Prezes Waldemar BrośArchiwum
StoryEditorSpółdzielnie mleczarskie

Prezes KZSM: przez bezmyślne działania sieci handlowych rolnicy mogą porzucić produkcję mleka

28.06.2023., 14:00h
Z Waldemarem Brosiem, prezesem Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich rozmawia Paweł Kuroczycki

Jak pan ocenia obecną sytuację w polskim mleczarstwie?

Nadal jest ona bardzo trudna, nadeszła pewna stabilizacja, ale na bardzo niskim poziomie. Ceny zbytu podstawowych artykułów mleczarskich są między 30% a 45% niższe w porównaniu do ubiegłego roku. W związku z tym, przychody spółdzielni mleczarskich są znacznie niższe. Starają się one jeszcze w miarę możliwości nie obniżać ceny skupu mleka, ale ta bariera niedługo pęknie.

Produkty mleczarskie z Europy i z Polski pozostają niekonkurencyjne na rynkach światowych, kiedy to się może zmienić?

Pojawiają się wypowiedzi niektórych analityków, niektóre poważne banki inwestycyjne wspominają o tym, że wielki kapitał handlowy, kupujący największe ilości produktów żywnościowych, zmieni kurs w czwartym kwartale 2023 r. Myślę, że jest to realne, ponieważ oni mają określone pojemności magazynowe i możliwości przechowalni. W związku z tym, jeśli kupujący wznowią zakupy, to należy się liczyć z tym, że również te ceny zbytu powinny pójść w górę i wtedy rosnąć przychody w branży mleczarskiej. Powinniśmy liczyć się z tym, że mamy niekorzystny przebieg pogody w Polsce i w Europie. To także może mieć decydujący wpływ na produkcję i skup mleka, który w minionych latach, rok do roku rósł o 4–5% rocznie, a teraz mamy poniżej 1%. Kumulacja tych dwóch czynników, czyli pogody i zmian na rynkach światowych, może pozytywnie wpłynąć na sytuację mleczarstwa.

Problemem, którego od lat nie potrafimy rozwiązać, jest nadprodukcja mleka. Polacy spożywają za mało przetworów mlecznych a my ponad 30-procentową nadwyżkę musimy eksportować.

To oczywiście kwestia promocji mleka w kraju, bo ciągle mamy rezerwy jego spożycia. W latach dobrej koniunktury, gdy eksport osiągał dobre wyniki, a ceny na rynkach światowych były wysokie, sytuacja w kraju była zupełnie inna. Jednak na tę sytuację ogromny wpływ mają również sieci handlowe narzucające wysokie marże. Niższe spożycie mleka wynika z dwóch podstawowych rzeczy. Za mało pieniędzy przeznaczamy na promocję, a druga sprawa to różnica między cenami zbytu i cenami detalicznymi w sklepach. W Europie Zachodniej – Niemczech, Francji, Holandii rentowność sieci handlowych na żywności wynosi 6,5%. U nas to 9,5%. To prawie 40% różnicy, między Polską a Europą Zachodnią. Gdyby handel nie narzucał takich marż, zwłaszcza w okresach kryzysowych, to zarobiłby niewiele mniej, bo konsumenci przy niższych cenach kupowaliby więcej. Nasze społeczeństwo nie jest ciągle na tyle bogate, aby przy rosnących cenach nabiału nie ograniczało zakupów. Przypomnę, że rentowność polskiego mleczarstwa w roku 2022 wyniosła 2,35%.

Jak można to zmienić?

– Wystosowaliśmy do ministra Roberta Telusa pismo w sprawie sytuacji w sieciach handlowych. Mamy już odpowiedź, że minister Telus skierował do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pismo, aby UOKiK przyjrzał się poziomom marży w sieciach. Jakie jest ich zachowanie w stosunku do producentów żywności? Niedawno jedna z sieci napisała do spółdzielni mleczarskich, wchodzących w skład KZSM, że w związku z tym, że cena w skupie spadła, proszą o obniżenie poziomu cen zbytu. To najlepsze świadectwo, jak sieci traktują mleczarstwo. Przecież spadek ceny skupu wynika z faktu, że zmniejszyły się przychody. Czy ta sieć chce, żeby przychody nadal spadały? Tu pojawia się pytanie, ile możemy zapłacić rolnikowi? Takim bezmyślnym zachowaniem możemy doprowadzić do tego, że rolnicy ograniczą część produkcji, bo nikt dzisiaj nie będzie pracować za darmo, a zwłaszcza producenci mleka.

Jak pan ocenia promocję mleka w Polsce, w sytuacji, gdy mleko oskarża się o przyczynianie się do najgorszych chorób, raka, zawałów serca?

Powinniśmy mleko promować na wszelkie sposoby. Ważne są akcje w telewizji, w radiu, czy w prasie, bo prasa nie jest tak ulotna jak media elektroniczne. Chciałbym wyraźnie powiedzieć także o targach, bo tylko na targach człowiek spotyka się z produktem. To nie przypadek, że targi funkcjonują na całym świecie i w Paryżu i Hongkongu. Przecież na targi mleczarskie przyjeżdżają producenci nabiału, ale i firmy, które produkują na rzecz mleczarstwa. To jest typowe zderzenie konsumenta z producentem. Konsument może spróbować doskonałego mleka, twarogu, śmietany, jogurtów, serów itp. Przekonuje się jak one smakują. Na takiego konsumenta żadna antymleczna propaganda już nie zadziała. Mleczarze nie produkują do magazynu tylko dla konsumentów, a nie ma lepszej formy spotkania na żywo produktu niż targi.

­Jaka jest sytuacja, jeśli chodzi o organizację targów Mleko-Expo w 2023 r.

Mleko-Expo to największe branżowe targi mleczarskie, które odbywają się od 30 lat. Niestety, stała się rzecz kuriozalna, komisja zarządzająca Funduszem Promocji Mleka po raz kolejny odrzuciła nasz wniosek o dofinansowanie targów. Pięć osób z 9-osobowej komisji było przeciw dofinansowaniu Mleko-Expo. Uważam, że gdyby mieli za grosz honoru, to powinni podać się do dymisji. Moim zdaniem, niechlubną rolę odegrała w tym pani przewodnicząca komisji. Nie może być przecież tak, że jeśli ktoś jest w komisji, to stara się większość środków przeznaczyć na własne przedsięwzięcia. W ostatnich latach nie przyznawano dofinansowania ani na targi w Poznaniu, ani w Gdańsku. Dlaczego na jeden z rankingów spółdzielni mleczarskich przeznacza się 147 tys. zł, podczas gdy KZSM taki ranking robi od lat za darmo? Na serwis informacyjny związany ze skupem i produkcją idzie prawie 800 tys. zł, a przecież powszechnie dostępne są dane przygotowywane przez ministerstwo rolnictwa, Instytut Ekonomiki Rolnictwa, KOWR czy Komisję Europejską. Podczas walnych zebrań spółdzielni mleczarskich, jak niedawno w SM Września, rolnicy mnie pytali o sytuację w Funduszu Promocji Mleka. Bo przecież to spółdzielnie mleczarskie płacą najwięcej na „fundusz”.

Co Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich zamierza przedsięwziąć w sprawie Mleko-Expo? Jak zareaguje na to środowisko spółdzielcze?

W sprawie targów występowaliśmy nie tylko my, ale także spółdzielnie mleczarskie. M.in. największy płatnik do Funduszu Promocji Mleka, czyli SM Mlekovita. Prezes Dariusz Sapiński wystosował do ministra rolnictwa pismo, w którym wyraźnie stwierdza, że formuła targów jego spółdzielni odpowiada i bierze w nich udział od lat. Wskazuje, że duże grono wystawców jest najlepszym dowodem na efektywność Mleko-Expo. Uważa nawet, że Fundusz Promocji Mleka należy zlikwidować, ponieważ nie jest on efektywnie wykorzystywany. Targi na łamach TPR popierał także m.in. prezes Czesław Cieślak z OSM Koło i prezes Waldemar Paziewski z OSM Garwolin. Dzięki dotacji, w targach mogą wziąć udział małe regionalne firmy takie jak OSM Głuchów, która zdobyła w ubiegłym roku nagrodę ministra. A dziś mleczarze liczą nie tylko każdą złotówkę, ale i każdy grosz.

Jakie kroki podejmie wobec tego KZSM?

Przekażemy wszystkim członkom Związku, a zwłaszcza tym, którzy brali udział w ostatnich latach w targach informację o tym, że niestety nie otrzymaliśmy wsparcia na targi. Targi się nie odbędą. Bo nawet największych spółdzielni dzisiaj nie będzie stać na wystawienie się bez wsparcia z FPM. Rady nadzorcze spółdzielni wraz z zarządami przedyskutują problem i wypracują wnioski, które trafią do ministra rolnictwa, bo to ten minister sprawuje nadzór nad funduszem. To przecież minister powoływał członków komisji i ponosi w jakimś zakresie odpowiedzialność za jej działalność i podejmowane decyzje.

Dziękuję za rozmowę.

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
18. kwiecień 2024 22:05