Uczestnicy konferencjiAndrzej Rutkowski
StoryEditorKonferencja

Rolnicy wściekli: „Zabiorą nam ziemię i będą zarabiać na CO2”

21.03.2026., 16:00h

Na posiedzenie Podlaskiego Porozumienia Rolniczego, jakie odbyło się 20 lutego w siedzibie Podlaskiej Izby Rolniczej przybyło wielu rolników, głównie producentów mleka, którzy są zbulwersowani projektem pod nazwą „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z Planem działań”. Posiedzenie odbyło się w celu zablokowania wejścia w życie wyżej wymienionego projektu, który oznacza ograbienie rolników z setek tysięcy ha zadbanych łąk, z których produkują bardzo dobrej jakości mleko.

Łączna powierzchnia torfowisk w Polsce wynosi 1 467 451 ha, co stanowi ok. 5% powierzchni Polski. Jest to bardzo duży obszar, z którego rolnicy w znacznej części produkują paszę dla bydła. Strategia zakłada, że te łąki położone blisko rzek oraz w pasie przygranicznym, chodzi o wschodnią granicę kraju, będą na stałe zalane, w celu ochrony mokradeł i zachowania bioróżnorodności. Jednak jako główny cel podkreśla się redukcję emisji gazów cieplarnianych z torfowisk o 30% oraz poprawę retencji wody. Ktoś sobie założył w tym projekcie, że w ten sposób znacznie wzrośnie pochłanianie CO2 z atmosfery, ale czy tak będzie? Przecież zadbana i produkująca dobrej jakości paszę łąka przeprowadza efektywną fotosyntezę, a zatem pobiera duże ilości CO2 z atmosfery, a produkuje tlen. Co ciekawe, łączne koszty wdrożenia strategii szacuje się na ok. 24 mld zł. Zaś Podlaskie jest kluczowym regionem realizacji strategii ze względu na najwyższy w Polsce udział torfowisk i dolin rzecznych (Biebrza, Narew).

Możliwe wywłaszczenie

Rolników jeszcze bardziej bulwersuje planowane, we wspomnianym projekcie, wywłaszczenie ich z tych właśnie zalanych terenów. Bowiem planowane jest wprowadzenie zmian prawnych umożliwiających Lasom Państwowym, RDOŚ, Wodom Polskim i parkom narodowym przejmowanie lub wykup gruntów na cele ochrony przyrody. Te proponowane zmiany prawne idą dalej i umożliwiają także organizacjom pozarządowym wykup lub wieczystą dzierżawę gruntów na cele restytucji przyrodniczej. I to, że pojawiły się tu właśnie organizacje pozarządowe najbardziej drażni rolników.

– Na liście jest kilkanaście organizacji pozarządowych, są to również organizacje pseudoekologiczne, które brały najprawdopodobniej udział przy pisaniu tego projektu i będą miały stworzoną możliwość wykupu ziemi, uzyskania na nią certyfikatów CO2 w celu uczestniczenia w spekulacyjnym rynku uprawnień do emisji CO2. Zatem plan jest taki, aby wywłaszczyć nas z naszej ziemi i jeszcze na tym zarabiać – takie głosy rolników wybrzmiewały z sali.

image
Uczestnicy konferencji
FOTO: Andrzej Rutkowski

Prezes Podlaskiej Izby Rolniczej Grzegorz Leszczyński zapewniał, że minister Stefan Krajewski w tej sprawie stoi po stronie rolników.

– My rolnicy nie jesteśmy przeciwko ochronie przyrody, ale na terenach rolniczych dalej powinna być prowadzona produkcja rolna. Jeśli zabierze nam się duży areał łąk, to będziemy mieli mniej pasz dla bydła mlecznego, pasze podrożeją, podrożeje produkcja mleka, a Podlasie przecież mlekiem stoi. W efekcie takiej polityki może dojść do zamykania gospodarstw, które zainwestowały duże pieniądze w celu specjalizacji produkcji. Jesteśmy po rozmowach z ministrem Krajewskim, który tak jak my rolnicy uważa, że do ponownego zalania może dojść tylko w przypadku terenów nieużytkowanych rolniczo – powiedział prezes Podlaskiej Izby Rolniczej Grzegorz Leszczyński.

image
Prezes Podlaskiej Izby Rolniczej Grzegorz Leszczyński
FOTO: Andrzej Rutkowski

Braknie paszy

Na spotkaniu było obecnych wielu dostawców mleka do Monieckiej Spółdzielni Mleczarskiej, m.in. Marek Siniło – wiceprezes Podlaskiej Izby Rolniczej oraz Antoni Sowiński – również działacz izb rolniczych. Oni także zabierali głos w sprawie.

– Jako izba rolnicza jesteśmy za utrzymaniem bagien oraz zalanych torfowisk, ale na terenie parków krajobrazowych, narodowych i rezerwatów, a nie zgadzamy się na przywrócenie bagien na obszarach, które od wielu lat są w użytkowaniu rolniczym. Jeśli tak się stanie, to będzie nam najzwyczajniej brakować paszy dla bydła. Pojawia się pytanie – czy i dlaczego komuś przeszkadza, że na Podlasiu produkuje się tak dużo mleka i w tak wydajny sposób – zaznaczył Marek Siniło.

image
Marek Siniło – wiceprezes Podlaskiej Izby Rolniczej oraz członek rady nadzorczej i dostawca mleka MSM Mońki
FOTO: Andrzej Rutkowski

– Temat zalania naszych łąk jest równie niebezpieczny co Mercosur. Pan Dorożała z ministerstwa klimatu i środowiska robi wszystko, aby polskim rolnikom zabrać łąki torfowe i je renaturalizować. W skali kraju jest to ogromny obszar. W pierwszej kolejności ucierpią rolnicy, a później wszystkie firmy współpracujące z rolnikami, a więc przetwórcze oraz produkujące środki produkcji dla rolnictwa. W krajach Mercosur wycina się miliony hektarów puszczy w celu poszerzania produkcji rolniczej, a u nas zabiera się grunty, które od lat były rolniczo wykorzystywane i chce się je teraz zalać wodą. Pamiętajmy też, że nasza produkcja rolnicza jest zrównoważona i zdrowa, a nie tak jak w Mercosur. Już są doniesienia, że w zaimportowanej partii wołowiny wykryto niedozwolone hormony, jakich w UE nie można stosować, a tam są codziennością – powiedział Antoni Sowiński.

image
Antoni Sowiński – działacz Podlaskiej Izby Rolniczej, członek rady nadzorczej i dostawca mleka MSM Mońki
FOTO: Andrzej Rutkowski

Podlasie płucami Europy

Zdzisław Łuba z Podlaskiej Izby Rolniczej podkreślił, że Podlasie już bez zalewania łąk jest płucami nie tylko Polski, ale i Europy.

– Instytut w USA opracował, że 1 ha uprawy kukurydzy pochłania tyle CO2 i produkuje tyle tlenu co 4 ha lasu. Mając na Podlasiu tak duży areał uprawy kukurydzy jesteśmy płucami Polski, a nawet Europy. Mamy puszczę, parki i rezerwaty. Na Podlasiu jest tyle zieleni i jeszcze chcą nas zalać – powiedział Zdzisław Łuba.

image
Zdzisław Łuba – członek zarządu Podlaskiej Izby Rolniczej
FOTO: Andrzej Rutkowski

Na spotkaniu byli też dostawcy mleka do SM Mlekovita, jak np. Paweł Grodzki.

– Ta strategia nie zabezpiecza interesów rolników, a wręcz godzi w ich interesy, bo chce zabrać nam tereny, na których produkujemy pasze objętościowe: wysokiej jakości sianokiszonkę i siano, niezbędne w produkcji mleka. Jest to niedopuszczalne i drażni rolników zwłaszcza teraz, w czasie kryzysu rynkowego, jaki dotknął produkcję rolniczą – zaznaczył Paweł Grodzki.

image
Paweł Grodzki – działacz Podlaskiej Izby Rolniczej, dostawca mleka do SM Mlekovita
FOTO: Andrzej Rutkowski

Biznes korporacji kosztem rolnika

– W tym projekcie zostały przyjęte błędne założenia, które mówią, że rolnik z 1 ha łąki torfowej uzyskuje dochód 2 tys. zł, a po zalaniu będzie to dochód 1 tys. zł w wyniku tzw. rolnictwa bagiennego polegającego np. na koszeniu trzciny, jest to zupełny absurd. Dzisiaj z zadbanej łąki torfowej rolnik jest w stanie uzyskać 10 tys. litrów mleka, co ma wartość rynkową 15–20 tys. zł. Nie ma też zgody rolników na to, aby nasze grunty mogły wykupywać organizacje pozarządowe i później mogłyby korzystać ze świadectw CO2, gdzie zakłada się, że z 1 ha zalanej łąki torfowej będzie można pozyskać 5 tys. zł w certyfikatach CO2. Jeśli tak już ma być, to rolnicy powinni z tego korzystać, a nie zostać wywłaszczeni na rzecz organizacji pozarządowych – uzupełnił swoją wypowiedź prezes Grzegorz Leszczyński.

– Obawiam się, że jeśli doszłoby do wykupu tych terenów od rolników, to będzie to wykup za dosłowne grosze, kosztem rolnika. A potem będą zarabiać na handlowaniu emisjami CO2. Ta renaturalizacja pochłonie koszt 24 mld zł, a te firmy na handlu emisjami będą mogły zarobić nawet 10 mld zł rocznie. W żadnym kraju w Europie nie są planowane takie działania na tak szeroką skalę jak u nas w Polsce – dodał Antoni Sowiński.

Jednogłośna petycja

Spotkanie zakończyło się wypracowaniem petycji Podlaskiego Porozumienia Rolniczego w sprawie omawianej strategii, którą podpisali wszyscy obecni rolnicy. W petycji podkreślono m.in. że Podlaskie Porozumienie Rolnicze z całą mocą potępia projekt „Strategii ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z Planem działań”. Dalej czytamy: „To nie strategia ochrony, lecz cyniczny zamach na polskie rolnictwo, zwłaszcza w naszym regionie – sercu produkcji rolniczej (20% krajowego mleka), gdzie 60% użytków to trwałe łąki i pastwiska. Dokument łamie konstytucyjną ochronę własności (art. 21 i 64 Konstytucji RP) (…). Państwo nie zlikwiduje mleczarstwa i wsi ideologicznym dekretem! Ta haniebna strategia – oparta na manipulacjach, nie faktach – musi upaść.”

W petycji zawarto też takie punkty jak:

Projekt pomija rzetelną analizę katastrofalnych skutków ekonomicznych: 1 ha użytków zielonych daje 8–12 tys. zł paszy rocznie, a blokada koszenia i wypasu tnie produkcję mleka o 30–40%, wymuszając likwidację stad, upadek mleczarni i masowe bezrobocie. Zastąpienie własnych pasz zakupionymi komponentami czyni mleczarstwo nieopłacalnym wobec taniego importu – to recepta na bankructwo wsi, bez alternatyw czy rekompensat.

Pod pozorem ochrony Strategia wywłaszcza setki tysięcy hektarów: wyłącza je z użytku, blokuje melioracje i administracyjnie podtapia grunty rolne. Rolnik płaci pełną cenę państwowej polityki klimatycznej, bez wpływu na decyzje i bez odszkodowania – to skandaliczne naruszenie prawa, sprowadzające właścicieli do roli zakładników.

Strategia toruje drogę spekulacyjnemu rynkowi certyfikatów C02, gdzie zyski zgarną finansiści i doradcy, a rolnicy zostaną zdegradowani do biernych „dostawców usług ekosystemowych” – bez realnego udziału w korzyściach.

Strategia zwiera dużo niepotwierdzonych i nieprawdziwych informacji: przedstawia się rolnictwo jako „niszczyciela przyrody”, sugeruje „celowe dewastacje”, ignorując, że to wielopokoleniowa gospodarka rolna – koszenie, utrzymywanie rowów, walka z sukcesją – stworzyła unikalną bioróżnorodność łąk. Bez nas mokradła zarosną, tracąc swoją wartość.

Proces tworzenia Strategii to farsa, która odbywa się bez realnego dialogu z samorządami rolniczymi, traktując praktyków jak wrogów, a nie partnerów żywnościowego bezpieczeństwa.

W petycji Podlaskie Porozumienie Rolnicze żąda bezwzględnie:

  • Natychmiastowego wstrzymania Strategii.
  • Rzetelnej, regionalnej oceny skutków ekonomicznych z pełnymi rekompensatami.
  • Rozdzielenia ochrony od handlu C02 i uznania ekstensywnego rolnictwa za ochronę przyrody.
  • Działania tylko za zgodą właścicieli i z naszym udziałem.

Andrzej Rutkowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
21. marzec 2026 16:02