwa kupowały różne maszyny i myślę, że w niejednym jest rozsiewacz pozwalający na stosowanie nawozów w zmiennych dawkach. Mogło bowiem tak się zdarzyć, że zabrakło czasu, może determinacji, aby uruchomić funkcje zaszyte w tych maszynach – mówił dr inż. Mirosław Czechlowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Koniec ery „cyfrowych wysp”: Dane w jednym miejscu

Funkcję zbierania danych podczas wykonywanej pracy posiada wiele maszyn. Są one produkowane przez różnych producentów i zdarzało się, że był problem z integracją danych pochodzących z różnych urządzeń. Dr inż. Mirosław Czechlowski przyznał, że stanowiło to znaczny problem jeszcze kilka lat temu. Dane były bowiem zależne od producenta maszyny, najczęściej trafiały na ich serwery. Trudno było je integrować z danymi zbieranymi przez na przykład rozsiewacz nawozów czy kombajn, który wykonywał mapowanie plonu. Obecnie są dostępne platformy, które zbierają dane od wszystkich maszyn i posiadają rozwiązania pozwalające na ich analizę. Użytkownik ma możliwość zalogowania się i dodania odpowiednich maszyn. Można więc integrować dane z wielu źródeł i maszyn pochodzących od różnych producentów. Dodatkowo jest również funkcja dodawania kolejnych danych między innymi tych związanych z badaniami zasobności gleb. Okazuje się, że rolnictwo precyzyjne to dzisiaj warunek konieczny utrzymywania konkurencyjności.

Przyspieszony kurs nowoczesności: Lekcja z kryzysu nawozowego

– Na Uniwersytecie Przyrodniczym działa kilkanaście gospodarstw. Na jednym z nich o areale 1200 ha przeprowadziłem wiele badań także z zakresu rolnictwa precyzyjnego. Kierownik tego gospodarstwa, któremu zostało 5 lat do emerytury, kiedyś powiedział mi, że ma nadzieję, że dociągnie do emerytury bez rolnictwa precyzyjnego. Wybuchła wojna w Ukrainie i nie miał wyjścia. Ceny nawozów drastycznie wzrosły i nie można było sobie pozwolić na jego rozrzucanie jak popadnie jedną dawką. Przy 1200 ha oszczędzanie nawozu miało głęboki sens. Zmienne dawkowanie to rozwiązanie, które musiało zostać wdrożone – opowiadał dr inż. Mirosław Czechlowski.

Globalna gra o przetrwanie: Nie tylko technika, ale i geopolityka

Rolnictwo cyfrowe już teraz bezpośrednio warunkuje efektywność procesów ekonomicznych. Produkcja rolnicza i rozwiązania technologiczne intensywnie i dynamicznie się zmieniają. Nowe maszyny są świetnie wyposażone, wydajne, precyzyjne, jednak bardzo drogie. Rolnicy muszą w nie inwestować, ponieważ gwarantują oszczędności związane z nakładami na produkcję. Można zużywać mniej środków, nasion i nawozów. Rozwiązania jednak muszą być dostosowane do skali, rodzaju i intensywności produkcji.

– Od rolnictwa cyfrowego i precyzyjnego nie ma ucieczki. To jest kolej rzeczy i taka kolej postępu, który dzieje się na naszych oczach. Jeśli chodzi o koszty to można je podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy, to oczywiste rosnące koszty środków do produkcji, nawozów, środków ochrony, pasz, paliw, energii i kwestie związane z rozchwianiem rynków w ogóle jako takich z ekonomicznego punktu widzenia. Drugi, to niespotykane do tej pory wyzwania jak chociażby degradacja gleb, malejąca bioróżnorodność czy też kurczące się zasoby wody. Są to zmiany, z którymi zmierzyć się będzie musiało każde gospodarstwo. Nie tylko cały sektor, ale każdy z nas podejmujący jakąkolwiek pracę na polu. Dodatkowo jest jeszcze jeden aspekt, o który rolnicy pytają czasem na protestach – globalizacja. Trzeba powiedzieć jasno tego nikt nie zatrzyma. Trzeba się będzie zmierzyć z tym, co jest już przesądzone, czyli członkostwem Ukrainy w UE, umową z Mercosur, podpisaną umową z Indiami i Australią – mówił prof. Wawrzyniec Czubak z Katedry Ekonomii i Polityki Gospodarczej w Agrobiznesie Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

image
Prof. Wawrzyniec Czubak
FOTO: Tomasz Ślęzak

Profesor wskazał, że mimo ogromnych kosztów związanych z realizacją inwestycji maszynowych nowoczesne technologie i narzędzia cyfrowe będące ich wyposażeniem są nieuniknione. Dla gospodarstw jest to wyzwanie ze względu na koszty związane z zakupem najnowocześniejszych technologii. Takie inwestycje są obarczone dużym ryzykiem niepowodzenia i wysokimi kosztami wejścia. Technologie nie są tanie, dużo zależy także od firm, które dostarczają takie rozwiązania. Muszą one posiadać wiedzę i umiejętności związane z wykorzystaniem oferowanych rozwiązań. Muszą też wiedzieć, jak doradzić i nauczyć rolników efektywnego wykorzystywania dużych możliwości oferowanego sprzętu. Gospodarstwa muszą działać według określonego schematu. Zbierają dane, analizują je i wykorzystują. Odpowiednie przetworzenie danych generuje kolejne koszty. Okazuje się, że średniej wielkości gospodarstwa będą mogły w przyszłości prowadzić efektywną produkcję rolną pod warunkiem, że będą wspólnie wykorzystywać maszyny i cyfrowe rozwiązania.

Siła w grupie: Jak mniejsze gospodarstwa mogą „wejść do gry”

– Zrealizowaliśmy badania. Niedługo ukaże się monografia analizująca koszty w stosunku do efektów. Technologii cyfrowych nie tworzy się dla małych gospodarstw, bo to jest po prostu nieopłacalne. Co wcale nie oznacza, że małe gospodarstwa są wykluczone. Badania pokazują, że w zależności od skali i typu produkcji, intensywności wytwarzania, struktury zasiewów oraz hodowli zwierząt próg wejścia w tę technologię wynosi 80 ha wzwyż. Jeśli zaś chodzi o gospodarstwa 40–50-hektarowe to one samodzielnie nie mają szans. Jednak już 3 albo 5 takich gospodarstw tę technologię jest w stanie kupić wspólnie. Cztery razy po pięćdziesiąt ha oznacza skalę, która umożliwia zaimplementowanie cyfrowych rozwiązań. Konieczna więc będzie współpraca i integracja pozioma. Działanie wspólnie, niekoniecznie indywidualne. 40–50 ha to będzie zbyt mało – przekonywał prof. Wawrzyniec Czubak.

Pieniądze na postęp: Kto zapłaci za ekologię?

Jedną z możliwości współfinansowania inwestycji w cyfrowe i precyzyjne technologie jest polityka rolna. Rozwiązania te dają wiele korzyści pozaekonomicznych. Technologie sprzyjają rozwijaniu bioróżnorodności, chronią wodę, glebę, środowisko. Są to dobra publiczne, a jeśli rolnik świadczy je nie tylko dla siebie i korzysta z nich całe społeczeństwo, to państwo powinno ponosić ciężar odpowiedzialności i współfinansować te rozwiązania. Organizacje i związki rolnicze już teraz powinny podjąć odpowiednie działania, ponieważ rozpoczęła się dyskusja na temat Wspólnej Polityki Rolnej po 2027 r.

– Są już zręby planu na lata 2028–2034. Trzeba zadbać, aby były w nim zawarte jak największe poziomy współfinansowania inwestycji w nowoczesne technologie. Wsparcie, które było dla rolnictwa 4,0 skończyło się jednodniowym naborem, czyli popyt jest ogromny. Rolnicy muszą zadbać o to zanim będzie za późno na protestach w 2034 r. Te pieniądze powinny być dla nich dostępne już teraz i to jest kwestia, na którą należy zwrócić odpowiednią uwagę. Koszty tych technologii są ogromne jednak możliwości wcale nie mniejsze – informował prof. Wawrzyniec Czubak.

Działania edukacyjne

Rolnictwo cyfrowe jest jednym z najważniejszych elementów rozwijanych przez producentów ciągników. Kilkanaście lat temu do traktorów zaczęły być oferowane systemy jazdy automatycznej z wykorzystaniem sygnału GPS. Początkowo rolnicy bardzo sceptycznie, wręcz niechętnie, podchodzili do korzystania z możliwości jazdy równoległej. Obecnie wielu operatorów zarówno ciągników, jak i kombajnów nie wyobraża sobie pracy bez tego rozwiązania.

Uśpiony potencjał: Skarby ukryte w komputerach pokładowych

W 2012 r., kiedy zaczynałem pracę w dziedzinie rolnictwa precyzyjnego był problem, aby przekonać klienta do używania takiego rozwiązania. Dzisiaj po kilkunastu latach jest to element, który traktowany jest jako niezbędny. Z wielu różnych analiz wynika, że w polskich gospodarstwach jest sporo maszyn, które są wyposażone w elementy rolnictwa precyzyjnego. Nie są jednak wykorzystywane. Szacujemy ten odsetek niewykorzystywanych możliwości na około 80%. Obecnie na dużą skalę są wykorzystywane systemy jazdy automatycznej. Gospodarstwa zaczynają też dokumentowanie, czyli zbierają dane. To nie wystarczy, ponieważ trzeba je analizować i dopiero na tej podstawie można podejmować decyzję. My jako producent oferujemy bardzo dużo narzędzi do zbierania i zapisywania danych, z których nasi klienci mogą korzystać na bieżąco i podejmować właściwe decyzje – przekonywał Jarosław Adamczak, dyrektor do spraw biznesu cyfrowego CLAAS Polska.

image
Jarosław Adamczak
FOTO: Tomasz Ślęzak

Podczas debaty podkreślano, że na wyzwania związane z rolnictwem cyfrowym musi odpowiednio zareagować rynek. Potrzebne jest prowadzenie działań edukacyjnych i szkoleń. Firma Kalchem jako diler CLAAS kształci swoich pracowników, którzy mają pełnić rolę specjalistów do spraw rolnictwa precyzyjnego. Ich zadaniem będzie wspieranie rolników we wszystkich kwestiach i problemach, które występują podczas obsługi i korzystania z narzędzi rolnictwa cyfrowego. Dotyczyć to będzie między innymi obsługi i pomocy w podejmowaniu decyzji na podstawie zbieranych danych oraz umiejętności analizy tych danych.

Zysk liczony w centymetrach: Praktyka wygrywa z teorią

W debacie udział wzięli także młodzi rolnicy, którzy w swoich gospodarstwach już teraz korzystają z narzędzi cyfrowych.

– Moim najważniejszym celem było zmniejszenie kosztów produkcji w gospodarstwie. To dlatego zainteresowałem się rolnictwem precyzyjnym a rozwiązania zacząłem wprowadzać i wykorzystywać w procesach produkcyjnych. Udało się znacząco obniżyć koszty, szczególnie to widać w zużyciu nawozów i środków ochrony roślin. Bez zmiennego dawkowania i systemu wagowego jak jechało się na pole o areale 10,8 ha to zabierało się nawozu na 11 ha. Dzięki rolnictwu precyzyjnemu zabieram nawóz wyliczony optymalnie na powierzchnię 10,8 ha. Przy każdej aplikacji areał 0,2 ha przekłada się na poważne oszczędności. Dzięki technologii nie przesiewamy nawozu – mówił Olaf Kretkowski, rolnik z województwa warmińsko-mazurskiego.

Korzysta on z rozwiązań oferowanych przez firmę CLAAS. Docenia aplikacje, które ułatwiają zarządzanie danymi zbieranymi w gospodarstwie. Zwłaszcza CLAAS connect, który umożliwia zarządzanie gospodarstwem i flotą maszyn.

image
Olaf Kretkowski
FOTO: Tomasz Ślęzak

Aplikacja jest bardzo intuicyjna w obsłudze. To mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Korzystanie z niej jest bardzo funkcjonalne i nie takie trudne jak to się początkowo wydawało. Jeśli chodzi o wady rolnictwa precyzyjnego, to faktycznie zaszła konieczność wymieniania niektórych maszyn towarzyszących na nowsze – informował Olaf Kretkowski.

W dużych gospodarstwach pracują mocne i wydajne maszyny. Ich możliwości wykorzystywane są także dzięki prowadzeniu dodatkowej działalności usługowej. Rolnictwo precyzyjne jest więc wykorzystywane nie tylko do obniżenia kosztów prowadzenia gospodarstwa, ale także ze względu na zapotrzebowanie ze strony klientów.

Moje gospodarstwo ma powierzchnię 500 ha. Wykonuję też różne usługi na areale 2,5 tys. ha. Rolnictwo precyzyjne wprowadziłem właśnie ze względu na potrzeby, jakie zgłaszali klienci, jak i po to, aby u siebie optymalizować koszty. Oszczędności nawozów i środków ochrony roślin zaobserwowaliśmy u nas na poziomie około 5% przy zachowaniu tych samych plonów. W kombajnach CLAAS korzystamy z mapowania plonów. Przy analizie zasobności gleby możemy sprawdzić czy dobrze wykonujemy zabiegi na polu. To pozwala szerzej spojrzeć nam na produkcję roślinną – mówił Marcel Kostrzewa, rolnik prowadzący także działalność usługową.

Teraźniejszość a nie przyszłość

Elementy rolnictwa precyzyjnego zaczął wprowadzać trzy lata temu. Zaczęło się od siewnika do kukurydzy. Było to spowodowane presją klientów, którzy oczekiwali siewnika pozwalającego na zmienne dawkowanie nasion. Przekłada się to na oszczędności, ponieważ w słabszych miejscach pozwala na wysiew mniejszej ilości nasion.

image
Elwira Najda
FOTO: Tomasz Ślęzak

Rolnictwo precyzyjne to nie jest już przyszłość. To jest kierunek, który dzieje się tu i teraz. My, jako Kalchem, świadomie bierzemy udział w tej zmianie a nawet chcemy ją współtworzyć. Podejmujemy konkretne działania. Stworzyliśmy Centrum Rolnictwa Precyzyjnego. W naszym nowym oddziale mamy do dyspozycji Digital Corner, w którym prezentowane są rolnikom możliwości rolnictwa cyfrowego. Co więcej, wprowadzamy cyfrowy obieg dokumentów w gospodarstwach, który pomaga rolnikom zarządzać danymi, optymalizować koszty i podejmować jak najlepsze decyzje – zapewniała Elwira Najda, prezes firmy Kalchem.

Tomasz Ślęzak

fot. T. Ślęzak

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
12. maj 2026 16:02