Tu wszystko podporządkowano jednemu celowi – utrzymać wysoką wydajność przy możliwie niskich kosztach. A że czasy są niepewne, decyzje o kolejnych inwestycjach zapadają tu na spokojnie, ale konsekwentnie, a gospodarze podchodzą do rozwoju z wielką ostrożnością.
– Czy kryzys to dobry czas na inwestycje? – pytam pana Tomasza. – To się okaże – odpowiada – ale tylko na miarę możliwości – dodaje. – Na szczęście nie jesteśmy mocno zadłużeni, zakupiona ziemia powoli się spłaca i działamy na tyle, na ile nas stać.
Wśród najważniejszych obecnie planów gospodarstwa są roboty udojowe, na które rodziców – jak się okazuje bardzo skutecznie – namawia syn Dominik.
– Ludzi do pracy nie ma, obciążenie codzienną obsługą stada coraz bardziej daje się we znaki, dlatego koszty inwestycji w roboty staramy się rozkładać w czasie – poinformował nas hodowca. – Na początek zakupiliśmy agregat, później przyjdzie czas na przygotowanie obory pod nowe technologie i wreszcie zakup dwóch...
