Wspomniane trzy budynki to nowoczesna obora wolnostanowiskowa dla krów dojnych o wymiarach 147 × 36 m, budynek dla krów zasuszonych, gdzie jest również porodówka dla tych świeżo wycielonych oraz obiekt, w którym mieści się dojarnia karuzelowa wraz z przestronną poczekalnią do doju. O tej świeżej inwestycji opowiedział nam dyrektor ds. produkcji zwierzęcej w Terra Sp. z o.o. Remigiusz Raszewski, podkreślając, że już za miesiąc planowane jest zasiedlenie kompleksu krowami, gdzie będą miały znacznie lepsze warunki dobrostanowe niż do tej pory. Wraz z nowymi budynkami powstają też betonowe silosy kiszonkarskie.
– Obecnie w doju mamy 370 krów na hali udojowej autotandem z 11 stanowiskami, gdzie dój trwa aż 7 godzin. W nowym kompleksie docelowo chcemy doić 500 krów, gdzie razem z zasuszonymi będzie prawie 600 krów. Zatem znacznie zwiększymy produkcję mleka, a dój przyspieszymy. Bo jeśli mówimy już o wydajności, to karuzela Dairymaster na 44 stanowiska udojowe może wydoić nawet 200 krów w ciągu godziny, zatem dój 500 krów będzie trwał 2,5 godziny – powiedział dyrektor ds. produkcji zwierzęcej Remigiusz Raszewski.
Dlaczego dojarnia karuzelowa zamiast robotów oraz czy trzykrotny dój stada przyniesie zysk?
Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, to dlaczego nie roboty udojowe tylko właśnie hala udojowa?
– Do tak ważnej inwestycji przygotowywaliśmy się kilka lat, pierwsze oferty od wykonawców spływały już w 2020 roku i wtedy roboty były w powszechnym użytku, ale jeszcze nie było takiej ofensywy automatyzacji. Oczywiście skala tego przedsięwzięcia sprawiła, że decydując się na roboty, potrzebowalibyśmy ich aż 10. I tu robi się już poważny wydatek. Dlatego wygrała hala udojowa. Nie bez znaczenia było to, że mamy zaufany, zgrany i niezaawansowany wiekiem zespół dojarzy. Inaczej trudno byłoby iść w kierunku dojarni. Prawda jest też taka, że zaletą karuzeli, jak i każdej innej hali udojowej jest to, że po zakończeniu doju jest spokój do kolejnego doju. Przy robotach wymagany jest nieustanny kontroling w oborze, bo dój trwa 24 godziny na dobę i pomimo minimalizacji czynnika ludzkiego, zawsze coś nieprzewidzianego może się wydarzyć – zaznaczył Remigiusz Raszewski.
Hodowcy ze spółki Terra w pierwszym etapie rozruchu mają w planach dój dwukrotny, ale będą bacznie obserwować stado, jego wyniki produkcyjne i z czasem najpewniej wdrożą dój trzykrotny, przynajmniej dla najwydajniejszych grup technologiczno-żywieniowych.
– Byłoby kuszące, żeby przejść na trzykrotny dój, bo to zwiększa produkcję mleka mniej więcej o 10–15%. Takie rozwiązanie tym bardziej byłoby uzasadnione, kiedy nie mamy jeszcze pełnej obsady i pozwoliłoby lepiej wykorzystać wydajną przecież dojarnię – podkreślił dyrektor ds. produkcji zwierzęcej.
Nowoczesne technologie w hali: system dokarmiania paszą, bramka selekcyjna i wstępne schładzanie mleka
Jest to dojarnia z opcją dokarmiania podczas doju, dzięki czemu krowy chętniej przychodzą do doju, co hodowcy ze spółki Terra mieli okazję zaobserwować na funkcjonujących dojarniach podobnego typu.
– Na wyjściu z hali udojowej znajduje się bramka selekcyjna, która znacznie ułatwi wychwytywanie krów do różnych zabiegów, czy to weterynaryjnych, czy też inseminacji. Mleko z hali będzie trafiać do zewnętrznego schładzalnika wieżowego o pojemności 27 tys. l, który zastąpi trzy mniejsze schładzalniki, jakie dostawialiśmy wraz ze wzrostem skali produkcji. Zanim mleko trafi do schładzalnika, będzie poddane wstępnemu schładzaniu zimną wodą za pośrednictwem tzw. wymiennika ciepła. To pozwoli znacznie obniżyć temperaturę mleka z ponad 30 do nawet 10°C, co wpłynie na oszczędność energii elektrycznej. Zaś podgrzana w ten sposób woda trafi do poideł – wyjaśnił Remigiusz Raszewski
W gospodarstwie tym już od 6 lat funkcjonuje system wykrywania rui z Dairymaster i jest on pomocny, gdyż w 100 procentach hodowcy opierają się na jego wskazówkach, co do podejmowania decyzji o kryciu. Ten system monitoruje nie tylko aktywność krów, ale też ilość pobieranej paszy, częstotliwość przeżuwania oraz czas odpoczynku, co jest ważne pod kątem zdrowotnym stada.
Zasiedlenie nowej obory wyłącznie materiałem z własnej hodowli i efektywne wykorzystanie nasienia seksowanego
Hodowcy ze spółki Terra już od dłuższego czasu przygotowują się do zasiedlenia nowego obiektu i nie sprzedają pierwiastek, tak jak bywało to wcześniej.
– Planujemy zasiedlić nową oborę tylko sztukami własnej hodowli, bez zakupów, tak że osiągnięcie pełnej obsady rozciągnie się w czasie. Ale na pewno cały proces przyspieszy stosowanie nasienia seksowanego na dość szeroką skalę. Już od lat wszystkie jałówki kryjemy podczas dwóch pierwszych zabiegów nasieniem seksowanym, jeśli potrzebny jest trzeci zabieg, to wtedy wchodzi nasienie konwencjonalne. Co do krów to zastosowanie nasienia seksowanego wynosi 20% i tendencja jest rosnąca – wyjaśnił Remigiusz Raszewski.
Dawki TMR powstają w poziomym wozie paszowym Blattin o pojemności 15 m3. Paszowóz przy tak licznym stadzie jest intensywnie eksploatowany, a będzie miał tej pracy jeszcze więcej. Pomimo to hodowcy ze spółki Terra są spokojni, gdyż doceniają maszynę za solidność, wytrzymałość i szybkość mieszania dawek TMR, jak i dobrą strukturę końcową.
Andrzej Rutkowski
