Zaorał rzepak, a bażanty dobijają kukurydzę. Rolnik: tak źle jeszcze nie byłoSzymański/FB/OOPR
StoryEditorSusza, mróz i bażanty

Zaorał rzepak. To, co później zrobiły bażanty, załamało rolnika

12.05.2026., 15:10h

Rolnicy likwidują rzepaki z powodu suszy. Rośliny są niskie i nie oddałyby takiego plonu, jakiego należałoby się spodziewać. – 2 tygodnie temu skasowałem plantację rzepaku o powierzchni ponad 2,5 ha, a teraz zaorałem jeszcze 80 arów – mówi rolnik z woj. mazowieckiego Kamil Szymański.

Dlaczego rolnicy likwidują uprawy rzepaku?

Plantacje rzepaku w bieżącym sezonie przechodzą istną gehennę. Zaczęło się od trudnych wschodów i opóźnionego siewu z uwagi na suszę po żniwach. Następnie przyszły mrozy, a na koniec susza doprowadziła do tego, że plantacje nadawały się jedynie do zaorania. 

Rolnik zaorał ponad 3 ha rzepaku

Tak było w gospodarstwie Kamila Szymańskiego, rolnika z woj. mazowieckiego i członka Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, w którym dla rzepaku nie było już szansy i pod pług trafiły ponad 3 ha uprawy.

– 2 tygodnie temu skasowałem plantację rzepaku o powierzchni ponad 2,5 ha, a teraz zaorałem jeszcze 80 arów – mówi.

Jak przyznaje, rzepak zasiał późno z uwagi na suszę, a później zaczęły się problemy ze wschodami. 

– Rzepak był siany bardzo późno bo, ok. 13 – 14 września. Krótko po siewie przyszła ulewa i przykryła go świeżą ziemią, a potem był problem ze wschodami. Wschody były po pierwsze nierównomierne, a po drugie bardzo słabe. Ziemia była zasklepiona i widać było, po jej odsunięciu, że rośliny nie dały rady przebić tej skorupy i zawracały w dół – tłumaczy.

Rolnik, chcąc ratować uprawę, zdecydował, że ją przesieje.

– 28 września przesiałem ten rzepak, mając nadzieję, że przy sprzyjającej zimie i wiośnie on sobie poradzi. Wszystko było dobrze, dopóki nie stopniały śniegi i nie było dwóch nocy z mrozem do –12-13 °C z wiatrem i to go załatwiło. System korzeniowy był słaby i płytki już jesienią, i po prostu przemarzł – wyjaśnia.

Szymański przyznaje, że na polu były miejsca rokujące na wzrost plantacji, jednak było ich zbyt mało, by przesądziło to o pozostawieniu rzepaku na polu.

– Przy miedzy nawiało śniegu, który nie zdążył stopnieć przed mrozami i pod nim rzepak się utrzymał, nawet ten przesiany na koniec września. Gdyby śnieg był na całym polu, to z powodzeniem można byłoby go zostawić, bo nie był zły – dodaje.

Przetrwał rzepak siany w technologii strip-till

Z relacji rolnika wynika, że nie jest jedynym w swojej okolicy, który zdecydował się uruchomić pług i zlikwidować uprawę rzepaku.

– Gdybym czekał na szacowanie, to kolejny termin siewu byłby równie późny. W mojej okolicy bardzo dużo rzepaków zostało zlikwidowanych. W większości zostały te, które były siane w technologii strip-till, czyli wcześniej, na ziemię bezpośrednio po żniwach, jeszcze trzymającą tę wilgoć – tłumaczy.

Co rolnik zasieje po rzepaku?

Rolnik zwlekał z likwidacją 80-arowej uprawy rzepaku, ponieważ miał nadzieję na to, że spadnie deszcz. Opadów jednak nie było, a on musiał zaorać plantację.

– Rzepak był jesienią opryskany przeciwko chwastom. Na środku ochrony roślin jest informacja, że, by móc cokolwiek posiać, trzeba to przeorać na głębokość ok. 20 cm – mówi i dodaje, że w związku z zastosowaniem śor, wybór odmiany na przesianie nie jest dowolny i musi to być kukurydza, pszenica jara lub rośliny motylkowe.

Szymański zdecydował, że wysieje kukurydzę na ziarno. Na razie jednak się wstrzymuje.

– Kukurydza nie jest jeszcze wysiana, bo czekam na deszcz. Ziemia była sucha i nie widziałem sensu, żeby w to siać i koczować tam, pilnując dzików czy ptactwa – tłumaczy.

Trawa usycha, zboża strzelają w kłos

Szymański zapewnia, że sytuacja jest poważana i instytucje nie powinny zwlekać z szacowaniem szkód wyrządzonych przez suszę.

–  Szacowanie powinno odbyć się jak najszybciej. U nas trawa usycha, nie chce rosnąć, a powinniśmy rozpocząć sianokosy ok. 15 maja. Zboża mają może po 20 cm, a już zaczynają się kłosić. Hodowcy krów już gromadzą zapasy sianokiszonki i słomy, i kupują jak komuś zostało – mówi i dodaje, że zboża są na tyle niskie, że może być problem z ich zbiorem.

Bażanty zjadły rolnikowi kukurydzę

Jakby suszy było mało, plantację kukurydzy rolnika odwiedziły bażanty, które wydziobały ziarno. Jak przyznaje, problem zaczął się ok. 2 lat temu. Na pole przylatują również wrony.

– Pewnie przyjdą znowu. Nie ma ich dużo, ale jak przyjdą co któryś dzień, to też narobią szkody – prognozuje. 

Warto dodać, że bażanty wydziobują ziemię na około ziarna i je zjadają, więc kukurydza nie ma później szansy na odbicie, a płoszyć można wyłącznie samce i to w okresie od 1 października do końca lutego, ponieważ samice są objęte całoroczną ochroną.

Rolnik ubolewa nad tym, że środki, którymi można było skutecznie odstraszać ptactwo, zostały wycofane.

– Były środki, które je odstraszały, np. Mesurol, ale został wycofany i mamy teraz problem – mówi.

Dalsza część artykułu pod materiałem WIDEO:

Dziki nie oszczędzają plantacji kukurydzy

Dziki również nie oszczędzają upraw Szymańskiego.

– Przyszły i poryły kukurydzę – mówi.

Co gorsza na dziki przestają działać środki przeznaczone do odstraszania. Jak wskazuje rolnik, jednym ze skutecznych rozwiązań jest stawianie na polach strachów przebranych na biało.

– Nie zawsze się tego boją, ale nieraz się tego boją – mówi i dodaje, że jego znajomy płoszy dziki, pozostawiając samochód z włączonym kogutem na polu.

Zobacz WIDEO:

Rolnicy potrzebują wsparcia

Susza, szkody wyrządzane przez zwierzynę oraz rosnące koszty produkcji sprawiają, że wielu producentów musi podejmować dramatyczne decyzje o likwidacji upraw jeszcze przed rozpoczęciem sezonu zbiorów. Bez wsparcia finansowego ze strony państwa, może być im trudno dotrwać do kolejnego sezonu.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
12. maj 2026 15:29