Elżbieta i Sławomir WoźniakowieAndrzej Rutkowski
StoryEditorReportaż z gospodarstwa

Dwa roboty zamiast hali udojowej. Po 5 latach rolnicy mówią, czy było warto

28.08.2026., 16:00h

Rodzina Woźniaków utrzymuje krowy i jałówki w kompleksie dwóch niemalże bliźniaczych obór wolnostanowiskowych połączonych łącznikiem, w którym znajdują się dwa roboty udojowe GEA. Zastąpiły one 5 lat temu halę udojową, ale wybór doju automatycznego nie był od początku tak oczywisty.

– Była to hala udojowa typu rybia ość 2 x 6 stanowisk, z czasem zbyt mała na nasze potrzeby, zatem dój trwał zbyt długo, co było dość uciążliwe. Początkowo rozważaliśmy wymianę hali udojowej na większą, ale to wiązało się z budową nowego obiektu, ponieważ większa hala nie zmieściłaby się, a dwa roboty udojowe z całym zapleczem idealnie wpasowały się w miejsce hali. To był czynnik przeważający na rzecz robotów, bo nowa duża hala udojowa wraz z budową większego budynku pochłonęłaby podobne koszty co dwa roboty, a automatyzacji doju i uniezależnienia się od pracowników najemnych nadal by nie było – stwierdził Sławomir Woźniak.

Zatem jak z perspektywy 5 lat hodowcy oceniają dój na robotach?

– Automatyzacja doju to był dobrze obrany kierunek rozwoju, przyczyniła się ona do zwiększenia wydajności naszych krów oraz zwiększenia częstotliwości ich doju do 2,7 doju przypadającego średnio na krowę na dobę. Mniej czasu poświęcamy na obsługę stada, a kontrola nad stadem i poszczególnymi krowami wzrosła. Dostajemy dużo ważnych informacji dotyczących zarówno występowania rui, jak i spraw zdrowotnych, dzięki czemu łatwiej jest teraz zarządzać stadem w sposób efektywny – podkreślił Przemysław Woźniak.

image
Elżbieta i Sławomir Woźniakowie
FOTO: Andrzej Rutkowski

WIZYTÓWKA GOSPODARSTWA

Elżbieta i Sławomir Woźniakowie gospodarują razem z synem Przemysławem na 130 ha. Rolnicy ze wsi Stojanów (pow. sieradzki, gm. Goszczanów) uprawiają kukurydzę, lucernę, jęczmień, pszenicę, pszenżyto, trawy siane na gruntach ornych oraz trwałe użytki zielone. Utrzymują 300 sztuk bydła mlecznego, w tym 150 krów (116 w doju i 34 zasuszone). Mleko dostarczają do OSM WART-MILK w Sieradzu w ilości ponad 100 tys. litrów miesięcznie. Stado objęte jest oceną użytkowości mlecznej, a średnia wydajność laktacyjna przekracza 10 tys. kg mleka.

Tradycyjnie na ściółce

Patrząc z zewnątrz można mieć wrażenie, że obie obory powstały w tym samym czasie, gdyż są do siebie podobne, natomiast różnice można dostrzec po wejściu do środka. Starsza z obór o wymiarach 27 x 33 m powstała w roku 2005, a nowsza, posiadająca wymiary 24 x 45 m jest z roku 2014.

image
Kompleks dwóch obór
FOTO: Andrzej Rutkowski

W jednej i w drugiej oborze utrzymujemy krowy dojne od strony robotów, co wynika z konieczności nieustannego dostępu krów do doju przez całą dobę. Natomiast po przeciwnych stronach stołu paszowego utrzymywane są jałówki i krowy zasuszone. Boksy legowiskowe ścielimy słomą, a obornik wypychamy 2 razy dziennie za pomocą ciągnika – powiedział Sławomir Woźniak.

Hodowcy doposażyli obory nie tylko w roboty udojowe, lecz także w robot do podgarniania paszy, również firmy GEA, oraz wymienili stare czochradła na nowe. Zamontowali również poziome mieszacze powietrza, które latem są niezastąpione w niwelowaniu skutków stresu cieplnego u krów.

image
Roboty udojowe GEA
FOTO: Andrzej Rutkowski
image
Robot GEA do podgarniania paszy
FOTO: Andrzej Rutkowski

Dwie grupy wśród dojnych

Kompleks dwóch obór ułatwia podział krów dojnych na dwie grupy żywieniowe i taki też podział hodowcy zastosowali.

– Wydajniejsza grupa krów otrzymuje dawkę TMR wyliczoną na dzienną produkcję 34–35 l, a w grupie mniej wydajnej obniżyliśmy wartość dawki TMR do produkcji 28 l mleka na dzień. Poza tym funkcjonuje dokarmianie paszą treściwą na robocie – zaznaczył Przemysław Woźniak.

image
W oborach zamontowano poziome mieszacze powietrza
FOTO: Andrzej Rutkowski

W skład dawki TMR dla krów wchodzą takie pasze jak: kiszonka z kukurydzy, kiszonka z lucerny, sianokiszonka, poekstrakcyjne śruty rzepakowa i sojowa, śruta zbożowa, CCM, dodatek mineralno-witaminowy oraz marchew w celu uzupełnienia w dawce poziomu beta-karotenu.

Rocznie hodowcy zużywają 3000 balotów słomy, głównie w postaci ściółki. Część tej słomy muszą zakupić.

Jesteśmy w trakcie żniw i jęczmień ozimy plonuje na poziomie 60% plonu zeszłorocznego, w naszym przypadku oznacza to spadek plonu z 10 do 6 ton z ha. Słomy też będzie mniej. Na pewno przyczyniło się do tego opóźnienie startu wegetacji na wiosnę, kiedy były bardzo niskie temperatury, a potem długo nie było opadów atmosferycznych – powiedział Sławomir Woźniak.

Inseminują sami

W odchowie cieląt hodowcy wykorzystują budki typu igloo zarówno te indywidualne na pierwszy etap odchowu, jak i grupowe dedykowane dla cieląt starszych. Dodatkowo z myślą o cielętach postawili też halę łukową. Pójło dla cieląt przygotowują w mlecznej taksówce firmy Urban, która nie tylko usprawnia proces przygotowania, ale też pasteryzuje pójło, utrzymuje jego stałą temperaturę i znacznie ułatwia jego zadawanie.

image
Cielęta od urodzenia odchowywane są w budkach typu igloo
FOTO: Andrzej Rutkowski
image
Mleczna taksówka Urban
FOTO: Andrzej Rutkowski

Hodowcy utrzymują bydło rasy hf, a zabiegi inseminacji wykonują we własnym zakresie. Wcześniej robił to pan Sławomir, a teraz zastąpił go syn Przemysław. Często stosowane nasienie seksowane pozwala zwiększyć częstotliwość urodzeń cieliczek.

– Potrzebujemy jałówek na remont stada, stąd nasienie seksowane, ale ostatnio również opasamy część naszych buhajków, bo ceny żywca wołowego są dość korzystne i będzie to dodatkowy zastrzyk gotówki dla gospodarstwa, w oczekiwaniu na poprawę koniunktury na rynku mleka – wyjaśnił Sławomir Woźniak.

image
Hala łukowa dla starszych cieląt
FOTO: Andrzej Rutkowski

Dlaczego samojezdny?

Gospodarstwo, które produkuje znacznie powyżej 1 mln litrów mleka rocznie wymaga nieustannych inwestycji. Po budowie obór i automatyzacji doju przyszedł czas na wymianę wysłużonego wozu paszowego. Hodowcy zdecydowali się na maszynę samojezdną, która pracuje tu od początku bieżącego roku.

image
Samojezdny paszowóz Storti to jedna z najnowszych inwestycji
FOTO: Andrzej Rutkowski

– Wyeksploatowany paszowóz ciągany o pojemności 20 m3 zastąpiliśmy nowym samojezdnym paszowozem Storti o pojemności 24 m3. Główny powód, jakim się kierowaliśmy wybierając maszynę samojezdną jest taki, że teraz wystarcza jedna osoba, albo ja, albo syn, aby nakarmić całe stado. Wcześniej potrzeba było dwóch operatorów, jednego do ciągnika z paszowozem, a drugiego do ładowarki. Teraz kiszonki pobierane są za pomocą frezu, w jaki wyposażony jest paszowóz i żaden z ciągników nie jest blokowany przez wóz paszowy. Oczywiście przy ciąganym paszowozie też można było wykonać tę pracę w pojedynkę, ale wiązało się to z przechodzeniem z ciągnika do ładowarki, co powodowało stratę czasu i paliwa – wyjaśnił Sławomir Woźniak, jednocześnie dodając, że najbliższy czas to wyhamowanie inwestycji w ich rodzinnym gospodarstwie, ponieważ obecny rok jest wyjątkowo niekorzystny pod względem ekonomicznym, na co złożyły się spadki cen mleka oraz wzrost kosztów środków do produkcji.

Andrzej Rutkowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
28. sierpień 2026 16:02